4 lutego 2017

Typowe dla książkomaniaka...

To oczywiście zakładki do książek. Dziś, natchniona wczorajszą prezentacją Marty, opowiem o moim zbiorze zakładek. Z racji, że zajmują sporych rozmiarów pudło, pokażę jedynie wybrane. Jak się przekonacie, mam je przeróżne - ale od lat moje preferencje się nie zmieniły :-)

Po pierwsze: zakładki typowe - kartoniki przygotowane specjalnie, by wskazywać miejsce porzucenia czytanego tekstu; te tutaj to specjalnie przywiezione mi z Włoch przez Koleżankę, której siostra na Ischii prowadzi polsko-włoską księgarnię i takież wydawnictwo :-)

Mam również zakładki ręcznie wykonane - by efekt był tak spektakularnym, jak widać poniżej, potrzeba wiele cierpliwości, staranności i czasu (o tym, jak powstają te wyklejane, możecie poczytać tu, a o tym jak ta malowana tutaj):

Posiadam również sporo otrzymanych od znajomych - a to, jako dodatki do podarowywanej mi książki, a to jako pamiątka z jakiegoś spotkania, a to jako nietypowa kartka z życzeniami (obeznani zapewne zauważą, że przeważa Edycja Świętego Pawła):

Z tych nowoczesnych - na miarę XXI wieku - mam magnetyczą (z matrasa), blaszkową (już nie pamiętam skąd, od kogo :-() oraz świecącą (od Bardzo Dobrej Koleżanki, która identyczną sprawiła swemu Mężowi - większemu ode mnie pasjonatowi literatury z najwyższej półki):

Swego czasu zbierałam pomysłowo wykonane karty telefoniczne (ktoś jeszcze poza mną w czasie studiów dzwonił przy ich pomocy do domu :-) ?) - i one również zamieszkały w książkach; mam takie z artefaktami polskiej kultury, z zabytkami architektonicznymi (jak ta poniżej) oraz ze zwierzętami pod ochroną:    

   A na koniec perełka: dowód, że zakładką może być każda ulotka, reklama i wizytówka - niekoniecznie związana z półświatkiem wydawniczym: 
  
I pora się przyznać, że choć zakładki uwielbiam, mam ich naprawdę sporo i różnego rodzaju, najczęściej posługuję się... ołówkiem... :-) 

A Wy? Co preferujecie?   

13 komentarzy:

  1. Jak miło, moje też się tu znalazły :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie piękne zakładki. Zazdroszczę takiej pokaźnej kolekcji :D
    http://ksiazkiwidzianeoczaminatalii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam zakładki różnego rodzaju: zalaminowane prostokąty ładnego papieru, zalaminowane rysunki mojej córki, zrobione przeze mnie, zrobione przez córkę, zakładki-reklamówki (wydawnictw lub księgarni), a także zakładki-magnesy (dwuwarstwowe) oraz kawałki... zwykłej kartki. Wszystkich używam, oczywiście nie jednocześnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może kiedyś i ja się pochwalę swoimi zakładkami, bo oczywiście jako książkożerca też mam spora kolekcję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna kolekcja. Ja też mam mnóstwo zakładek, przeróżnych :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mam sporo zakładek i z każdego wyjazdu staram się przytargać choć jedną. Kolekcja powoli się rozrasta i cieszy oczy.

    A w czasie studiów też dzwoniłam do domu z budki. No, przynajmniej na pierwszym roku. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja dzwoniłam!
    Ja posługuję się zakładkami, ale moją ulubioną jest taka z misiem, prezent od koleżanki.
    A czy pamiętacie te zakładki, które trzeba było robić w szkole na pracy technice? Były tak brzydkie, że przez lata unikałam zakładek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam! Z esteryzmem niewiele miały wspólnego - a i do czytania raczej nie zachęcały (wnioskuję z własnego doświadczenia) ;-)

      Usuń
    2. Były tak szpetne, że ja przez całe lata przestałam używać zakładek.

      Usuń
  8. piękne zakładki, ja mam swoje w książkach i żal by mi je było z nich wyciągać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny element zbioru.....
    Ja też zbieram i proszę rodzinę, by mi przywoziła zakładki...z wyjazdów zagranicznych...
    A zakładam...lepiej nie mówić czym..tym co mam pod ręką. Ale ostatnio zaczynam używać również zakładek.
    Natomiast w starych książkach udaje mi się znaleźć różne .....np. bilet kolejowy z czasów, gdy sie przemieszczałam koleją lub pocztówki.

    OdpowiedzUsuń