20 maja 2016

Przed-weekendowa ROZDAWAJKA :):)

Kolejny długi, pachnący lenistwem i odpoczynkiem, majowy weekend przed nami:) Z tego powodu mam dla Was szybką rozdawajkę. Możecie otrzymać pakiet dwóch książek. Jedna, ta ufundowana przez Wydawnictwo Literackie, to ironiczna, prześmiewcza, z przymrużeniem oka traktująca „naprawdę poważne sprawy” powieść osadzona w duchu francuskich opowiastek filozoficznych (pisałam o niej tu), a druga, od Wydawnictwa Prószyński i S-ka, to powieść obyczajowa, niby lekka i raczej kobieca, ale pełna nie-banalnych pytań, które mogą przynieść raczej nie wesołe odpowiedzi (więcej tu).    

By powalczyć o książki, należy wypełnić kilka warunków. Oto szczegóły:

1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Zielono Mi… Nagrodę funduje Wydawnictwo Literackie oraz Wydawnictwo Prószyński i S-ka.

2. Konkurs trwa od 20. 05. 2016 do 23. 05. 2016, do 18.00. Wynik zostanie ogłoszony 23.05.16, około 21.00. Do 23.00 będę czekać na adres korespondencyjny od zwycięzcy. Paczuszkę wyślę 24.05, koło południa, by jeszcze przed czwartkiem ucieszyła zwycięzcę :)  

3. By powalczyć o książkę, należy: zostawić w komentarzu pod tym wpisem odpowiedź na zadanie konkursowe oraz podać swój adres meilowy. Będzie mi miło, jeśli zostaniecie obserwatorami bloga/profilu fb/g+ i/lub udostępnicie  informacje o zabawie. Tutaj umieszczam "wizualizację":



4. W zabawie mogą wziąć udział osoby, które podadzą jedynie polski adres korespondencyjny (w celu wysłania nagrody).

5. Zadanie konkursowe:

Pochwalcie się Waszym najbardziej nietypowym/nieoczywistym spotkaniem literackim (gatunek, tematyka, rok wydania, format, problematyka… – co uważacie). 
I koniecznie powiedzcie, co Was skłoniło do dokonania tego nieoczywistego dla Was wyboru:)

6.   Konkurs nie podlega Ustawie z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

ŻYCZĘ MIŁEJ ZABAWY:)

8 komentarzy:

  1. Najbardziej kontrowersyjną książką jaka spotkałam jest Wielka Księga Siusiaków. Mówi ona oczywiście o męskich przyrodzeniach i wszelkich sprawach z nimi związanych, w tym higieną, masturbacją i antykoncepcją. Książka wzbudza wiele zastrzeżeń w pewnych kręgach społecznych, ja jednak uważam, że przy wsparciu ze strony mądrego rodzica, młody człowiek wiele może się z niej dowiedzieć i, przede wszystkim, oswoić temat.

    Mój e-mail: justynalenk@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam taką książkę w swojej biblioteczce, której zakup jest nietypowy o tyle, że nigdy nie interesowała mnie tematyka remontów! Uważałam, że do mnie należy wymyślanie, a realizacja moich pomysłów do męża. Wszystko się zmieniło dwa lata temu, gdy mąż miał operację i został w szpitalu. Ja z natury jestem w gorącej wodzie kąpana i co wymyślę, chciałabym od razu zrealizować. Chcąc przejąć rolę głowy domu zakupiłam książkę "Sam remontuję". Miałam taki ambitny plan, aby przykleić płytki ceramiczne na ściance w kuchni. Ale na planie się skończyło, bo musiałabym dodatkowo ze słownikiem w ręku tłumaczyć zwroty budowlane typu paca zębata, masa epoksydowa, klej poliuretanowy. Książka leży do dziś,ściankę zrobił mąż po powrocie, a ja kupuję tylko literaturę kobiecą. Swoją drogą mógłby powstać jakiś poradnik o pracach remontowych dla kobiet!
    Mój email: darya83@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie taką książką była "Lolita"Vladimira Nabokova.
    Nie do przyjęcia dla mnie jest myśl, że dorosły mężczyzna może mieć obsesje na punkcie dwunastoletnich dziewczynek. To było aż odrażające!
    Przez temat pedofilii właśnie autor miał dość długo problem z wydaniem tej książki, no ale się nie dziwię. Mną emocje tak targały, że nie doczytałam Jej do końca.

