24 kwietnia 2015

Co skrywa szuflada? - cz. 3.

Kwiecień to zdecydowanie nie jest mój blogowy (i książkowy) miesiąc. Zakładając Zielono Mi… nie sądziłam, że kiedyś może przyjść czas takiej posuchy, milczenia, niepublikowania, nie opowiadania o tym, co literackiego się koło mnie dzieje i zaniedbywania bliskich mi blogów. Początkowo kwiecień zdominowało przedświąteczne (i świąteczne) napięcie, później był czas rozliczania się z grupami maturzystów, a tuż po nim przyszły dni odchwaszczania autorsko komponowanej „skarpki” i sadzenia innych skarbów. To już za mną. Ale, że w połowie maja znów jadę „na podbój” Rzeszowa (już z nerwów aż się trzęsę i katastroficzne wizje głowę osaczają) trzeba mi się jakoś przygotować i wewnętrznie skupić – więc Zielono Mi… wciąż ode mnie odpoczywa…

Ale dziś choć to mogę pokazać – ostatnia odsłona z cyklu Co skrywa szuflada? Tekst ten – pewnie wielce nudny, dość powierzchowny – stał się przyczynkiem do powstania znacznie dłuższego, szczegółowszego i bardziej zdyscyplinowanego (później opublikowany tu). To naprawdę niesamowite jak 4 strony maszynopisu mogą rozróść się do 17:) Jeśli ktoś ma ochotę przeczytać – zapraszam! 



ŻYCIE WSZCZEPIONE W ŚMIERĆ. O SYMBOLACH W POEZJI HALINY POŚWIATOWSKIEJ

Umierając w wieku 32 lat, pozostawiła po sobie Halina Poświatowska - młoda pracownica naukowa Katedry Filozofii Przyrody Uniwersytetu Jagiellońskiego - plik tłumaczeń z francuskiego i hiszpańskiego, jak i notatki przygotowywane na kolejne ćwiczenia ze studentami. Jednak jej spuściznę intelektualną stanowi przede wszystkim pokaźny zbór poezji oraz prozy poetyckiej. Przedstawiając przy pomocy metafor i omówień poetyckich głębię, czar i urok kobiecości, swoją fizyczną ułomność zakorzenioną w chorobie serca oraz duchową siłę, odwoływała się poetka niejednokrotnie do różnorakich symboli głęboko osadzonych w kulturze.  
Mając na uwadze, że obraz i idea symbolu są nierozłącznymi elementami, uczyniła z nich podstawę poezji. Tym samym traktuje symbol, jako stały przekład, który uzupełnia tłumaczenie danej treści; jako wskazówkę do rozumienia zachowań i postaw ludzkich: wskazówkę porządkującą i wprowadzającą trwały punkt, kładącą kres chaosowi[1].
Zasady te znaleźć można w poniższym wierszu:

***
dlaczego nie drzewem
drzewo o krwiobiegu złotym
tak samo pnie się wzwyż
zachłannie rośnie
dojrzewa
w skupieniu
w nagrzane słońcem południe
rodzi
jesienią
odrzuca pamięć lata
porywczym rekom wiatru
oddając liści sierść
ekshibicjonizm drzewa
i doskonała pod mym łokciem
kiedy piszę – śmierć[2]


