14 listopada 2014

Ja i Islandia

U Darii konkurs na temat Islandii.
To może przyszła pora, bym i ja opowiedziała, co dla mnie znaczy słowo „Islandia”.
W skrócie: mam hopla, obsesję, świra na punkcie tego państwa. Od prehistorii wręcz (właściwie zanim wyspa została odkrytaJ!) oglądam jego mapy, wciskam oko w dorobek literacki, zachwycam się pejzażami i maltretuję męża, by mnie tam wreszcie zabrał w ramach kolejnej podróży poślubnejJ.
Wszystko zaczęło się od tego, jak pod koniec podstawówki – jeszcze nie-dorosła, ale już nie-dziecko – zaczytywałam się w banalnej i raczej płytkiej Sadze o Czarnoksiężniku. Dziś wstyd się do tego przyznać, ale w tam pokazanym obrazie Islandii było coś magicznego, nastrojowego a przede wszystkim dzikiego i nieogarniętego. I właśnie ta nieuchwytność, to oddziaływanie na zmysły odcisnęły się na mojej wrażliwości.
Czyli – po pierwsze: Saga

(źródło zdjęcia: http://sprzedajemy.pl/sandemo-saga-o-czarnoksiezniku-komplet-1-15,15780812)

Następnie - wręcz z impetem - Islandia wkroczyła do mojej świadomości na studiach, kiedy to postanowiłam na własną rękę przyjrzeć się bliżej jej kulturze – a zwłaszcza literaturze. Więc biegałam do biblioteki, spisywałam rewersy i taszczyłam do domu książki – niestety, nie moje, jedynie pożyczone. Na dowód tego zachowałam sobie mini-książeczkę z tymi sygnaturami – zdjęcie poniżej niech zaświadczy:


Wspomniany okres studiów to też czas, gdy zasypiałam z mapą wyspy nad głową (zdjęcie tej samej mapy poniżej – oko wtajemniczone zauważy, że to wersja z któregoś tomu Sagi o…). 


Próbowałam też zbliżyć się do kina islandzkiego – może  byłam na kilku seansach, ale do dziś pamiętam Noi Albinói - scena z odkopywaniem wejścia do domu z fałd zaspy przejedyna!

(źródło zdjęcia: http://www.filmweb.pl/Noi.Albinoi)

Już po studiach, w ramach wydawania zaskórniaków, kupiłam sobie profesjonalną książkę o państwie – tego, ile razy była otwierana poniższe zdjęcia nie zobrazują. Wystarczyć musi moje zapewnienie, że zdjęcia, grafika, i poszczególne partie tekstu nie raz były przyswajane (a czy prawdą jest to, że w stolicy sporo śniegu jest od listopada do marca? Czy może na przestrzeni lat to się zmieniło?).





 Mniej więcej w tym samym czasie w TRÓJCE popularny był projekt Trójka przekracza granice (o nim trochę tu). W jednej z jego odsłon Michał Nogaś (ten od „Z najwyższej Półki”:)) prowadził nas przez gąszcz islandzkiego życia i atmosfery kraju. Wtedy to chyba po raz pierwszy spotkałam się z nastrojową muzyką Sigur Ros i dowiedziałam się kim dla Islandczyków był Polak - Szymon Kuran (o reportażu - tu).







A na dowód tego, że moja miłość do kraju nie umarła, pokażę co mam w zasobach komputera i telefonu - historia niesamowita, a informacje praktyczne nadają jej pełni!



Jak widać, Islandię kocham miłością wielką i beznadziejną – to też ten rozdaj miłości, która nigdy nie może być zaspokojona.
Pozdrawiam!

9 komentarzy:

  1. Już w Twoim wpisie czuje się tę pasję :) A o "Skazanej" słyszałam wiele dobrego i planuję przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety dla mnie to jak na razie tylko państwo na mapie. Chociaż oczywiście śledziłam jego problemy gospodarcze i podziwiałam sposób z ich wychodzenia.
    Oczywiście zafascynowana byłam również erupcją wulkanu...ale literatury nie znam...jeszcze przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam hopla na punkcie Australii i Hiszpanii, więc znam to uczucie ;)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę Ci, abyś kiedyś tam pojechała! :)) A jak już tam będziesz to na pewno nigdy tego nie zapomnisz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z góry przepraszam za prywatę, ale na moim blogu właśnie opublikowałam filmik, nad którym pracowałam ponad miesiąc i realizacja którego zajęła mi ogromnie dużo czasu, dlatego będę bardzo wdzięczna jeżeli zajrzysz, a być może jeżeli oczywiście Ci się spodoba, to szepniesz o nim słówko znajomym . Jeszcze raz przepraszam :)
    Pozdrawiam,
    Esa:)

    OdpowiedzUsuń
  6. To ja "pozwiedzam" Islandię tropem proponowanych przez Ciebie dźwięków i obrazów.
    Czasem lubię też posłuchać Olafura Arnaldsa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A! Przecież jeszcze uwielbiam Soley, więc podrzucam, gdybyś nie znała :-) https://www.youtube.com/watch?v=gRwFRMGpTWg&list=PLF1q2PXpTd1fqKtJTP_Ygii5q5wq6vxN2

      Usuń
  7. Też marzy mi sie podróż na Islandię :)
    Dorzucę Ci coś jeszcze, czego może nie znasz, a może polubisz :) Ale tylko tak muzycznie. Eivør i np. jej Trøllabundin https://www.youtube.com/watch?v=LpiFmZLICgM. Ale i inne utwory tej artystki mogą przypaść do gustu. Bardziej niż za Eivør szaleję za Emilíaną Torrini (np. https://www.youtube.com/watch?v=cwFt8SJaG4c) i za Sólstafir (np. https://www.youtube.com/watch?v=XmGdSOhBx8E)

    OdpowiedzUsuń