    e-mail: m.prusinowska92@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogromne wrażenie wywarła książka Marii Nurowskiej " Drzwi do piekła". Była to pozycja wstrząsająca. Nie mogłam się długo otrzasnośc. Wykształcona młoda kobieta po krótkim małżeństwie, w którym nie czuje się dobrze. Maż jest starszy, owszem też darzy ją miłością ale to była zła miłość. Daria jest przez niego pouczana, kontrolowana. Daria zabija męża i trafia do więzienia. I to dla mnie było dla mnie tragiczne w całej tej książce. Warunki więzienne, historie, które się tam dzieją, tragizm kobiet, współwięźniarki. Cały ten klimat więzienia. Złe rzeczy.Psychologia na wysokim poziomie, a takie teksty najbardziej do mnie trafiają. graz2007@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim najbardziej nietypowym (i bodaj najgorszym!) wyborem literackim była książka markiza de Sade "120 dni Sodomy czyli szkoła libertynizmu". W zasadzie to nie był wybór, bo z własnej woli w życiu nie sięgnęłabym po powieść o TAKIEJ tematyce, jednakże obrane zajęcia mnie do tego zmusiły. Czytając tę książkę niewyobrażalnie się męczyłam. Nie wierzyłam też, że można mieć aż taką wyobraźnię (zwłaszcza mając na uwadze, że tekst powstał w XVIII wieku). Jaki umysł byłby w stanie wymyślić tak odrażającą fabułę? A o co chodzi w książce? Czterech bogatych libertynów oddaje się orgiom seksualnym z czterdziestoma dwiema osobami przez cztery miesiące. Wszyscy oczywiście nie mają kontaktu ze światem zewnętrznym i muszą poddać się woli "gospodarzy". Narratorkami są cztery prostytutki, które miały rozpalić "panów na zamku".
    Życie prywatne markiza opływało w przeróżne dziwne historie, jak np. z otruciem prostytutek... Choć trudno w to uwierzyć, książka zainspirowała Pasoliniego w 1975 roku do zrealizowania filmu "Salò, czyli 120 dni Sodomy", który też obowiązkowo musiałam obejrzeć. Nie należę do osób pruderyjnych, niemniej zarówno książka, jak i film były obrzydliwe. Wymyślne tortury, spożywanie kału... Szczegółów oszczędzę.
    Zazwyczaj sięgam po książki obyczajowe, kryminały lub sf. Zatem chyba nic dziwnego, iż wizje markiza de Sade'a do mnie nie trafiły.

    magdalena.robert@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. "Tatusiu, proszę nie!" Steward Howard.
    Dostałam ją w prezencie ( obdarowująca mnie osoba usłyszała o niej ode mnie, iż chcę przeczytać, bo jest na faktach). W związku z ciężką tematyką zdecydowałam się zabrać ją ze sobą na wakacje do Egiptu. Nie wiem co sobie wtedy myślałam, ale to co się działo w mojej głowie jest nie do opisania. Płacz, złość wręcz wściekłość na ludzi. Każdy mężczyzna jaki przechodził obok mnie z dzieckiem był lustrowany od stóp do głowy. Pamiętam jak pewnego razu pewien człowiek widząc okładkę z przerażeniem w oczach spytał, dlaczego czytam taką smutną książkę. . . Autor opowiada historię swojego dzieciństwa i tego jak to dzieciństwo wpłynęło na dorosłe życie. Steward mieszkał z ojcem i dwiema siostrami, w tym jedna z nich jest niepełnosprawna. Steward jest przez ojca molestowany, bity ... Co gorsza uwaza, że to jego wina, dzieje się tak, bo jest niegrzeczny i na to zasłużył. Szok przeżywa, gdy odkrywa, że jego siostry również są molestowane. Dlaczego? Przecież one są grzeczne!. Zalękniony chłopiec staje się zalęknionym mężczyzną. Dokładnych opisów oszczędzę. Jedno wiem, nigdy więcej jej nie przeczytam. Dużo mnie kosztowalo, by wytrwać do ostatniej strony.

    OdpowiedzUsuń
  7. Najbardziej nieoczywistym i zaskakującym dla mnie spotkaniem literackim była lektura powieści "Drach" autorstwa Szczepana Twardocha. O autorze wcześniej co nieco słyszałam, ale nie miałam styczności z jego twórczością. O książce wiedziałam tyle, że jest w niej "coś" śląskiego, a że z natury biorę w ciemno wszystko, co choćby pachnie Śląskiem, zdecydowałam się - choć z jakimś dziwnym uprzedzeniem - sięgnąć własnie po "Dracha". I była to jedna z niewielu najlepszych rzeczy, jakie zrobiłam w 2015 roku. Książka przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Delektowałam się nią jak pyszną, ciepłą zupą w zimowy dzień. Gęsta, wręcz zawiesista od emocji w niej zawartych historia Josefa Magnora i jego rodziny, na zawsze zostanie w moim sercu. Dodatkowym atutem była wszechobecna gwara śląska, której brzmienie towarzyszy mi od urodzenia.

    e-mail: k.kwiatkowska.hotowy@gmail.com

    OdpowiedzUsuń