17 sierpnia 2015

Zabierz mi moje wady,a stracę i zalety... (s. 266)

       Prozaicy, poeci, malarze, aktorzy, tancerze, naukowcy to nieprzeciętne i niebanalne umysły; myślą nieszablonowo, żyją po swojemu, łamią tabu, niejednokrotnie przekraczają granice dobrego smaku i przyzwoitości, często przyklaskują zasadzie: żyj szybko, umrzyj młodo, jakby fantazja nigdy w nich nie gasła, a już na pewno charakteryzują się niezłomnym duchem, otwartym umysłem i odwagą w kształtowaniu oraz wypowiadaniu poglądów.
       O takich dwudziestu jeden wyjątkowych, wybitnych, wielkich, ale i niejednokrotnie
kontrowersyjnych, postaciach opowiada w swej książce „Boscy i nieznośni. Niezwykłe biografie” Anna Janko. W jej zestawie są przedstawiciele wszystkich dyscyplin artystycznych z całej Europy, a nawet USA, kobiety i mężczyźni, żyjący jeszcze (jak Janion czy Krall), ale i od dawna zapisani na kartach historii – choćby Petrarka, Dickinson, Tuwim.
       Na pierwszy rzut oka to przypadkowy zestaw ważnych dla kultury nazwisk. Dopiero po wczytaniu się w książkę okazuje się, że nie jest to wcale chaotyczny i nie do końca przemyślany zbiór. Janko opowiada o twórcach, którzy w sposób pośredni lub nie wpłynęli na jej życie, karierę, rozwój; którzy w jakimś stopniu wywarli wpływ na jej literacko-zawodową drogę. Recytowany na egzaminie wstępnym na studia wiersz Tuwima otworzył jej drogę na uczelnię, Krall przeprowadziła z nią wywiad, kiedy - jako studenta jeszcze – z sukcesem zaliczała swój poetycki debiut, Janion była jej naukową mentorką, księdza Twardowskiego, Ankę Kowalską czy Annę Kamieńską poznała dzięki swoim rodzicom-poetom, Baczyński i jego poezja tworzyli cień dla jej wielkiej i trudnej miłości, z Julią Hartwig sama przeprowadzała wywiad… Takim sposobem „Boscy i nieznośni. Niezwykłe biografie” to prywatny panteon Anny Janko, literacki przewodnik po jej fascynacjach, inspiracjach i wzorach, ale i obraz tego, jak życia wielkich oraz sławnych mogą przywrzeć do życia zwykłego człowieka (ciekawe jest, że dziś Janko nie jest tak zwykła jak jej się wydawało wtedy, kiedy czerpała inspiracje z Leśmiana, kiedy redagowała wybór poezji Twardowskiego, kiedy uczyła się podziwiać Szaflarską na deskach teatru czy w kolejnych filmowych kadrach; dziś sama jest cenioną i podziwianą pisarką – wystarczy wspomnieć sukces „Małej Zagłady”). Tym samym okazuje się, że ten początkowo nielogiczny zestaw ma głęboki sens i uzasadnienie, a osobisty wydźwięk nie czyni z niego ckliwej księgi pamiątkowej, lecz dobrze skonstruowany przewodnik po kulturalnych fascynacjach.
       Również język jest tutaj sporym atutem. Nie jest suchy, rzeczowy, naszpikowany datami i informacjami biograficznymi – pełno w nim poetyckich fraz dzięki czemu bliżej mu do pamiętników literackich niż noty encyklopedycznej. Oto przykładowe fragmenty – o Szaflarskiej: Jest w niej zaczarowane na zawsze dziecko, wiecznie młoda dusza, ubrana tylko w nieco już pogniecione ubranko ciała… (s. 188); o Janion: Bolała mnie głowa, tętno pulsowało w skroniach, miałam zbyt wysoki poziom Janion we krwi i musiałam uciec. (s. 225); o Krall: Autorka książek nurtu literatury faktu woli nie być faktem w tejże literaturze. (s. 263). Takie przykłady można mnożyć. Jest to język, który przekonuje czytelnika, że czyta o osobach dla autora zbioru bliskich, ważnych, z którymi „się oswoił” i czynił częścią swojej własnej historii.
       Choć w „Boskich…” jest sporo osób, które sama „spotkałam” na swojej drodze zawodowej i czytelniczej (Tuwim, Leśniak, Karall, Twardowski, Kowalska, Miłosz, Baczyński…), to kilka innych otworzyło przede mną karty swego losu (Negri, Mitchell, Andreas-Salome). Może i ktoś z Was, dzięki tek książce, dowie się czegoś niesamowitego o kimś boskim i nieznośnym? Obyście się nie zawiedli:) 

KSIĄŻKA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIU:

Wyzwanie 2.

2 komentarze:

  1. Szczerze mówiąc takie zestawienia biografii, wrzucanie do jednej pozycji nie zawsze mnie pociąga, ale czytając Twoją recenzję przekonałam się, że publikacja ma swoje głębokie uzasadnienie. Wpływ tych wszystkich osób na autorkę książki, na jej duchowy rozwój, a przy okazji możliwość ich poznania z innej strony - powoduje, że lektura wydaje się interesująca na wielu płaszczyznach:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję:) Koniecznie podeślij mi linka.

    OdpowiedzUsuń