24 marca 2016

(...) niejasne poczucie niespełnienia (...). s. 66

Przyjęte przeze mnie od Prószyński i S-ka zaproszenie do ogólnokrajowej zabawy z cyklu #rodzinnesekrety zaowocowały promocją książki „Wszystko, czego wam nie powiedziałam” (tu) oraz jej recenzją (tutaj). Dziś niespodziewanie przyszła przesyłka ze wspomnianym tytułem i chętnie podzielę się jej zawartością:)

By powalczyć o książkę, należy wypełnić kilka warunków - oto szczegóły:

1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Zielono Mi… Nagrodę funduje Wydawnictwo Prószyński i S-ka.

2. Konkurs trwa od 24.03.2016, do 1.04.2016 – i nie jest to żart:) Wynik zostanie ogłoszony najpóźniej 4.04.2016 roku. Istnieje szansa, że prócz książki, zwycięzca otrzyma bonus:)

3. By powalczyć o książkę, należy: zostawić w komentarzu pod tym wpisem odpowiedź na zadanie konkursowe oraz podać swój adres meilowy. Będzie mi miło, jeśli zostaniecie obserwatorami bloga/profilu fb/g+ i/lub udostępnicie  informacje o zabawie. Tutaj umieszczam "wizualizację":




4. W zabawie mogą wziąć udział osoby, które podadzą jedynie polski adres korespondencyjny (w celu wysłania nagrody).

5. Zadanie konkursowe:
Podajcie, jaki jest – według Was – najczęstszy powód rodzinnych sporów, 
napięć, cichych dni, niedomówień i oddalania się od siebie…

6.   Konkurs nie podlega Ustawie z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).


ŻYCZĘ MIŁEJ ZABAWY:)!!

13 marca 2016

(…) ktoś, kto poznał głód, nigdy nie zrezygnuje z kotleta tylko dlatego, że jest niedosmażony”. (s. 239)


    Klasyka amerykańskiego kina kojarzy się z takimi nazwiskami jak Fred Astaire,  Clark Gable, Gregory Peck, Richard Burton, Humphrey Bogart, George Peppard. Tym męskim amantom zawsze towarzyszyły piękne, mądre, błyskotliwe kobiety, które miały piękny dar odgrywania innych pięknych, mądrych i błyskotliwych kobiet. Jedną z nich była Audrey Hepburn, a jej role Anny, Holly, Nataszy, Sabriny, Jo, Elizy zachwycają i bawią do dzisiaj. O jej trudnym dzieciństwie, o karierze, rolach, grze aktorskiej, profesjonalizmie, klasie, oddaniu pracy (w tym charytatywnej) napisano już niemało; powstały biografie, albumy i kilometry materiałów prasowych. W tym wszystkim jest Audrey-artystka, gwiazda, diwa, a ginie Audrey-kobieta, matka, żona… 
Ten stan rzeczy zmienia książka Luci Dottiego – prywatnie drugiego syna aktorki. Dzięki temu tytułowi mamy możliwość wejścia w prywatny świat Audrey. Spotkamy tam perfekcyjną matkę, zdyscyplinowaną kobietę, która - tak w życiu zawodowym jak i prywatnym - narzucała sobie samo-dyscyplinę, która spajała rodzinę i przyjaciół, która ceniła sobie bliskość, prywatność i kameralność spotkań, która nigdy i nigdzie nie traciła klasy tak oczywistej dla wysoko urodzonych, która miała słabość do czekolady, a jej słowa: „Jak teraz dostaję pudełko czekoladek, wystarcza mi na dłużej, może na jakieś dwie godziny (…)”stały się już klasyką. Podglądniemy w niej Audrey podczas przygotowań do gali Oskarów (w 1976 wręczała statuetkę za najlepszy film twórcom cenionego przez siebie „Lotu nad kukułczym gniazdem”), w szlafroku podczas rodzinnego śniadania, u znajomych w Los Angeles, w Rzymie, Szwajcarii i Wenecji, w samodzielnie uprawianym warzywniku, w ogrodzie z psami, ale również w Białym Domu, w Somalii, z żołnierzami ONZ, na pokładzie wojskowego samolotu, w Etiopii i Sudanie - bo praca dla ONZ i UNICEFu wydają się być największymi rolami jej życia. 
Zawsze w tych opowieściach jest Audrey widziana i wspominana przez syna, któremu brak obiektywizmu czy wyważenia. Dlatego te historie są bardzo intymne, okraszone anegdotkami typowymi dla rodziny zżytej i scalonej. Dotti pokazuje nam liczne rodzinne zdjęcia, odręczne notatki aktorki, korespondencje przychodzącą a nawet typowy przepiśnik pani domu. Bo Audrey Hepburn  - choć miała gosposię – uwielbiała gotować i eksperymentować w kuchni. Ceniła dania wyszukane, gustowne i proste, a nawet „śmieciowe” – makaron z ketchupem. Choć dbała o dietę - była łasuchem, a jako dziecko wojny i głodu nie gardziła żadną potrawą. I sporą część tych wspomnień wypełniają właśnie przepisy i porady kulinarne. Nie brak przy tej okazji ciekawostek gastronomicznych, jak choćby taka, że uwielbiane przez aktorkę magdalenki (deser z pogranicza ciasta francuskiego i mufinki) nazwę zawdzięczają Ludwikowi XV a sam Proust wprowadził je na karty literatury.     


