27 maja 2015

Mam (...) parę (...) słów-kluczy, ale one czekają aż wiersz "przyjdzie".

Zapraszam na mój drugi blogowy wywiad. Dziś rozmawiam z Elizą Segiet - i tak się złożyło, że ułożył mi się Tydzień Elizy. Mam nadzieję, że te dni z Nią u mnie się podobają i Jej i Wam.
Postanowiłam odejść od typowych ram wywiadu - nie będę przedstawiała rozmówczyni, bo o sobie, swojej pracy, pasji a nawet pewnych wyobrażeniach sama opowie - więc po co mój zagłuszający bełkot? Zbędny... Zapraszam na spotkanie z szaloną, mądrą, wrażliwą, uczuciową, szczerą i zakochaną w życiu oraz ludziach Elizą...


- Jak to jest nosić w sobie tyle zainteresowań? Mieć czas na tak szeroką aktywność? Teatr, filozofia, poezja a nawet zagadnienia związane z gospodarką.

Kiedyś w wywiadzie (który przeprowadziła ze mną pani Kinga Młynarska) przytoczyłam myśl Schopenhauera – myślę, że nie pozostaje nic innego jak ją powtórzyć: „Zwyczajni ludzie myślą tylko o tym, jak czas spędzić, kto ma jakiś talent – jak czas wykorzystać." Nie twierdzę, że mam talent – to pozostawiam do oceny innym. Nie wyobrażam sobie natomiast stagnacji. Muszę coś robić. Życie bez zainteresowań byłoby nudne.
A zagadnienia związane z gospodarką nie leżą w kręgu moich fascynacji. W istocie, skoczyłam podyplomowe Prawo, ale nie jest to moja pasja. To jest coś, co zdarzyło się w moim życiu niespodziewanie.            
                      
- Jak Twoja twórczość artystyczna współgra z życiem zawodowym? Nie kłócą się? Potrafią się „dogadać” czy coś odbywa się kosztem czegoś?

Czasami muszę rezygnować z czegoś na rzecz czegoś innego. Nie mogę być w dwóch miejscach jednocześnie. A szkoda! 

- W jednym z wywiadów powiedziałaś, że zdarza Ci się napisać wiersz/frazę nawet w samochodzie, czekając na zmianę świateł. Wciąż to się tak odbywa? Nie widzisz możliwości „okiełznania” myśli i „sprowadzania” ich w sytuacjach bardziej oczywistych? Wypracowania sobie bardziej „normalnych” warunków pracy?

Bardziej normalne warunki pracy? A jakie to są? Są osoby, które siadają bo mają czas na napisanie wiersza. Ja piszę kiedy wiersz  „przyjdzie" do mnie. Często notuję jakieś słowo, które wiem, że będzie spoiwem – połączy wyrazy, z których prawdopodobnie powstanie wiersz. Ostatnio tak było ze słowem "telepatia". Mam jeszcze parę takich słów-kluczy, ale one czekają aż wiersz "przyjdzie". A w jakim momencie to się stanie, tego nie wiem. Jeżeli nie zapiszę od razu, to on odchodzi i nigdy już nie wróci w tej samej formie.         

- Jaką rolę w tym szalonym, zwariowanym świecie ma (może mieć) do odegrania poezja? Jest jeszcze słyszalnym głosem, czy ramotą zrozumianym dla nielicznych wapniaków (i nie mam tu na myśli wieku metrykalnego, a  swoisty stan ducha)?  

Do poezji nie da się nikogo zmusić. Albo ją się kocha, albo nie.

Jaką rolę ma poezja? Żeby miała jakąkolwiek rolę musi być obecna w życiu. A ona jakoś siedzi ukryta i jak już kiedyś powiedziałam: „Trudno jej pokazać swoją twarz". Poezja w kilku słowach może każdemu z nas pokazać coś ważnego. Zawoalowane słowami  przestrzenie mogą nam uzmysłowić przeżyty czas, ale też skłonić do marzeń. 

