3 kwietnia 2017

(…) on był reżyserem filmowym, a ja reżyserowałam nasz związek (s. 74) – K. Cierniak-Morgenstern, "Nasz film. Sceny z życia z Kubą. Wspomnienia"

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA




       Oto fragmenty jednego z najbardziej popularnych i rozpoznawalnych filmów Janusza Morgensterna. Od premiery minęły dziesięciolecia, a oglądani tam Cybulski, Tuszyńska, Polański, Fedorowicz, Kowalski wciąż są ikonami kina polskiego. I nie ważne, czy zasłynęli jedną silną rolą, czy całą plejadą dobrze odegranych postaci – istotne jest, że wpisali się w świadomość kulturową Polaków a dzięki pracowitości jeszcze za życia przypięto im chlubną łątkę profesjonalistów. 
      O takich kultowych postaciach polskiego kina powojennego i polskiej szkoły filmowej wspomina w swojej książce „Nasz film. Sceny z życia z Kub. Wspomnienia” Krystyna Cierniak-Morgenstern. Piszę „wspomina”, bo książka ta nie jest kroniką kina polskiego ani historią rozwoju polskiej kinematografii powojennej.
      To nostalgiczna, miejscami rzewna, smutna i melancholijna opowieść o ponad pięćdziesięciu latach małżeństwa słynnego reżysera z docenianą autorką gobelinów. A że małżeństwu temu cały czas towarzyszyły traumatyczne echa wojny, atmosfera kolejno powstających filmów i rodzących się projektów, w książce Cierniak-Morgenstern aż roi się od postaci takich jak Polański, Kutz, Wajda, Kawalerowicz, Osiecka, Komeda, Has, Konwicki, Holoubek, Tyrmand, Dygat, Hłasko, Janda, Jędrusik, Przybora...
    Niewątpliwie wielkim atutem „Naszego filmu…” są anegdoty tyczące się ich samych jak i ich bliskich, przyjaciół, rodzin tych przyjaciół, ale z zachowaniem dyskrecji, ze sporą dozą szacunku tak obcym wielu książkom wspominkowym. Innym walorem tekstu jest autentyczność myśli, przeżyć – są one tak pełne celnych ripost, wielu skojarzeń, czasem gorzkich uwag czy wniosków, że nie mogą być udawane. Autorka uchyla również drzwi do domowych pieleszy, by pokazać zaplecze tworzenia filmów, zmagań z cenzurą lub jej powolną ścieżkę sukcesu na poletku związanym z rękodziełem. I okazuje się, że ten najbardziej prywatny i intymny film, ten ich osobisty film, w których główne role grali oni oraz rzesza indywiduów połowy XX wieku wcale nie był kolorowy, „sitkomowy”, zawsze ze szczęśliwym zakończeniem każdej chwili.
    Więc okazuje się, że „Nasz film…” to również panorama przemian społecznych, ekonomicznych, obyczajowych i politycznych w Polsce. Bo nie mówić o sobie w oderwaniu od tego, co obok.  Co rusz czytamy słowa typu: „Był PRL, biednie i niewesoło, a czasem strasznie. Ale my przeżyliśmy wojnę, dla nas wszystko, co potem, było już tylko lepsze” (s. 128). Lub: „Miałam mu trochę za złe, że nie bierze na warsztat tematów, które otworzą jego kino na świat, przyniosą  szansę na międzynarodowe nagrody. Było go stać na taki film” (s. 119). A w innym miejscu: „(…) po wojnie wiek liczyło się inaczej. Wojna odebrała mu młodość, więc w wieku trzydziestu siedmiu lat był tak młody, jak nie jest młody żaden dzisiejszy chłopak” (s. 75). 
     W finale książka Cierniak-Morgenstern okazuje się być książką nie tylko o kinie, aktorstwie, reżyserowaniu fikcyjnych, ale bliskich życiu, opowieści. To też książka o długim i szczęśliwym małżeństwie, które miało ciekawą, intrygującą pracę, wykonywaną z ciekawymi ludźmi, któremu co jakiś czas wiatr wiał w oczy co raz za razem ich umacniało i scalało. Polecam. Nie tylko fanom kina.


ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ
WSPÓŁPRACA 

1 komentarz:

  1. Wydaje się bardzo ciekawa, czasem lubię taka literaturę ze wspomnieniami :)

    OdpowiedzUsuń