Książka Dottiego porównuje się do „Fragmentów” Marilyn Monroe. Ale jak tamta odzwierciedla wewnętrzny świat aktorki, jej emocje, uczucia,, stany ducha, marzenia i niewypowiedziane potrzeby, tak ta pokazuje Audrey jaką była dla świata zewnętrznego, czym ten świat był, jak go widziała, co miała mu do zaoferowania i co mu dawała. I nie powinni zawieść się ci wszyscy, którzy chcą spotkać Kobietę a nie filmową diwę (i może ktoś stanie w szranki z jej przepisami jak bohaterka filmu Julie i Julia:-)? Ja na wstępie kapituluję:-) ). 

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ
WSPÓŁPRACA

8 marca 2016

(…) pozostałości zapiętego po ostatni guzik życia (…) pustymi porcelanowymi maskami (…). s. 70

Po książki sięga się z różnych przyczyn. Jest ich tak wiele, jak wiele jest gatunków i tematów literackich (od naukowych po rozrywkowe). Najbardziej lubię, kiedy książka mnie zaskakuje; biorąc ją do ręki niczego się nie spodziewam, niczego nie zakładam, a później jest efekt „wow”.
Takie „coś” spotkało mnie przy czytaniu historii „Wszystko, czego wam nie powiedziałam”.
Książka, będąca debiutem powieściowym Celeste Ng, zaczyna się jak kryminał: pewnego późnowiosennego poranka pewna amerykańska rodzina spotyka się przy śniadaniu i okazuje się, że przy stole brakuje najstarszej córki. Rodzice i rodzeństwo rozpoczynają poszukiwania, zaczynają się telefony do znajomych, rozmowy z sąsiadami, konsultacje z policją, ale wraz z upływem godzin napięcie coraz bardziej rośnie: nikt nic nie wie, nikt niczego nie podejrzewa i wszystkich w jednej chwili ogarnia bezradność. Bo jak to jest możliwe, że jedna z lepszych uczennic, lubiana, szanowana i otoczona koleżankami nastolatka może zniknąć, przepaść bez wieści i ani rodzice, ani rodzeństwo, ani znajomi nie mają pomysłu, gdzie jej szukać i co jest powodem dziwnego zajścia?
Ciekawym zabiegiem narracyjnym jest tu nietypowa gra z konwencją, objawiająca się na dwóch polach. Po pierwsze: czytelnik już w pierwszym zdaniu dowiaduje się, co stało się z dziewczyną: Lydia nie żyje”; te trzy słowa sprawiają, że jest o krok przed bohaterami, że jest pomiędzy nimi a trzecioosobowym narratorem i nie traci czasu na pytanie: „Co się stało?” lecz skupia się na: „Dlaczego?”. Po drugie: uzyskana na wstępie połowiczna odpowiedź na nierozszyfrowaną jeszcze w pełni zagadkę przesuwa punkt ciężkości fabuły z powieści kryminalnej na psychologiczną. Bo próbując, wraz z rodziną, zrozumieć, dlaczego stało-się to co-się-stało, na oczach czytelnika rozpada się  świat z pozoru normalnej i przeciętnej rodziny klasy średniej z aspiracjami do wyższej. Okazuje się, że to rodzina jedynie z pozoru normalna, z mglistą przeszłością rodziców i pełna niewypowiedzianych żalów; za fasadą typowości, o której marzą rodzice Lydii, kryją się bolączki dzieci, próbujących żyć życiem innych. W tej historii nikt nie jest tym, za kogo się podaje, kim chce być, każdy kogoś udaje i odcina się od siebie prawdziwego. Pozostaje pytanie: dlaczego? A uzyskanie odpowiedzi utrudnia opowieść fragmentaryczna, postrzępiona, zbudowana na bazie retrospekcji i wspomnień wielu postaci. I kiedy czytelnik uzyska już odpowiedz o przyczynę zachowania, ogarnia go taka irytacja, złość, bunt przeciw powieściowej rzeczywistości, że trudno mu pamiętać, że to fikcja literacka.
Debiutancka powieść Ng obdziera z pozorów, demaskuje fałsz, zakłamanie i mistyfikacje, które  - zdaje się – są oczywistością relacji międzyludzkich. Okazuje się, że nawet w rodzinie jesteśmy sobie obcy, nic o sobie nie wiemy, nie słuchamy się, bo słuchać się nie chcemy, jakby najistotniejsze były ja i to, co moje, prowadzimy grę ze sobą i całym społeczeństwem, będąc przekonanym, że narzucane układy zakazują autentyczności.
Choć ta książka zaczyna się wątkiem kryminalnym, prowadzi czytelnika do wniosków rodem z prac socjologicznych. I nie są to wnioski miłe dla emocji.  

