5 lipca 2017

Pragnę cygańskiego marzenia (s. 112) – „Żółta tabletka plus” Anna Sakowicz


Okładka książki Żółta tabletka plus       Wydaje mi się, że opowiadanie to jedna z najtrudniejszych form literackich. Wymaga dyscypliny. By – nawet przypadkiem – nie wprowadzić zbyt wiele tematów, postaci, problemów, a nawet by zbytnio nie rozbudować świata przedstawionego. Wątek musi się zamknąć najlepiej w kilku stronach i jeszcze należy odpowiednim językiem zbudować mu napięcie. 
      Z takim problemem zmierzyła się Anna Sakowicz. Całkiem niedawno wydawnictwo Szara Godzina wznowiło jej tom opowiadań „Żółta tabletka plus”. Jest to zbiór 18 tekstów osadzonych w różnych realiach – wśród intelektualistów, nizin społecznych, rodzin, singli, osób poważnych, spontanicznych, przeżywających ważne momenty w życiu osobistym, rodzinnym, zawodowym. Ktoś chce wydać powieść, ktoś potrącił autem zwierzaka, ktoś zapomniał o urodzinach dziecka, ktoś jest zdradzaną żoną, ktoś walczy z niechęcią dziecka do literatury, ktoś chce zrobić karierę sportowca – i tak dalej... 
       Ale oni wszyscy stają się ofiarą jednego – poczucia humoru: losu, swojego własnego, opowiadacza, innych ludzi. Z nich wszystkich zadrwiło, zakpiło czyjeś poczucie humoru – a tym samym sam czytelnik ich wyśmiewa – jak los, któremu podlegali. Sakowicz swoją „Żółtą tabletką plus” uzyskała niesamowity efekt: wykazała, że każdą sytuację, nawet najbardziej trudną, można wyśmiać, każda ma w sobie jakiś pierwiastek zabawności, prawie każda udowadnia, że życie bywa śmieszne, ironiczne, czasem sarkastyczne, daje pstryczek w nos i jedynie to my, ludzie, bywamy czasem tak śmiertelnie poważni, że aż śmieszni w tym nie-dostrzeganiu zabawności życia - życia, które potrafi zrzucić człowieka z piedestału jego powagi, dostojeństwa i majestatu. 
       Nie będę ukrywać – to ironizowanie z człowieka, wykazywanie jego śmieszności i absurdów, w które sam niejednokrotnie się wplątuje, są potężnym atutem tego zbioru.
    Kolejnym jest język – bo to nie mała sztuka umieć tę ironię, sarkazm, uszczypliwość, drwinę i kpinę oddać słowem. 
      Następnym walorem okazuje się być wniosek - bo jak dla mnie wszystkie te teksty mają jedno wspólne przesłanie: czasem na trudną, pozornie beznadziejną sytuację sposobem jest śmiech, on może być ratunkiem – kiedy wykpimy problem, przestaje on nim być. 
      W skrócie: „Żółtą tabletkę plus” polecam na pewno tym, którzy nie boją się śmiać z samych siebie i potrafią na siebie spojrzeć niczym na odbicie w krzywym zwierciadle – bo zapewne w nie jednej postaci znajdziecie siebie.  

ZA EGZEMPLARZ KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU
Wydawnictwo Szara Godzina 2017

3 komentarze:

  1. Bardzo, bardzo dziękuję :) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka już jest na mojej liście czytelniczej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czeka na półce :) Jednak chętnie sięgam po książki Anny Sakowicz, wiem, że i tym razem spędzę miłe chwile. Tym bardziej, że uwielbiam opowiadania!

    OdpowiedzUsuń