11 czerwca 2015

(...) niechęć do życia uczesanego, przewidywalnego, zachłanność, głód wrażeń i wewnętrzne nienasycenie miłości. s. 202

Tytuł niniejszego bloga został zaczerpnięty z piosenki:
(…)
Zielono mi i spokojnie,
zielono mi,
bo dłonie masz jak konwalie.
Noc pachnie nam
jak ten młody las,
popielatej pełen mgły,
a w ciszy leśnej
tylko ja i ty...

A pogoda rozśpiewana,
a na chmurze bal do rana,
gada woda i sitowie,
że my mamy się ku sobie.

(…)
Zielono mi, szmaragdowo,
gdy twoja dłoń
przy mojej śpi, niby owoc.
Zielono mi,
bo ty, właśnie ty
w noc i we dnie mi się śnisz
i jesteś moją ciszą
w mieście złym.
(…)


       Ten tekst - jak i wiele innych dobrze wszystkim znanych, wciąż śpiewanych i na nowo
aranżowanych - wyszedł spod pióra Agnieszki Osieckiej: utalentowanej artystki, duszy towarzystwa światka literackiego Warszawy, Krakowa i Wybrzeża oraz kontrowersyjnej kobiety. Całkiem niedawno ukazała się jej biografia autorstwa Uli Ryciak – „Potargana w miłości. O Agnieszce Osieckiej”. Może coś mi umknęło, ale wydaje mi się, że to pierwsza tak obszerna i drobiazgowa biografia tej pisarki.
Myślę, że ciężko pisarzowi pisać o innym pisarzu, ale Ryciak spisała się doskonale: wykazała się profesjonalizmem i rzetelnym warsztatem pracy. Jej tekst to typowa biografia – przedstawia losy Osieckiej, jej dzieciństwo, młodość, lata edukacji, poszukiwania planów na siebie oraz swoje życie, są tam i pierwsze miłości, uczuciowe smutki, małżeństwa, zawodowe plany i aspiracje, przyjaźnie (Janda, Bakuła, Umer…) i antypatie (…).
       Ale ta książka to też opowieść o natchnieniu, o rodzeniu się pomysłu na tekst (piosenki, sztuki teatralnej, kabaretu, powieści, opowiadania, filmu, scenariusza) i jego realizacji – nagrania, premiery, druku, kolejnej nagrody, brylowania na liście przebojów, ale i też niedocenienia, odrzucenia, niezrozumienia.
       To też książka pełna analiz wspomnianych tekstów, interpretacji, odkodowania symboli i aluzji, próby przypisania ich do kolejnych wydarzeń z życia – bo przecież nic tak bardzo jak wiersz właśnie, nie jest spójne z życiem.
       Ważnym aspektem jest też próba przedstawienia osobowości, psychiki Osieckiej, opowiedzenia jej jako człowieka i kobiety urodzonej przed II wojną światową, której zdecydowana większość „świadomego życia” przypadła na lata PRLu i której losy zespoliły czas przed- i po ’89 roku.
       Z tych prawie 500 stron książki wyłania się Osiecka utalentowana, na poczekaniu wymyślająca piosenki czy teksty kabaretowe, która w życiu zwykłych ludzi znajdowała tematy i motywy przewodnie swojej literatury – i w życiu koleżanki-aktorki i w losie osiedlowego pijaczka. Z „Potarganej…” wyłania się Osiecka niepewna początkowo swojej drogi – bo i dziennikarką i reżyserką była bez przekonania, to osoba wrażliwa, nawet samotna – choć lubiąca ludzi, kobieta o ciętym języku i repliką na jego końcu, to też osoba żądna zmian, przygód, nie nawykła do monotonii i stabilności – zawsze gdzieś ją gnało i popychało na nowe, obce lądy; to też kobieta nie rozumiana przez inne kobiety – za „porzucenie” córki, liczne romanse i wieczne poszukiwania uczuciowych wzlotów porównywana była do mężczyzn, przystawała bardziej do ich świata a nie do rzeczywistości stereotypowej matki lat 70. Przekonywana przez całe swe dzieciństwo o swej wyjątkowości, stała się osobą wyjątkową i nieprzeciętną, temperamentem i samorealizacją wyprzedziła epokę lub dwie… I myślę, że to ojcowskie wpajanie nieprzeciętności oraz ochrona przed realiami życia, izolacja przed jego szarzyzną stały się powodem wielu nieszczęść – w życiu dorosłym Agnieszka nie umiała się z nimi zmierzyć, rządna wrażeń i tęskniąca za wolnością, uciekała wręcz przed zobowiązaniami i obowiązkami zostawiając  za sobą chaos i zamęt. Ale nie mi to oceniać…
       Również pod względem kompozycyjnym książka Ryciak jest ciekawą. Pierwszy rozdział to opis ostatniego etapu życia Osieckiej – zdiagnozowania choroby, leczenia, buntu i śmierci, a ostatni to opowieść o początkach: znajomości rodziców, szalonym, pełnym pasji pianiście Osieckim, narodzinach Agnieszki i zaangażowaniu ojca w wychowanie córki. W „Potarganej…” aż roi się od cytatów z piosenek, tekstów prozatorskich, wywiadów, listów, zdjęć, nawet kopii niektórych rękopisów. Opowieści autorki poparte są wypowiedziami przyjaciół i współpracowników Osieckiej, co czyni tekst wiarygodnym i pełnym – szkoda tylko, że wielu zechciało pozostać anonimowymi. Również obszerna bibliografia stanowi dowód, że książka Ryciak to rzetelny tekst należący do tzw. literatury faktu. To książka napisana z pasją, werwą, zaangażowaniem; wyłania się z niej Osiecka żywa, prawdziwa, autentyczna – jakby sama opowiadała nam swą historię.
       Nie da się ukryć, że ten blog ma trzy patronki: Tokarczuk – która jest moim mistrzem narracyjnym, Poświatowską – która jak nikt uczy wrażliwości i przewartościowania priorytetów oraz Osiecką – która pokazuje, jak (bezkompromisowo) realizować projekty wszelkie (i której piosenka dała tytuł tej stronie). Może więc pora zacząć szukać mistrzów…







ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ


Wyzwanie 2.

9 komentarzy:

  1. Twój blog najbardziej kojarzy mi się z Olgą Tokarczuk. Dobrze jednak poznać Twoich kolejnych przewodników duchowych:) Agnieszkę Osiecką wysoko cenię, a książkę, która przybliża jej świat - chętnie poznam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowite... A o Tokarczuk było raptem kilka razy (i dwie jej książki i jedna o niej...)... Do tej pory wydawało mi się, że wszystkich bombarduję tu Poświatowską...:)

      Usuń
  2. Uwielbiam twórczość Agnieszki Osieckiej. Książkę koniecznie muszę przeczytać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Osiecką i Poświatowską da się tu wyczuć nawet intuicyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz słyszę o tej książce. To coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki piękny cytat wybrałaś na tytuł tego wpisu! "Życie uczesane" - podoba mi się to sformułowanie (choć do takiego życia również odczuwam jakąś niechęć, jestem wiecznie rozczochrana, nie tylko w dosłownym znaczeniu). ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka sugeruje opis emocjomalny i jest wymowny.
    http://agnesczytaipisze.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  7. Widać po tym, jak opisałaś, że książka Ci się podobała. :-)
    A teksty Osieckiej przypomniała (a z kilkoma mniej popularnymi zaznajomiła) mi ostatnio K. Groniec na koncercie "ZOO".

    OdpowiedzUsuń
  8. Z przyjemnością można dostrzec , ze fascynacja poezją Osieckiej trwa nadal. Przyszedł czas nowego pokolenia, które zakochało się w twórczości Osieckiej.

    OdpowiedzUsuń