28 grudnia 2016

(…) czuje się jak obca we własnym życiu (s. 127) – Carl Frode Tiller, Osaczenie



       Zapowiadając „Osaczenie”, wydawca przekonywał, że jest to „(…) anty-Knausgård... Epos o współczesnej Norwegii, thriller psychologiczny, sztuka kameralna. Powieści Carla Frodego Tillera nie da się zamknąć w jednej formule. Wielokrotnie nagradzane dzieło doczekało się wreszcie polskiego przekładu. Czytelnicy Knausgårda, Lunde i Christensena będą zachwyceni. Lipiec, 2006 rok. Do szpitala psychiatrycznego w Trondheim trafia pacjent, który stracił pamięć. W prasie pojawia się ogłoszenie – bliscy i znajomi młodego człowieka proszeni są o kontakt, aby pomogli mu odzyskać tożsamość. Odpowiadają trzy osoby − dwójka przyjaciół z liceum: Jon, wrażliwy i niespełniony muzyk, przeżywająca małżeński kryzys Silje oraz ojczym pacjenta, Arvid – były pastor, borykający się z problemem utraty wiary i nieuleczalną chorobą. W listach do Davida opowiadają jego i swoją historię – wkraczania w dorosłość, pierwszych seksualnych doświadczeń, rodzinnych tajemnic, zawikłanych relacji, porzuconych marzeń, winy, przemocy i miłości. Te opowieści, na ogół zgodne, a jeszcze częściej zaprzeczające sobie, budują obraz przygnębiającej egzystencji w prowincjonalnym norweskim miasteczku, pełnej frustracji, nudy i samotności, a wyłaniający się z nich portret Davida staje się coraz bardziej zagadkowy i niejednoznaczny”. 
           I w tym opisie jest wszystko, co można powiedzieć o „Osaczeniu”. Bo książka ta – złożona z listów i części narracyjnych prowadzonych pierwszoosobowo, co uruchamia skrajny subiektywizm – odsłania niewidzialną na pozór sieć zaciskających się wokół człowieka pętli. To jego dom, rodzina, zawiedzione zaufania, rozczarowania, źle ulokowane nadzieje, wiodąca na manowce seksualność, duszne układy społeczne, pozerstwo i konieczność spełniania czyichś oczekiwań. Tytułowe osaczenie to nic innego, jak cały zespół ról, które trzeba odegrać, a które grającemu nie przynoszą ani radości ani spełnienia. Człowiek staje wśród nich i czuje się bezradny jak dziecko – dusi się, szamocze, miota i nie wie, jak zachować autentyczność, indywidualność, prawdziwość siebie samego. Z książki Tillera wyłania się prawda, której niejeden wolałby nie poznać – że każda sytuacja życiowa, każdy moment, spotkanie z drugim człowiekiem czegoś od nas wymagają, każą stanąć na jakiejś pozycji, zająć stanowisko i tkwić na nim – czy tego chcemy czy nie. Nie jest to książka optymistyczna i nie podaje optymistycznych diagnoz. Z uruchamianych przez nią listów trzech różnych postaci, o różnych osobowościach i zróżnicowanych życiowych doświadczeniach jasno wynika, że człowiek to marionetka, jeden z trybików, którego wręcz osaczyć mogą rodzina, pozorni przyjaciele, niezrealizowane marzenia. I z tą świadomością trzeba w świat iść z podniesioną głową. 
            Skoro taką prawdę wyczytałam z 1. części trylogii Tillera, strach się bać, kolejnych tomów.   

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ
 WSPÓŁPRACA

2 komentarze:

  1. Książka jest dziwna i nie jest to lekka lektura, ale mnie zaciekawiła. Myślę, że zakończenie będzie mocne. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby nasz bohater z amnezją okazał się udawaczem.

    OdpowiedzUsuń