            W jakiej to sytuacji cytowany wiersz stawia czytelnika? Co to za stan staje się tu myślą przewodnią? Operuje on opisem, analizą, czy refleksją? - a może wszystkiego po trochu?
            Bo oto przedstawia podmiot liryczny sytuację drzewa. W jego mniemaniu drzewo takie cechuje determinacja życia, jego siła i pragnienie, potrzeba przetrwania – oraz trwania w ogóle: pnie się to drzewo, rośnie dojrzewa, rodzi i pozwala, by ten „krwiobieg złoty” wciąż w nim tętnił. A czym jest drzewo samo w sobie?
            Dorobek kultury uczynił z niego symbol podpory świata, wzrostu, odnowy, odrodzenia, wiosny, niewyczerpanej płodności, zwycięstwa życia nad śmiercią, siły życiowej, wyczekiwanego spełnienia kresu czasów, odnawiania sił witalnych, nieśmiertelności. Samotne drzewo, jak to przytoczone w wierszu, przywołuje na myśl sacrum: odtwarza zasady funkcjonowania świata - obowiązujące na jego początku; staje się jego osią łączącą sfery Kosmosu, jak również odzwierciedla ono rozum, poznanie, wiedzę, mądrość, wiadomość, czym zmienia stan świata i status człowieka[3].
            Drzewo w przytoczonym wierszu jest esencją życia: pnie się, wzrasta stara się osiągnąć wyżynę, górę, która sama w sobie jest kolejną osią i podstawą świata - sprzyjając skupieniu i medytacji, umożliwia ona zdobycie wiedzy pełnej, przekraczającej tę codzienną, a takie wzrastanie, osiąganie góry odzwierciedla drogę ku świętości – ale również i śmierci[4].
            Będąc źródłem mądrości, siły witalnej, nieśmiertelności, stanowiąc - wespół z górą – oś świata, staje się drzewo obrazem jednego z podstawowych ludzkich instynktów – życia. Życie, opisywanego przez poetkę drzewa, wyznacza i dopełnia słońce. Staje się ono symbolem boga, dobra, inteligencji, nowego początku i życiowej zasady; pozwala rosnąć, rodzić a jesienią gubić liście, obumierać i oddawać się śmierci - by każdorazowo życiem ją pokonywać[5]. Wraz z innymi symbolami potęguje ono znaczenie życia, pogoni za nimi, zachłannego pragnienia go, a nawet zatrzymania za wszelką cenę. Jak drzewo i góra, jest słonce w poezji Poświatowskiej wyrazicielem sensu życia i bezustannej jej potrzeby w odgadnięciu jego sedna. Uruchamiając szereg symboli, nadała poetka życiu znaczenie uniwersalne, totalne i nadrzędne – to symbole mówią tu o sile i zaborczości życia.
            Mając krwiobieg, rodząc, dojrzewając, dostępując mądrości, rozpościerając się między życiem a śmiercią, stało się drzewo odzwierciedleniem człowieka, jego literackim obrazem. Dotknęła tym samym poetka żywego w kulturze zjawiska antropomorfizacji[6] - materii przypisała cechy ludzkie. Wykreowany człowiek - drzewo prezentuje siłę, energię, pragnienie życia i zachłanność poznawania swej drogi – pomimo wiedzy, że u jej kresu musi się „zgubić liście”; posiadając „korzenie”, czuje chęć głębszego, mocniejszego i pełniejszego dostępowania upragnionego życia.
            Jako nieuleczalnie chora na serce, przeczuwała poetka, że człowiek kieruje się głodem życia, całkowitą jego potrzebą i pragnieniem odczuwania go każdym włóknem swego ciała. Opisując drzewo – człowieka, zagłębionego w płaszczyznę symboli życia oraz motywowanego wartościami witalnymi, odważyła się poetka opisać siebie i zaprezentować swe najintymniejsze myśli. Dzięki nim wnioskujemy, że życie ma dla niej najwyższą wartość - staje się niemal bogiem. Swym uwielbieniem i pochwałą podkreśla jego nadrzędność nad innymi potrzebami, a nade wszystko nad instynktami[7]. Zachłanność drzewa jest jej zachłannością, a nagość drzewa, wobec przestrzeni życia, jest jej nagością. Dokonując afirmacji życia, zgadza się na śmierć – poetka świadoma jest ich współistnienia, symbiozy, niczym nierozerwalnej więzi.
            W innym utworze można przeczytać:

***
zamknij oczy
położę palce
na opornych powiekach
zaśnij
tak wiatr
pieści
nieruchome drzewa
oczekujące głucho
najlżejszego z pocałunków
śmierci[8]

