11 października 2013

Ukochana Poetka...

Dziś kolejna rocznica śmierci Halinki Poświatowskiej - mojej ukochanej poetki.


Pomnik poetki w Częstochowie 


Uważam, że żadna inna poetka tylko ona mocno, bez kompromisów i oporów opowiadała o uczuciach, emocjach i pragnieniach kobiety. Tylko ona umiała zwykłym, prozaicznym, banalnym wręcz rzeczom nadać czar i magię. Tylko ona całą sobą umiała zatrzymać się nad każdą z napotkanych sytuacji i nad każdym z doświadczeń, by móc się nimi cieszyć i przeżywać - czy to zażyłość z kotem, czy malowanie ust, czy cieszenie się kolejnymi chwilami w ogrodzie. Żyjąc z wyrokiem przedwczesnej śmierci, poznała smak miłości, spełnienia i rozczarowania; stawała ponad swoimi ograniczeniami, by móc żyć jak każdy inny i nie marnować żadnej z napotkanych sytuacji.


tak lekko
ubyć z zapachu
z barwy
po prostu
pod głowę ramię
i zasnąć


wiatr nie obudzi
pszczoła
ciemnymi skrzydłami nie ugłaszcze



ziemi
oddać siebie
tak bardzo
że już niczym nie zostać
i nigdzie


Poświatowska to kobieta, która mimo operacji pozostał śmiertelnie chora; Poświatowska to kobieta, która miała odwagę (czelność?) narazić się Polonii Amerykańskiej; to też kobieta, która zdobywała kolejne szczeble edukacji i kariery zawodowej; to kobieta, która podróżowała, publikowała, poznawała i przyjmowała w mieszkaniu na Krupniczej w Krakowie rzesze literatów i naukowców (w tym prof. Ingardena) a przede wszystkim to kobieta, która kochała. Bo ukochała życie - to życie, które dane jej było na chwilę, którego chwytała każdy okruch i którego nie uczyniła banalnym czy zmarnowanym.
Bo życie stało się jej największą obsesją i najwierniejszym z kochanków.

                                                        * * * 

znów pragnę ciemnej miłości
miłości która zabija
tak o śmierć modli się skazany

przyjdź dobra śmierci
rozrzutna bądź jak noc sierpniowa
bądź ciepła
dotknij mnie lekko

odkąd poznałam jej prawdziwe imię
przygotowuję moje serce
na ostatni urwany
wstrząs   

                                                                                                                             

jeszcze nie wspomniałam o miłości
miłość
tak - ona jedna
nie podlega upływowi czasu
trwa
jeśli jest - jest wieczna
a jeśli jej nie ma
klepsydry oceanów toczą ziarna piasku
księżyc nieustannie odmienia złotą twarz
pociemniałym światem ciągnie ogromny wiatr
nie ma zmiłowania
nie ma odkupienia
nie ma nas
nie ma
nie ma

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz