11 listopada 2014

Dawkowanie - cz. 6.

Dziś coś na temat pisma, języka, mowy i słowa.

Ludzie, którzy piszą księgi, nie chcą  mieć własnej historii. No bo i po co? W porównaniu z tym, co jest zapisane, zawsze będzie nudna i nijaka.  (s. 839)

Zawsze za literami stoi czyjaś ręka, zza zdań wychyla się czyjaś twarz. Przecież i spoza Tory wyłania się zaraz jakaś obecność, wielka, której prawdziwego imienia nie można napisać żadną, nawet pozłoconą i pogrubioną literą. (s. 823 – 822)

(…) wierciliśmy także dziury w słowach, zaglądając w ich przepastne wnętrze. Moje pierwsze olśnienie dotyczyło podobieństw dwóch słów. (s. 811)

O tak, gdyby pytaniami można było handlować, obaj z reb Mordkem zbiliby majątek. (s. 876)

(…) nie mówi, a jak nie mówi, to nie ma swojej historii ani języka, jest jak bezdomny, bezkrajowy. (s. 782)

W nowym świecie będzie inny alfabet, będą inne znaki, inne reguły. Może z dołu do góry, a nie z góry na dół. (s. 775)

Ja do polszczyzny nic nie mam, ale jak w niej mielibyśmy mówić, skoro nam słów nie starcza? (s. 768)

Zbieraj, zbieraj znaki, to wkrótce przeczytasz całe zdanie. Co to za sztuka czytać z ksiąg napisanych przez człowieka, kiedy cały świat jest księgą napisaną przez Boga (…). (s. 754)

(…) zdawało mu się, że świat słów jest o wiele realniejszy niż to, co widzą jego oczy. (s. 751)

(…) słowa to nie szlachta, żeby im drzewa genealogiczne odtwarzać. Słowa to kupcy, szybcy i użyteczni, to tu, to tam. (s. 750)


A pełna, ostateczna recenzja już tuż-tuż.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz