1 maja 2017

Aby przechytrzyć wrogów, człowiek musi przednio poznać ich gierki (s. 67) – E. Chadwick, Pieśń królowej

     
      Powstanie państwa kościelnego, narodziny islamu, schizma, zdobycie Jerozolimy, wyprawy krzyżowe, wojna stuletnia, zjazd gnieźnieński, rozbicie dzielnicowe, unia z Litwą, konflikt z Krzyżakami, upadek Konstantynopola to jedynie kilka najważniejszych wydarzeń historycznych średniowiecza. A Otto III, Bolesław Chrobry, Karol Wielki, Wilhelm IX, Ludwik VII, Tybald z Szampanii, Bernard z Clairvaux, Hanryk II, Henryk VI, Jagiełło, Witold, Jan bez Ziemi czy Ryszard Lwie Serce to jedne z najbardziej rozpoznawalnych w naszym kręgu kulturowo-historycznym postaci historycznych. Ale średniowiecze to nie tylko era silnych i dominujących mężczyzn (choć mit mówi, że tylko ich) – była spora grupa równie wpływowych i świadomych społecznie czy politycznie kobiet: Joanna d'Arc, Klara Hatzerlin, Christine de Pisa, Hildegarda z Bingen, Anna z Rusi, księżniczka Dobrawa, Świętosława, Jadwiga, Eleonora (Alienor) Akwitańska. 
       I dziś będzie o tej ostatniej – Eleonorze, matce Jana bez Ziemi i Ryszarda Lwie Serce. Była córką Wilhelma X, umiała czytać, uzyskała gruntowne wykształcenie z zakresu muzyki i literatury, posługiwała się łaciną, ceniła sobie szeroko pojęte piękno – lubiła otaczać się ładnymi (nie tylko praktycznymi) rzeczami. Ale przede wszystkim do perfekcji opanowała umiejętność manewrowania w świecie mężczyzn, forsowania swoich pomysłów, głośnego wypowiadania swojego zdania, osiągania celu, cichej i delikatnej – ale skutecznej – perswazji. Była sprawnym graczem politycznym, duchem i cieniem najważniejszych wydarzeń politycznych Akwitanii, Francji i Anglii, podziwiana, wysłuchiwana i odporna na manewry swej pierwszej teściowej potrafiła wszczynać konflikty zbrojne czy spiski - jak i im zapobiegać. Zdradzana odpowiadała buntem, a doceniana reagowała wyrozumiałością. Była silnym kobiecym głosem w męskim świecie. Ceniła sobie życie rodzinne, ojciec był wzorem, a młodsza siostra – choć jeszcze naiwne i prostolinijne dziecko – stała się powiernicą oraz oparciem, które przypominało o silnych korzeniach. 
        Tak została przedstawiona w książce Elizabeth Chadwick „Pieśń królowej”. Jak zauważa sama Chadwick, książka ta stara się pozostać w granicach prawdopodobieństwa – choć to nie podręcznik a jedynie powieść, autorce zależało na wiarygodności historycznej i kulturowej. By tak się stało, oparła się na kronikach, annałach, licznych artykułach, szkicach biograficznych a nawet plotkach zapisanych w pieśniach trubadurów. 
       Nie mnie oceniać, na ile ta opowieść jest wierna zapisowi historycznemu, a w których punktach autorkę poniosła fantazja. Mnie się po prostu „Pieśń królowej” bardzo dobrze czytało. Dzięki lekkiemu stylowi, doskonałej pracy tłumaczki, wiarygodności opisów i zachowania klimatu epoki jest to jedna z tych książek, które średniowiecze, ludzi epoki i jej atmosferę czynią bliższą, bardziej zrozumiałą i rozjaśniają okres nazwany kiedyś „ciemnym i mrocznym”.

ZA WERSJĘ PRASOWĄ KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ
       

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam powieści historyczne, które oparte są w pewnym stopniu na faktach, ale jednocześnie nie odbierają Autorowi możliwości puszczenia wodzy fantazji w dziurach, o których niewiele tak naprawdę wiemy. Cały kunszt w tym, by ożywić na nowo te historyczne postaci, wtłoczyć w nich świeżą, ciepłą krew i dać czytelnikom możliwość zbliżenia się do nich.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dawna w planach mam przeczytanie tego typu książki. Zawsze jednak bliżej mi do kryminałów itd. Czas to chyba zmienić!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie byłam przekonana do książek tego typu i w dalszym ciągu mam pewne obawy, ale myślę, że kiedyś się przełamię i spróbuję sięgnąć po powieść tego typu :)

    Pozdrawiam,
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam książkę na czytniku, ale jeszcze przez nią nie przebrnęłam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak widać mądre i silne kobiety zawsze sobie potrafiły radzić ...bez względu na epokę. Nigdy nie czuły się dyskryminowane. Biografię Hildegardy mam za sobą a chtnie poczytałabym o wszystkich kobietach, które wymieniłaś w swym interesującym poście. Książkę skrzętnie notuję.

    Pozdrowienia so Ne. Sącza posyłam......teraz już nawet raz w miesiącu nie udaje mi się w nim bywać.

    OdpowiedzUsuń