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ
Pruszyński i S-ka

2 marca 2016

Język wizualny to mój naturalny sposób komunikacji ze światem. Anna Damasiewicz

Należę do tych książkolubów, którzy obcą sobie książkę oceniają jednak po okładce.
W księgarni najpierw patrzę na półki z ulubionymi gatunkami, oczami łowię ciekawy zestaw kolorów, wyszukanym baczniej się przyglądam i - czytając rekomendacje oraz streszczenie - grafikę oglądam. Niektóre pozycje mają oprawę, która (mnie) na wstępie zniechęca i nie kusi; nijak mi nie pasuje do tytułu, czy zapowiedzi fabuły - swą formą w ogóle nie przybliża do książki. Ale są i takie, które przyciągają, zachęcają i sprawiają, że książkę chce się czytać już-teraz-zaraz.
Rozbudowany przegląd okładek pozycji wszelkich gatunków, opublikowanych przez różne wydawnictwa, przeznaczonych do wielu grup wiekowych przedstawia publikowany wnet biuletyn graficzki Anny Damasiewicz. Dzięki niemu możemy prześledzić dorobek jej współpracy z takimi wydawnictwami jak BELLONA, Prószyński i S-ka, Świat Książki, czy Czwarta Strona. Dowodzi on pracy nad oprawą graficzną pozycji popularnonaukowych, biografii, literatury lekkiej, klasyki – w tym dziecięcej, a nawet wydawnictw muzycznych. Są wśród nich prace barwne i surowe, wielokolorowe i ubogie plastycznie. Ale łatwo zauważyć, że Damasiewicz wykazuje się znajomością treści książek, wyczuciem tematyki oraz klimatu danej pozycji. Jej okładki zgodne są z fabułą i, choć może czasem zbyt oczywiste (ktoś by powiedział: tendencyjne), oko przyciągają, kuszą, sprawiają, że chce się po książkę sięgnąć – śmiem twierdzić, że dziecko z chęcią przeczyta Króla Maciusia… z jej oprawą graficzną.
Liczba pokazywanych prac dowodzi dyscyplinie, sumienności i profesjonalizmowi autorki oraz przestrzegania terminów i dbałości o kontakty zawodowe.
A nam, książkolubom, nie pozostaje nic innego, jak tylko cieszyć się literaturą ubarwianą pracami Anny Damasiewicz.

Anna Damasiewicz

Zapraszam na stronę Autorki: http://www.annadamasiewicz.pl/