11 lipca 2017

Przeszłość jej nie określała (s. 196) – Perła w piasku, Tessa Afshar

     W starotestamentalnej Księdze Jozuego są słowa: „Jozue powiedział dwu wywiadowcom, którzy wybadali kraj: "Wejdźcie do domu owej nierządnicy i wyprowadźcie stamtąd tę kobietę wraz ze wszystkimi, którzy do niej należą, jak jej przysięgliście". Weszli więc młodzi ludzie, wywiadowcy, i wyprowadzili Rachab, jej ojca i matkę, jej braci i tych wszystkich, którzy do niej należeli. Również wszystkich jej krewnych wyprowadzili i umieścili ich poza obozem izraelskim. Następnie miasto i wszystko, co w nim było, spalili, tylko srebro i złoto, jak i sprzęty z brązu i żelaza oddali do skarbca domu Pańskiego. Nierządnicę Rachab, dom jej ojca i wszystkich, którzy do niej należeli, pozostawił Jozue przy życiu. Zamieszkała ona wśród Izraela aż po dzień dzisiejszy, ponieważ ukryła wywiadowców, których wysłał Jozue, by wybadali Jerycho” (6, 22 - 25). A w Księdze Rut czytamy: „Amminadab był ojcem Nachszona, Nachszon był ojcem Szalmona. Szalmon był ojcem Booza, Booz był ojcem Obeda. Obed był ojcem Jessego, a Jesse był ojcem Dawida” (4, 20 -22). 
       One wszystkie stały się kanwą do opublikowanej wiosną przez Świat Książki powieści „Perła w piasku”. 
    Jest to skonstruowana z rozmachem fikcyjna, ale oparta na autentycznych, wiarygodnych i historycznie dowiedzionych fundamentach, opowieść o mieszkance Jerycha, która wraz z rodziną - za zasługi dla Izraelitów zdobywających po opuszczeniu Egiptu Kanaan - uniknęła śmierci w podbitym Jerychu. Opowieść o ukryciu zwiadowców, oblężeniu Jerycha, ocaleniu Racheb i jej rodziny czy ich późniejszym przyłączeniu się do Izraela „Perła w piasku” traktuje jako punkt wyjścia do kolejnych opowieści – o klęsce pod Aj, o złamaniu przymierza, o ukamieniowaniu Akana, o ponownej walce o Aj, o ślubie Szalmona. Powieściowa wersja tych wszystkich wydarzeń jest zgodna ze starotestamentowym zapisem, ale jednocześnie wypełnia białe plamy – próbuje uzupełnić luki, dopowiada, co przemilcza Biblia, opowiada całościowo, obdziera historię z niesamowitości typowej dla tekstów księgi świętej i czyni ją przede wszystkim opowieścią nie o sile i potędze wszechmocnego Boga, a tekstem o wyjątkowych i niesamowitych ludziach, którym przyszło żyć w przełomowych czasach, a których wciąż można podziwiać za niezachwianą wiarę. 
   Swą książką Tessa Afshar uczyniła, jak dla mnie, rzecz niesamowitą – tych ludzi przedstawianych przez Biblię niczym postacie posągowe, nieskazitelne, wzorcowe i przykładne, trochę bezmyślne i marionetkowe ubrała w typowe ludzkie cechy: oni też się boją, też mają dylematy, również czują się niepewnie, czasem samotnie, na pewno tęsknią, potrzebują drugiego człowieka, pragnął nawet namiętności, co może przerażać i onieśmielać, ale tym, co ich wyróżnia jest wiara i konsekwentne kroczenia drogą prawa, którego wypełnianie jest ich nadrzędnym zadaniem. Dzięki „Perle w piasku” na ten kawałek biblijnej opowieści spojrzałam jak na opowieść o zwykłych ludziach, których niesamowitością nie jest to, że stali się narzędziem w ręku Boga i ślepo kroczyli za jego zamiarem, ale to, że nie zwątpili i byli w stanie, mieli siłę, ten plan wykonać – postacie, o których Biblia mówi jako o patriarchach, głowach rodów, protoplastach, będących dumą dla wielu późniejszych pokoleń okazują się być postaciami osobowościowo i psychologicznie złożonymi, nie jednowymiarowymi i – choć szlachetnymi – nie pozbawionymi wad czy ułomności. I może się mylę, ale tym nowatorskim przypomnieniem starej historii o ludzie od lat błąkającym się po pustymi (parafraza urywku powieści), tym odbrązowieniem postaci mających uchodzić za wzorcowe, będących narzędziem w rękach tryumfującego swą potęgą Boga autorka nie pomniejszyła ich zasług czy roli, a sprawiła, że - dla osób mających się na nich wzorować - stali się bardziej ludzcy i przystępni. 
    Tym, co jeszcze udało się autorce jest uruchomienie języka dalekiego od współczesnych fraz, uruchomienie dyskretnej, nie agresywnej swą oczywistością, stylizacji biblijnej, takiej maniery językowej, która pozwoli przybliżyć język powieści do tekstu Księgi Jozuego – ale jest to na tyle delikatne, że ryzykowne byłoby porównanie narracji „Perły…” z narracją na przykład apokryfów.
    Nie będę ukrywać – dość sceptycznie podchodziłam do tej książki. Z góry zakładałam banalizację, miałkość, nijakość, bezbarwność, tandetną tkliwość – tym bardziej, że materiały prasowe nacisk kładą na wątek miłosny. Owszem – jest, i to dość rozbudowany, ale jest jednym z wielu i nie dominuje nad całą fabułą. Więc jeśli szukacie książki, po której nie wiecie czego się spodziewać, „Perła w piasku” doskonale się do tego nadaje. Myślę, że wielu może zaskoczyć.                     

ZA EGZEMPLARZ KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ

2 komentarze:

  1. Piękna recenzja i zachęcająca do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak samo sceptycznie podeszłabym do tej powieści. Z Twojej recenzji wynika, że książka jest napisana podobnie do powieści Cherezińskiej, i nie mam tu na myśli stylu, czy konstrukcji, tylko tą niezwykłą umiejętność oparcia fabuły na znanych faktach i jednoczesne przywrócenie do życia skostniałych i przemielonych na wiele sposobów postaci. Wypełnienie fragmentów nieznanych, niejasnych i niedokończonych, wpompowanie ciepłej krwi w naczynia dawno nie żyjących ludzi, nadanie im cech bardziej ludzkich, niż szablonowych, sprawia, że człowiek nabiera chęci na więcej i na te historie nawet oryginale zaczyna patrzeć przychylniejszym okiem.

    OdpowiedzUsuń