28 sierpnia 2014

To, co kobietka lubi najbardziej:)

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że czasem naprawdę lubię te późne popołudnia/wieczory, kiedy mój Mąż mości się na kanapie, łapie za pilot i raczy się meczem piłkarskim (dobrze, że dzieje się to średnio raz w tygodniu, lub i rzadziej:)). W spokoju mogę zaplanować sobie przestrzeń, która z kolei mnie odpręża. Takim sposobem umościłam się wczoraj w łóżku z ulubioną ostatnio herbatką owocową, niezbędnymi kremami, książkami oraz notatnikiem i mogłam się delektować ciszą:) Tak zorganizowana przestrzeń aż się prosiła o uświęcenie jej dobrą literaturą. Skończyłam więc książkę od wydawnictwa Amber (o tym we IX), zrobiłam z niej notatki, pobawiłam się (dosłownie, bo mojego  odkrywania różnych możliwości nie ma końca) funkcjami telefonu (efektem zdjęcia tu), przeczytałam spory rozdział Papuszy i oddałam umysł Halince.











Choć jej Wszystkie wiersze Wydawnictwo Literackie opublikowało w 2007 roku, choć pozycję kilkakrotnie mam przeczytaną od deski do deski, wciąż do niej wracam i się cieszę. 
Zbiór jest spory – ze spisem treści to ponad 650 stron. Zawiera informacje od wydawcy, przedruki wszystkich wcześniej opublikowanych tomików, utwory drukowane w parsie („Życie Literckie”, „Zebra”, „Lewary”, „Gazeta Częstochowska”, „Czas Kultury”) oraz tłumaczenia – tą działalność poetka upodobała sobie szczególnie po powrocie ze Stanów. Takim sposobem w zestawieniu tym nie mogło zabraknąć tej charakterystycznej dla Poświarowskiej prozy poetyckiej, w której na nowo opowiadała mity, legendy i stare bajki, odwoływała się do fascynujących jej dzieł sztuki i na swój sposób tłumaczyła filozofię.
Uważam, że pozycji tej nie można przeczytać jednym tchem. Trzeba ją sobie dozować – nie tylko ze względu na objętość, ale również – a może szczególnie – ze względu na ładunek uczuciowy, tematykę i wyłaniającą się ze słów (bardzo prostych i oczywistych) tematykę (refleksyjną, skomplikowaną i emocjonalną).

TYTUŁ BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIACH:



7 komentarzy:

  1. lubię książki, które trzeba dozować! myślę, że to fajna sprawa od czasu do czasu;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę lepiej poznać twórczość Poświatowskiej. Mam zamiar zacząć od poznania biografii, potem zabiorę się za wiersze. Tylko nie wiem, kiedy znajdę na to czas... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za wierszami nie przepadam, więc raczej to nie ksiązka dla mnie :)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam parę utworów Poświatowskiej (stanowczo zbyt mało), muszę rozglądnąć się za podobnym zbiorem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdyby Paweł zobaczył jak ja sobie organizuję przestrzeń w wolnym czasie, to chyba by osiwiał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, rozbawił mnie ten komentarz :D
      Ja w wolnym czasie... tak naprawdę nie wiem, co znaczy wolny czas, bo wydaje mi się, że cały czas robię coś po coś, a nie dla przyjemności; nawet szkoda mi iść poleżeć w wannie 10 minut. Uświadomiłam sobie, że to straszne, ale lubię to mimo wszystko :)

      Usuń
  6. Rozmarzyłam się :) Też chciałabym taki spokojny wieczór, może nawet z poezją :)
    A zwykle wieczorem się orientuję, że już późno i jak chcę na drugi dzień żyć, to powinnam iść spać :(

    OdpowiedzUsuń