            Według Poświatowskiej życie otrzymuje wartość we współistnieniu ze śmiercią, jego doskonały kształt dopełnia się poprzez znienawidzoną śmierć – śmierć, w cieniu której przebiegło całe życie poetki[9].
            Takim rozumieniem wszczepia się ona w Dilthey’owskie pojmowanie życia. Twierdził on, że totalność życia obecna jest w ludzkim rozumie, który kształtuje też nasycone życiem związki duchowe. Kierowane rozumem życie pozwala doświadczać przyczyn indywiduacji[10], jak i form jego doświadczenia wewnętrznego, a samego człowieka nazywa Dilthey częścią składową społeczeństwa[11].
            Rozum, dusza i jednostkowość, motywowane według Dilthey’a życiem, w poezji Poświatowskiej podporządkowane są sile, ekspansji i nadrzędnej wartości tegoż życia. Los jej indywidualnego, rozumującego drzewa, jak i los człowieka nasyconego związkami duchowymi, kierowane są przez to samo życie. To ono nadaje kształt, formę i granice temu, co indywidualne, osobiste i samoistne. Dążące do zdobycia wiedzy, poznania i uchwycenie życia, drzewo z poezji Poświatowskiej, jak i człowiek z filozofii Dilthey’a, podporządkowani są tym samym regułą – wszczepienia w życie zewnętrzne i wewnętrzne, bez względu na przeżycia i doświadczenia.
            Wespół z Dilthey’em uważa Poświatowska, że świadomość przeżycia, jego istnienie i zawartość stanowią dla człowieka jedność[12]. Tym samym życie jest całością konstytuowaną przez relacje wszystkich części: tworzą one ogląd przebiegu życia, wiedzę na jego temat i wszystkie są w nim zawarte, nadając mu realności. Przeżycia z kolei pozwalają postrzegać życie jako coś pojedynczego, jednorazowego i własnego[13]. Dlatego też rozumie Poświatowska swe osobiste życie jako twór zbudowany z pojedynczych „cegiełek” pełnych pasji, namiętności i głodu tegoż właśnie życia, doświadczania go za wszelką cenę i wszelkimi zmysłami. Natomiast niegasnąca świadomość zbliżającej się, czyhającej śmierci, nadała temu życiu nierozerwalną, spójną całość, przepełnioną tętniącym witalizmem.  
            Analizując przyczyny indywiduacji i przeżycia, dotknął Dilthey również problemu ekspresji życia. Dla niego ekspresja to zarówno wypowiedź zawierająca sądy lub znaczenia, jak i wypowiedź, będąca wyrazem życia duchowego i czyniąca je zrozumiałym. Odwołując się do przeżyć, uważa Dilthey, że taka ekspresja czerpie „siły” ze struktury duchowej i jej głębin, a używając przy tym rozumu czyni je autentycznymi[14]. Również do tego spostrzeżenia Poświatowska się odniosła. Dla niej ekspresja to nic innego jak kolejna z możliwości wyrażenie swojej zachłannej postawy wobec życia. Używając ekspresji, jej niegasnące siły duchowe, siły życia i jego ludzki głód, mogą to życie poznawać, bezustannie pragnąc i zdobywać. Autentyczna ekspresja przeżyć, podkreślana witalizmem symboli, pozwala Poświatowskiej głębiej, pełniej i ciągle doświadczać życia, którego głód nigdy nie wydaje się być zaspokojony.
            Budując obraz poetycki z wielorakich symboli, udowodniła poetka, że życie to nic innego, jak dwupłaszczyznowy twór zachłannie pragnący przeżywać siebie samego. I jest to również twór umożliwiający, wespół z przeżyciami, rozumienie pojedynczej osobowości i systematyzowania wiedzy na jej temat[15]. Dała tym samym poetka do zrozumienia, że ona i zachłanne, totalne pragnienie życia to nierozerwalna jedność – nawet jeżeli ma się do czynienia z życiem całkowicie wszczepionym w śmierć. Życie dla niej to jedna z najpełniejszych i najbardziej wiarygodnych możliwości poznawania i doświadczania siebie, wychodzenia poza własne słabości i ułomności – jednym słowem: to najdoskonalsza z metod pozostawienia śladu własnego istnienia oraz wielkości tego istnienia. A o takim doświadczaniu życia nie można pisa inaczej, jak słowami:

***
Żyj – mówiłeś – jesteś promieniem słońca schwytanym w barwę kwiatu. Jesteś miękkim dotykiem skrzydeł pszczoły jesteś wąskim źdźbłem trawy brzękiem chrabąszcza – mówiłeś – żyj (…)[16].



[1] Por.: Encyklopedia szkolna. Literatura i nauka o języku, pod red. A. Makowieckiego, Warszawa 1999,
s. 732–733; S. Freud, Wstęp do psychoanalizy, tłum. z j. niem. K. Obuchowski, Warszawa 2000, s. 159; Z. Rosińska, Jung, Warszawa 1982, s. 74; M. Eliade, Sacrum i profanum. O istocie religijności, tłum. z j. franc. R. Reszke, Warszawa 1996, s. 21; A.P. Kowalski, Symbole w kulturze archaicznej,  Pozna 1999, s. 26 – 28.
[2] H. Poświatowska, Wiersze wszystkie, Kraków 2007, s. 143.
[3] Por. Leksykon symboli, opr. M. Oesterreicher-Mollwo, przekł. J. Prokopiuk, Warszawa 1992, s. 33 – 36; P. Kowalski, Leksykon znaki świata. Omen. Przesąd. Znaczenie, Warszawa – Wrocław 1998, s. 94 – 101, W. Kopaliński, Słownik, symboli, Warszawa 1990, s. 71 – 75.
[4] Por. P. Kowalski, op. cit., s. 141 – 149.
[5] Por. Leksykon…, op. cit., s. 32, s. 146 – 147.
[6] Por. tamże, s. 34.
[7] Por. H. Poświatowska, Wiersze wybrane, Warszawa 1975, s. 217.
[8] H. Poświatowska, Wiersze wszystkie, op. cit., s. 114.
[9] Por. H. Poświatowska, Wiersze wszystkie, op. cit., s. 339.
[10] Por. W. Dilthey, Wybór pism, tłum. K. Krzemieniowa, (w:) Z. Kuderowicz, Dilthey, Warszawa 1987, s. 191 – 195.
[11] Por. tamże, s. 196 – 203.
[12] Por. tamże, s. 200.
[13] Por. tamże, s. 206.
[14] Por. tamże, s. 216.
[15] Por. tamże, s. 209.
[16] H. Poświatowska, Wiersze wszystkie, op. cit., s. 449. 

1 komentarz:

  1. Jest też w pierwszym wierszu delikatna skarga: dlaczego nie drzewem... Wstrząsający jest utwór, gdy zna się okoliczności życia poetki. Ciężko jest nawet myśleć, że w tak młodym wieku musiała obłaskawiać śmierć...

    OdpowiedzUsuń