19 marca 2014

Zastanawiam się...

... jak Wy to robicie, że w gąszczu przeróżnych nowości wydawniczych, kolejnych rekomendacji, reklam obecnych nawet w prasie codziennej, potraficie wyłowić książkowe cudeńka?
Jaki jest klucz do tego, by z uginających się od ciężaru książek półek księgarń i bibliotek wyłowić coś naprawdę super?


Zaglądam na Zwiedzam Wszechświat a tam perełka za perełką, w Zapiskach spod... co krok jakieś literackie boom, przy Książkach na półce... niejednokrotnie mam rumieńce, na Moim Zaczytaniu  poszukuję kolejnej klasyki spod znaku kolibra, u MK zatrzęsienie gatunków literackich a ...ale zaczytaną... podziwiam za młodzieńczy zapał.
Jaki jest wasz klucz do znajdowania dobrego tytułu?
Bo ja kiedyś miałam plan, by czytać seriami: Archipelagi/Galeria/z miotłą/VIP/Złota Seria/Czarna.../Salamandra/Kameleon ale ilekroć trafiłam na książkę, która rozczarowała - cykl porzucałam i do dziś trudno wrócić:(
Tym samy nie mam już klucza.
I może dlatego zaglądam do sieci - by u innych podpatrzeć, po co warto sięgnąć:):)

Serdecznie Was pozdrawiam!!

5 komentarzy:

  1. wiesz ja sięgam po sprawdzonych autorów, a tak to ryzykuje i szukam recenzji i opisów danych pozycji i wybieram te których fabuła i tematyka mi leżą oraz oczywiście te polecane przez blogerów do których zaglądam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, blogi literackie to jest to:):)

      Usuń
  2. Zielonomi, ja też się czasami zastanawiam, skąd u innych takie niesamowite tytuły :) I teraz napiszę coś, w co pewnie nikt mi nie uwierzy albo się popuka z pobłażaniem w czoło, ale ja najczęściej kieruję się swoim wyobrażeniem o książce, przeczuciem, intuicją, sercem, czy jakkolwiek to nazwać. Czytam opis książki i jak coś zaskoczy, coś mnie zaintryguje, to po ni sięgam. Chyba, że już miałam styczność z autorem/autorką i mam dobre wspomnienia, wtedy daję kredyt zaufania :) Pewną część moich lektur stanowią książki, o których wiele się naczytałam w blogosferze, czy po prostu internecie lub/i gazetach. I nie zawsze musza to być same pochlebne opinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Czyli sprawdza się i zasada: Grunt to mieć nosa:) Ale jego wrażliwość i tak uaktywnia się na drodze doświadczeń/"wyrobienia":):)

      Usuń
  3. Ja robię tak jak Edyta. Jak o tym czytam to dokładnie o to samo mogłabym zapytać odwiedzających mojego bloga tylko odnośnie naszych przydasiów pieknych, wszelakich :)

    OdpowiedzUsuń