15 marca 2017

(...) cel naszej misji zmienia się. - Morten A. Strøksnes

Jutro nakładem WL ukaże się "(...) Księga morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze rokuTo reportaż z wyprawy na Lofoty, archipelag wysp uznany przez redakcję „National Geographic” za trzeci najpiękniejszy na świecie. Celem wyprawy był wielki rekin polarny. Mierzy 8 metrów długości, waży ponad tonę i dożywa pięciuset lat. Jednak książka nie jest zwykłą relacją rybacką – to opowieść o skarbach, które kryją morza i oceany, niezwykłych morskich stworzeniach i tajemnicy życia, wreszcie o przyjaźni oraz drzemiącej w nas odwiecznej tęsknocie za przygodą". 
A ja przytaczam wywiad z Autorem, jaki redakcja WL przygotowała na okoliczność polskiej premiery książki. Zachęcam do czytania i cieszenia oko dołączonymi do tekstu cud zdjęciami. 


Dwa lata temu wyprawił się pan z przyjacielem na Lofoty, by złowić rekina polarnego.

To była wyprawa w moje ojczyste strony. Zupełnie jakbym jechał do domu. Na tym polegała główna trudność. Musiałem zobaczyć to miejsce nowymi oczami, wyalienować się z kontekstu, którego byłem częścią, stać się kimś obcym, kimś spoza.

I co nowego udało się panu zobaczyć?
Zbierając materiały do książki, często wypływałem na morze, by zdobyć pożywienie. Czytałem też na okrągło książki o morzu. Dzięki temu otworzyła się przede mną zupełnie nowa rzeczywistość, nowy wszechświat. Wspaniały wielki ocean z cudownymi formami życia, zwłaszcza tymi, które kryją się w jego największych głębinach. Uświadomiłem sobie, że to, co nazywamy oceanem, co pokrywa prawie 70 procent naszej planety, jest czymś w rodzaju odrębnej planety, która rządzi się własnymi prawami ewolucji.


A wy chcieliście upolować jedno z najstarszych jego stworzeń…

To bardzo tajemniczy rekin. Nie wiemy, na przykład, w jaki sposób poluje i jest w stanie złapać znacznie szybszą od siebie rybę. Dawniej norwescy rybacy poławiali wiele tego rodzaju ryb, ale teraz już tego nie robią. Rekin polarny stracił na handlowej wartości.

Dlaczego złowienie go jest aż takim wyzwaniem?

Przede wszystkim trzeba go przynęcić. Jest prawie całkowicie ślepy więc trzeba go przywabić zapachem. Wykorzystywaliśmy różne rodzaje śmierdzącego padła, jak na przykład szczątki byka i inne temu podobne. A kiedy w końcu masz tego rekina, a waży on 1200 kilogramów i ma 8 m długości, jak złowić go z małej łódki? To też jest problem.

Tak się zastanawiam, czy w tej wyprawie naprawdę chodziło o rekina. Dla mnie bardziej jest to opowieść o oceanie, jego bogactwie, a także o przyjaźni, bo przecież towarzyszył panu najlepszy przyjaciel...

To prawda. Z czasem rekin staje się coraz z mniej istotny, a cel naszej misji zmienia się. Zaczynamy kwestionować to, co robimy. Zastanawiamy się, czy jesteśmy mężczyznami typu macho na morzu. Nie, to nie jest książka tego typu. Stawia daleko ważniejsze i bardziej interesujące pytania niż polowanie na rekina. Można przeczytać dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści, może nawet czterdzieści stron i nie znajdzie się na nich nawet wzmianki o rekinie. To był punkt wyjścia, pewna rama. Jest pewna misja do wykonania, jest coś, co mamy zrobić. W książce jednak przede wszystkim skupiam się na fantastycznej zawartości morza. W mitologicznym, poetyckim, a także biologicznym sensie.



Czego morze albo ocean mogą nas nauczyć?

To trudne pytanie. Ocean pokazuje nam, jak jesteśmy mali, znikomi i mało istotni. Morze jest nie tyle naszym nauczycielem co bardziej naszym ojcem. Kreacjoniści nie zgadzają się z darwinistami, którzy uważają, że naszymi przodkami są małpy. Cóż, w tym mają rację, tak naprawdę, nie pochodzimy od małp – naszymi przodkami są ryby, jesteśmy takimi „przerobionymi” rybami. Życie na naszej planecie pochodzi z morza. Ten żywioł to nasza kolebka. Mówi się, że powinniśmy być mili dla morza, bardziej się o nie troszczyć, ja jednak uważam, że to morze troszczy się o nas. Większość tlenu wytwarzanego na ziemi pochodzi z morza, jest tam więcej życia niż gdzie indziej, są tam różne gazy więc jeśli morze ma kłopoty, to my też je mamy. Lasy deszczowe są ważne ale ocean jest ważniejszy.

Pan wiele podróżuje. Był pan też w Afryce. Czy da się porównać samotność na morzu do samotności na pustyni? Dla wielu osób doświadczenie pustyni jest przeżyciem mistycznym, jeśli nie religijnym. Jak to jest z morzem?

Oczywiście, są pewne podobieństwa. Tym punktem wspólnym jest odczucie bezmiaru, otwarcia, widok nieba i światło. Pustynia jest miejscem religijnych czy mistycznych doświadczeń, ale morze już nie tak bardzo. Jest zbyt duże, zbyt poruszone, zbyt niebezpieczne. W ładny dzień możesz odczuwać spokój umysłu, ale, jak pokazuję to w książce, nie zdarza się to często. Musisz być bardzo uważnym, zwracać uwagę na to, co robisz. To bardziej niebezpieczne środowisko niż pustynia, o ile będąc na niej masz przy sobie wodę.



Morten A. Strøksnes (ur. 1965) – norweski dziennikarz, pisarz, historyk, fotograf. Studiował w Oslo i w Cambridge. Wydał cztery bardzo dobrze przyjęte książki reportażowe. Najsłynniejsza – Księga morza czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku – została wyróżniona Nagrodą Bragego oraz Nagrodą Krytyków, a prawa do jej wydania sprzedano do 14 krajów.
(fot. na grafikach - Morten A. Strøksnes)


premiera: 16 marca





2 komentarze:

  1. Reportaż ten może być bardzo niezwykły. Co więcej, nie jest to pozycja dobra wyłącznie dla mnie, ale również dla mojego Męża.
    Pamiętam, jak oglądałam program przyrodniczy, gdzie w roli głównej występował rekin polarny... zahipnotyzowana wpatrywałam się w ekran. Niezbadane oceany kryją wiele piękna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - oglądać lubię, słuchać (w radiu) też, ale czytać nie bardzo... Taki defekt mam :-(

      Usuń