- Twoimi wzorami poetyckimi, mistrzami są….?

Nigdy nie odpowiadam na takie pytanie. Na nikim się nigdy nie wzorowałam i nie wzoruję. Nie wymieniam nazwisk poetów, nie chcę nikomu sugerować, że jak zaczniesz czytać tego czy tego to może i ty napiszesz wiersz. To tak nie jest! Przynajmniej u mnie tak nie było. Można znać, przeczytać wiersze dziesiątek, ba nawet setek poetów i może z tego nic nie wynikać w sensie, rozbudzenia czegoś, co niektórzy nazywają „weną". Wiersz musi „przyjść" sam. A poetą się bywa, a nie jest! Niedawno pewien krytyk literacki spytał mnie „kiedy poeta jest już sławny?" Odpowiedziałam: „Wtedy, kiedy można go cytować w literaturze. To taki poeta, którego słowa niosą przesłanie, a nie są pusto brzmiącym zbiorem znaków". Chociaż dla każdego sława znaczy coś zupełnie innego.

- Jaka jest różnica między poezją refleksyjną a intelektualną? A może nie ma różnicy?

Poezja refleksyjna, intelektualna? Według mnie poezja powinna zatrzymać, choć na chwilę zmusić do refleksji. Czy to już znaczy, że jest refleksyjna? Są osoby, którym bliska jest poezja i zatrzymają się przy wielu wierszach. I odwrotnie – najbardziej refleksyjny wiersz może nie mieć, aż takiej mocy, by niektórym zechciało się zastanowić nad jego treścią. Intelektualna? Powiedziałabym, że obie, intelektualna i refleksyjna, są po to, by zatrzymać, skłonić do zadumy…

- A granica między filozoficzną refleksją nad życiem a poezją – istnieje?

Zależy kto dokonuje tej filozoficznej refleksji nad życiem a poezją. Jeżeli dokonuje tego filozof w stosunku do jakiegoś konkretnego poety, to próbuje doszukać się w jego poezji związków z innymi filozofami i poetami. Tak samo jest, gdy w poezji różnych autorów szuka wspólnego członu: „refleksji nad życiem". Ponadto filozoficzna refleksja nad życiem nie musi – i najczęściej - nie jest poezją. Nie wszyscy filozofowie są poetami i odwrotnie. A często jedni i drudzy zajmują się tą tematyką. „Refleksja nad życiem" jest tak pojemnym określeniem, że trudno w wywiadzie dokonywać analizy.  Życie to: miłość, nienawiść, mowa, milczenie, ból, rozpacz, radość, cierpienie..., nawet nie wiedziałabym od czego można zacząć rozważania. Życie to wzloty i porażki – da się o tym napisać w kilku słowach? Nawet chcąc rozprawiać nad sensem własnego życia, nie da się go skondensować w kilku słowach. Nie żyjemy w świecie sami. Zawsze jest ktoś obok, żyjemy bowiem wśród ludzi, a każdy z nich jest inny. Poezja, jak wydawać się może, jest w stanie w sposób minimalistyczny zaznaczyć problem, ale ani filozofia, ani poezja nie dadzą recepty „jak żyć". To nasze nieustanne doświadczanie życia uczy nas patrzenia na świat i ludzi, a poezja i filozofia mogą być tylko drogowskazami.  

- Dla kogo piszesz? Chodzi o wyrażenie siebie dla lepszego zrozumienie siebie czy o opowiedzenia siebie innym? A może nawet wywołania polemiki z odbiorcą?  

