12 października 2013

Wielcy tego świata...

Dziś dzień wielkich rocznic – urodzin i śmierci – których bohaterami są wielcy ludzie.
12 października urodziły się dwie wielkie i niezastąpione kobiety: Helena Modrzejewska i Edith Stein.

Jak ta pierwsza była diwą i osobowością teatru, która należała do grona nielicznych, którzy mieli odwagę występować zarówno na deskach teatrów profesjonalnych jak i amatorskich, tak ta druga do dziś uważana jest za osobowość oraz autorytet myśli filozoficznej.
Modrzejewska, ceniąc sobie przede wszystkim profesjonalizm gry i nadawanie nowych kształtów swoim bohaterom, nie miała kompleksów by występować zarówno w Rzeszowie, Bochni czy Nowym Sączu jak i w Krakowie a wcześniej we Lwowie. Należała do grona tych artystów, dla których liczyły się przede wszystkim gra, kunszt, wiarygodność roli oraz poważne traktowanie zarówno swojej pracy, jak i widza.
Z kolei Edith Stein to kobieta, która w swym krótkim i tragicznym życiu przeszła drogę od judaizmu po katolicyzm, od nauczycielki po asystentkę wykładowcy akademickiego (i to nie byle kogo bo samego Husserla), od życia pełnego niezależności i samodzielności aż do życia w klasztorze pod przybranym imieniem Teresy Benedykty od Krzyża. W swoich pracach - czy to z zakresu nauki św. Tomasza, św. Jana od Krzyża czy myśli Newmana – traktowała jednostkę ludzką jako wartość podmiotową, świadomą, myślącą i fundamentalną dla struktury oraz równowagi świata; kładła nacisk na osobowość - czynnik otwierający jednostkę na rzeczywistość, jak i przez tę rzeczywistość bardziej siebie świadomą. I nie miało dla niej znaczenia czy jest to rzeczywistość świecka czy sakralna – ważne, by pozostać w sferze wiarygodności, szczerości i autentyczności.

Dziś też obchodzimy rocznicę śmierci włoskiego malarza Piero della Francesci. Będąc autorem takich dzieł jak Chrzest Chrystusa, Madonna z dzieciątkiem…, Zmartwychwstanie…, Sen…, wpisał się trwale na kartach historii sztuki. Być może to ze względu na talent łączenia motywów północnych z rodzimymi, przenikliwość traktatu o perspektywie, walory intelektualne i artystyczne dzieł Herbert - w jednym ze swoich esejów  - nazwał go malarzem ukochanym, takim, który go poraża, tyranizuje i pragnie wyłączności.
Oto najbardziej znane z dział malarza – Zmartwychwstanie.

   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz