13 lipca 2017

To historia utrzymana w stylistyce realizmu magicznego

Okładka
    "Czerwone dziewczyny" wciąż są przede mną. Bardzo mi przykro, że powieść utknęła wśród wielu innych tworzących czytelniczy stosik, tym bardziej, że odkąd się ukazała robi furorę wśród blogerów, zawodowych recenzentów, księgarzy i zwyczajnych, typowych czytelników, pasjonatów dobrej książki, których przecież nie brakuje. Nic więc dziwnego, że spotkanie z autorką - Kazuki Sakuraba - kiedy ta przyjechała pod koniec czerwca do polski na Big Book Festival cieszyło się ogromną popularnością. 

      
      Wydawnictwo Literackie, tak to relacjonuje: 
   W dniach 23-25 czerwca br. Kazuki Sakuraba, autorka sagi Czerwone dziewczyny, była gościem Wydawnictwa Literackiego i Big Book Festival. Na spotkanie z pisarką, które znakomicie poprowadziła Katarzyna Boni, ściągnęły tłumy czytelników. Brakowało krzeseł, sala dosłownie pękała w szwach. Uczestnicy festiwalu wymieniają je najczęściej wśród najwyżej ocenianych spotkań, dla wielu osób było ważnym przeżyciem. Autorka porwała publiczność błyskotliwą opowieścią o Japonii, zaskakując przy tym odwróceniem ról – odpowiadając na zadawane pytania, sama formułowała pytania do zebranych. Po spotkaniu – dwie godziny (!) upłynęły niczym kilka sekund – do stolika, przy którym Kazuki Sakuraba rozdawała przepięknie kaligrafowane autografy (w social media pod hasztagami #kazukisakuraba #czerwonedziewczyny można zobaczyć wiele przykładów) ustawiła się długa kolejka chętnych. Spośród 320 tytułów dostępnych w festiwalowej księgarni Czerwone dziewczyny były trzecim najlepiej się sprzedającym. 
    Oprócz spotkań z czytelnikami i dziennikarzami pisarka znalazła czas na zwiedzanie warszawskiej Starówki, muzeów i miejsc pamięci związanych szczególnie z Fryderykiem Chopinem, a także spacer w Łazienkach. Odwiedziła też Auschwitz i Kraków, gdzie zachwyciły ją harce Lajkonika. Do Tokio wróciła z listą klasyki polskiej literatury i wyrazistym wspomnieniem polskich smaków, gdyż Polskę poznawała nie tylko od strony historii, kultury i ludzi, ale też od strony tradycji kulinarnej. Nasze żurki, pierogi, placki ziemniaczane, barszcze, gołąbki i pączki bardzo przypadły jej do gustu. Pośród tych wszystkich zajęć i atrakcji Kazuki Sakuraba wystąpiła w dwóch nagraniach video przygotowanych z myślą o polskich czytelnikach. Zapraszam serdecznie do obejrzenia tego materiału.
     Jakie znaczenie kryje się w pseudonimie literackim Kazuki Sakuraba i co łączy ród Akakuchibów z klanem Kennedych? - odpowiedź tutaj
     Jaka jest rola kobiet w japońskim społeczeństwie i czy historia Manyo, Kemaris i Toko odzwierciedla historię rodzinną samej autorki? - opowieść tu. 
     Dodatkowe, równie pasjonujące, często zaskakujące, bo o rzeczach tak obcym nam, Europejczykom, opowieści znajdziecie w tekście recenzenckim opublikowanym przez "Rzeczpospolitą" (tu) oraz w wywiadzie, jaki autorka udzieliła dla WP (tutaj). 
     Nie będę ukrywać: z jednej strony żal mi, że lektura musi jeszcze trochę poczekać, bo wszystko, co o niej czytam - że realizm magiczny, że podobne do "Stu lat..", że siła kobiet, że panorama społeczna, że napisane z rozmachem i to wiarygodnie - kusi i wabi, w dodatku bardzo, ale z drugiej się obawiam, czy aby nie zawiedzie, czy mój gust faktycznie podobny do gustów wielu innych czytelników... Nic to, czas pokaże :-)   

1 komentarz:

  1. Tytuł kilka razy mignął mi, ale jakoś nie zwróciłam na niego uwagi, a szkoda, ale da się to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń