10 kwietnia 2014

Oglądnęłam...

...dziś przypadkowo namierzoną końcówkę odcinka - Pewnego Pana boso przemierzającego świat - poświęconego słoniom domowym (ha! niektórzy mają pieski, a niektórzy - szczęściarze!!! -
mają słoniki:-D).

(zdjęcie ze strony: https://www.google.pl/search?q=Boso+przez+%C5%9Bwiat+/+Boso+przez+%C5%9Bwiat,+S%C5%82o%C5%84+domowy&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=d7dHU7elOYjYtQa8p4HABA&ved=0CAcQ_AUoAg&biw=1280&bih=709#facrc=_&imgdii=_&imgrc=hNkdfV1yZOmhPM%253A%3BrMvoYchW_Y9wcM%3Bhttps%253A%252F%252Fi1.ytimg.com%252Fvi%252FcScHHdQHUlM%252Fhqdefault.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.kinofabryka.pl%252Fbosoprzezswiat%252Fslon.php%3B480%3B360)

Że uwielbiam słonie (żywe - nie porcelanowe!) nie mogłam się nie zatrzymać. Więc oglądnęłam te ostanie minuty i dowiedziałam się, że:
- słonie takie najczęściej jedzą arbuzy, a częstując się nimi w całości (tymi olbrzymimi zielonymi piłkami), zasysają je tym swoim śmiesznym noskiem i ich radość z uczty można poznać po charakterystycznym chrupaniu;
- najrzadziej jedzą kapustę - bo droga, właściciela takiego słonia niejednokrotnie na nią nie stać;
- efekty swego obżarstwa oddają Matce Naturze 16 x (!!!!) na dobę (średnio co godzinę!!) i jest w tym sporo niestrawionych części, bo organizm ponoć nie radzi sobie z takimi ilościami pokarmu;
-  słonie domowe mieszkają w szopach na kształt naszych stajen; i niejednokrotnie mieszczą się one w środku miasta;
- w środowisku naturalnym stadem rządzi samica-protoplasta (babka), gromadząca wokół siebie córki, siostry, ciotki, kuzynki, wnuczki; dojrzałe już samce - w odpowiednim momencie - usuwane są ze stada (by nie przyszło im do głowy rozmnażać się z krewniaczkami) i szukać muszą nowej, obcej rodziny - ten aspekt czystości krwi najbardziej mnie zachwycił; bo to niby zwierzęta a takie mądralińskie:)!! no, no...

Nigdy nie oglądnęłam ani kawałka filmu z tej serii, ale muszę powiedzieć, że spodobał mi się nieziemsko!!
Było to raptem kilkanaście minut filmu, a tyle rzeczy się dowiedziałam:)
I wzruszyła mnie ostatnia scena - kiedy właściciel stał pomiędzy dwoma takimi kolosami, trzymał je za uszy i starał się (jak dzieci!!) przeprowadzić przez ruchliwą ulicę:)!!!
Bajka normalnie...!!!

Ps - kto jeszcze kocha słonie?

1 komentarz:

  1. No proszę co ja się tu o kuzynce dowiaduję :) słonie lubię :)

    OdpowiedzUsuń