Jeżeli to co napisałam wywołuje polemikę z odbiorcą, to jest czymś najpiękniejszym, co może spotkać autora. Kiedy czytelnik przechodzi obok napisanych słów bez żadnych emocji to może warto się zastanowić w czym tkwi błąd. W moich wierszach niewątpliwie jestem „ja", ale nie opowiadam o sobie. Jestem osobą, która buntuje się kiedy na siłę szukamy w poezji autora, a nie przesłania, które tenże zawarł. Niektórzy czytelnicy najchętniej chcieliby, aby przy każdym wersie były dopisane didaskalia: „Stało się to wtedy i wtedy..., dlatego i dlatego”.  Bardzo lubię czytać recenzję swoich tekstów. Wtedy widać jak różny jest odbiór przez różne osoby.  I to jest piękne, że można poezję „brać" do siebie i zobaczyć w niej to, czego się szuka, albo to, co jest nam teraz potrzebne dla ducha. Szukać wersów, które są bliskie czytelnikowi, ale każdy z recenzentów zwraca uwagę na inny wiersz, a nawet wers. W końcu, idąc tropem profesor Marii Gołaszewskiej, która na określenie relacji Dzieło-Odbiorca wprowadziła pojęcie „przeżycia estetycznego", według, którego wszyscy  mają prawo do subiektywnej interpretacji – każdy może odbierać dzieło, czy jest to obraz, czy jakiś utwór literacki poprzez własną wrażliwość i balast własnych doświadczeń. Rola autora kończy się na przekazaniu dzieła ludziom, a potem ono żyje już własnym życiem. A jak żyje, to już nie zależy od autora. Kiedyś usłyszałam od profesor Bogumiły Rouba, że:  „Autor ma się cieszyć z każdej recenzji, obserwować z boku i tworzyć dalej inne dzieła". Nie ma znaczenia, czy recenzja jest dobra czy zła, ważne, że dzieło budzi zainteresowanie i polemikę z odbiorcą.
A dla kogo piszę? Dla siebie! A to, że są osoby, które czasem czytają moje wiersze nie pozostaje nic innego jak po prostu się cieszyć.  

-W Myślnych… pełno jest opozycji: mowa-cisza, życie-śmierć, ruch-spoczynek… Inaczej się nie da? Wciąż wpisani jesteśmy w takie dysonanse, rozszczepienia?

Według mnie tak. Już rodząc się, z drugiej strony jest „zaprogramowana" śmierć. Tak jest przynajmniej do dnia, w którym odpowiadam na te pytania.  Być może jutro ktoś wymyśli „tabletkę na nieśmiertelność", na miłość bez nienawiści, na radość bez smutku, nie ma sensu wymieniać dalej. Nie ma na świecie ani jednej rzeczy, która jest stała, wszystko ma „dwie strony medalu".

-  We wspomnianym tomiku jest kilka odwołań do kreacjonizmu, powoływania światów możliwych. Według Ciebie to zjawisko oczywiste – skazani jesteśmy na budowanie światów lepszych, doskonalszych, choćby fikcyjnych?

Żyjemy w „najlepszym z możliwych światów", bo nie wiemy czy jest gdzieś inny, czy go nie ma. Żyjemy tutaj – na Ziemi, może są tacy, którzy żyją na „Ziemi Bliźniaczej", ale ja ich nie znam. Czy mogłaby istnieć poezja, proza, w ogóle jakakolwiek twórczość bez wyobraźni? "Muzyka cykad włada moją wyobraźnią", nie wydaje mi się, że tworzę światy lepsze czy gorsze. Czasami ona jest obnażona choćby słowami „na jej plaży marzeń" – każdy ma jakieś marzenia. Nie znam nikogo, kto by nie usiadł gdzieś i nie pomyślał, że gdyby... Czy to znaczy, że żyje w świecie fikcyjnym? Nie sądzę. „Wyobraźnia buduje świat". Gdybyśmy nie mieli planów, które tak naprawdę niejednokrotnie są marzeniami, czy  moglibyśmy coś osiągnąć? Nie rodzimy się zaprojektowani od początku do końca. I nikt za nas życia nie przeżyje, a my musimy to zrobić tak, by móc powiedzieć kiedyś: „Nie żałuję". Nie jest to oczywiście zależne tylko od nas, są bowiem sytuacje, w których człowiek nie jest w stanie osiągnąć swoich szczytów. Ale to jest zbyt ciężki temat, by teraz go rozważać.       

