11 kwietnia 2014

Nawyk

...taki mam, że jak spodoba mi się jakaś książka, oswoję się z bohaterami, wejdę w realia powieści, w tzw. świat przedstawiony, ciągnie mnie, by zaglądnąć na ostatnią stronę, poznać finał i zobaczyć, jak bardzo odbiega od sytuacji, w której obecnie znajdują się bohaterowie....
I tak też zrobiłam teraz.
Dzięki Autorce czytam Znak ostrzegawczy (http://zaczytani.pl/ksiazka/znak_ostrzegawczy,druk) i tak głęboko wczułam się w fabułę, że nie umiałam nie zaglądnąć na koniec.
A wtedy poczułam się, jak w innej rzeczywistości.
Koniec wskazuje, że fabuła jeszcze nie jeden raz zmieni bieg, a to, co obecnie wydaje się oczywiste na pewno takie nie jest.
No, po raz pierwszy nie mogę doczekać się finału i opinii, jaką napiszę.
Ale już teraz mogę powiedzieć - czas z tą książką to nie są zmarnowane chwile:)


A dziś ustały deszcze, słońce próbuje sforsować chmury, więc i ja zasłuchana w Głosy Perisnera idę walczyć z chwastami, których ogrom zakrył kolory moich roślinek.
Uśmiechniętego początku weekendu wszystkim życzę:)!!



3 komentarze:

  1. kurcze, ja tak bym nie mogła, nie skończyłabym książki!! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. o nie, nie! ja tak nigdy bym nie zrobiła, nie wolno zerkać na zakończenie, omija Cię cały element zaskoczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha, Dziewczyny - a to SILNIEJSZE ode mnie:):)!!

    OdpowiedzUsuń