- A absolut? Niby o Bogu nie ma tam ani słowa, ale da się uchwycić coś totalnego, nadrzędnego… 

Coś totalnego, nadrzędnego w mojej poezji, to chyba czas. „O Bogu nie ma ani słowa" –  może nie jest tak do końca. Przywołuję gdzieś Demiurga, a w końcu to platoński budowniczy. Staram się, by moje wiersze były zrozumiałe bez względu na wyznanie. Jeżeli napiszę „Bóg" – każdy odbierze to jak Boga chrześcijańskiego, jeżeli napiszę Jahwe – konotacje będą z wiarą judaistyczną, Allach – konotacje islamskie... itd.   

- W Twoich wierszach (co wydaje się sprawą oczywistą) sporo miejsca zajmuje figura kobiety… Co to znaczy „być dziś kobietą”? Co jest/być powinno istotą kobiecości? A może to nie kwestia kategoryzacji, płci, a „bycia” w ogóle – w wymiarze ludzkim, „człowieczeństwa”?
To jest bardzo trudne pytanie. Dodałaś słowo „dziś". Być kobietą dziś... Kobieta dziś to ktoś, kto powinien znać swoją wartość, ale ponieważ ja mam bardzo radykalne definicje, to może lepiej je przemilczę.

Na pytanie: co powinno być główną istotą kobiecości? Najkrótszą odpowiedzią jest: Nie zapominać, że jest się kobietą.
A może to nie kwestia kategoryzacji, płci, a „bycia” w ogóle – w wymiarze ludzkim, „człowieczeństwa”? Tak kobieta, jak i mężczyzna powinni być sobą, nie kreować się na kogoś kim nie są.  I nigdy nie zapominać, że zarówno kobieta jak i mężczyzna są ludźmi.  Jak napisał Gorki: „Człowiek - to brzmi dumnie".

- I przyszedł czas na temat fotografii Piotra Karczewskiego. Nie buntował się? Nie polemizował? Chętnie zgodził się na taki komentarz, dopowiedzenie wierszy?

O buncie nie było mowy, wręcz odwrotnie – bardzo się cieszył.

- Na Twoim internetowym profilu co rusz pojawiają się relacje z kolejnych spotkań autorskich. Nie męczy to – ten ciągły ruch, gwar, obce twarze, brak wytchnienia…?

Wytchnieniem są wieczorki poetyckie. Uwielbiam czytać wiersze, uwielbiam ludzi, którzy przychodzą słuchać poezji. 
Ostatnio na mój wieczorek do Krakowa przyjechała pani z Kędzierzyna Koźla, zdarzyło się, że ktoś przejechał pół Polski, jeszcze inna osoba była już pięciokrotnie na moich wieczorkach.  A nigdy nie miałam wieczorku w miejscu jej  zamieszkania- w Toruniu.  Nie przeszkadzało jej to... ja mam być zmęczona? Kocham tych z daleka i tych z bliska,  a tomik zadedykowałam: "Tym, którzy kochają poezję i tym, którym blisko by ją pokochać"... 
A ponadto, nie wszystkie zdjęcia są z moich wieczorków. Czasem te "zatrzymane ułamki sekund spojone w niedostatek " są  ze wspaniałych spotkań autorskich znajomych poetów. 
Dziękuję wszystkim, tym, którzy potrafią znaleźć czas by smakować poezję. Bez nich nie byłoby wieczorków i życie byłoby uboższe.   

- W takim razie życzę kolejnych sukcesów, wiernych, zafascynowanych czytelników.

Dziękuję za poświęcony mi czas. 


W tematykę powyższego wywiadu wpisuje się też jeden z wierszy Poetki. Oddajmy mu więc głos - niech będzie miłym zakończeniem dnia.


Istota człowieka       

sen który stał się jawą
 jawa która była snem
ślizgawka życia
istota człowieka
odróżnianie
dnia od nocy
dobra od zła
życia od śmierci
 miłości od jej braku

a ja
nie wiem jak żyć


Życzę wszystkim spokojnych snów! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz