28 września 2017

Tylko całować się trochę trudniej (s. 248) – K. Szołajski, Wisłocka, czyli jak to ze sztuką kochania było

Zdjęcie główne

         Któż nie słyszał o „Sztuce kochania”? Książce, która swego czasu złamała tabu, wyraźnie odpowiedziała na kilka pytań czy wątpliwości, która wniosła ferment, o której było głośno zanim cenzor klepnął zgodę na druk, która dowodziła, że seks to nie tylko zryw powiększający rodzinę? Chyba nie ma takiej osoby. 
     Tym bardziej, że fabularny film o jej autorce – Wisłockiej – był ostatniej wczesnej wiosny dość popularny. Równolegle z nim nastąpił wysyp publikacji mających przybliżyć postać Wisłockiej, okoliczności powstania jej pracy, narodzinach seksuologii, nawet po raz kolejny wznowiono kultową już „Sztuką kochania”. Również Wydawnictwo Świat Książki miało swój udział w przypomnieniu opinii publicznej o Wisłockiej. Wydało książkę Szołajskiego „Wisłocka, czyli jak to ze sztuką kochania było”.
   Pozycja jest fikcyjną opowieścią o tej lekarce, o jej – często intymnych i pełnych empatii - relacjach z pacjentkami, o jej pracy w poradni i pracy nad książką, o lawirowaniu pomiędzy urzędnikami a Kościołem, o zmaganiach z cenzurą PRLu, o osaczeniu przez SB, o walce o każdy szkic, akapit i zdanie – kontrowersyjne dla wielmożnie nam panujących panów z Komitetu. W wątki o zawodowych perypetiach wplótł autor sporo akapitów mówiących o jej życiu osobistym – trudnym i nieudanym małżeństwie, skomplikowanym macierzyństwie, romansach… 
     I mając na uwadze, że jakiś czas temu Szołajski nakręcił film dokumentalny o Wisłockiej, w którym ona sama maiła więcej niż przysłowiowe pięć minut, wydaje się, że temperament, osobowość, charyzma i takt czy wręcz czułość w stosunku do innych zostały w książce rozrysowane dość wiarygodnie. 
      Z pozycji tej wyłania się kobieta:lekarka-prekursor, szaleńczo wierząca w swój projekt i jednocześnie kobieta:kobieta – ucząca innych, jak nie popełnić tych licznych błędów, które stały się kiedyś jej udziałem. 
      Nie powiem, Szołajski pozwolił sobie na sporą dawkę fantazji i fikcji, ale zamysł pokazania okoliczności powstania „Sztuki kochania” i nastrojów temu towarzyszących udał mu się całkiem nieźle. 
       A że książka Wisłockiej, tak zgrabnie tytułem nawiązująca do fundamentów kultury europejskiej (antyku), stała się przełomowa - nie ulega wątpliwości.  

21 września 2017

Późne lato kryminałem stoi

Wydawnictwo AMBER należy do tych, które, z jednej strony, stawia na tzw. literaturę kobiecą (np. chyba jako jedyne w Polsce ma prawo publikować powieści Danielle Steel) a z drugiej nie stroni od mocnej dawki krwistego kryminału – czy to osadzonego we współczesnych realiach (np. "Owieczki...", ""Ulica...", "Zimny..."), czy historycznego ("Diabeł..."). Nie inaczej teraz. Lato – szczególnie to późne - jest u nich porą pełną kryminałów.
Zaczęło się od „Motyla i burzy”.

Motyl i burza
Jak zapewnia Wydawca to holenderska odpowiedź na Millennium Stiega Larssona. Główna bohaterka to nietuzinkowa osoba. Na ciele ma blizny. Potrafi zabić jednym ciosem. Lecz wciąż pamięta smak niewinności. Niewinności, która umarła jak prawie wszystkie jej wspomnienia. Dziennikarka i mistrzyni sztuk walki Farah Hafiz zamknęła się w pancerzu, odgrodziła od przeszłości. Ale wszystko zmienia jedno słowo, które słyszy w amsterdamskim szpitalu. Powtarza je ranny chłopiec. Tylko Farah je rozumie. I domyśla się, że małego Afgańczyka spotkało coś o wiele bardziej przerażającego niż potrącenie przez samochód... Dziewczyna rozpoczyna śledztwo. Pomaga jej Paul Chapelle, korespondent w Johannesburgu. Jako dzieci bawili się w ogrodzie motyli w Kabulu... Teraz dochodzenie wciągnie ich w szaleństwo zbrodni: od Amsterdamu po Afganistan, RPA, Indonezję i Rosję. Wszędzie czyha na nich śmierć i piętno ich własnej przeszłości. I w tym miejscu zawiązuje się prawdziwa intryga.
W uzasadnieniu jury holenderskiej nagrody Schaduwprijs dla najlepszego debiutu w kategorii thriller można przeczytać: „Niesłychanie bogata powieść, w której wątki polityczne i społeczne genialnie łączą się z osobistymi wątkami głównych bohaterów, nigdzie nie popadając w schematyzm”. Z kolei wg „De Limburger" "To nie tylko brawurowy thriller z polityczną międzynarodową intrygą i bohaterką jak Lisbeth Salander: niebezpieczną, wrażliwą i nieodgadnioną, ale i intrygująca opowieść o utraconej miłości i zaprzepaszczonych ideałach." 

Później AMBER dostarczył sporej dawki emocji przy pomocy „Nigdy więcej nie zdradzisz”.
 
Nigdy więcej nie zdradzisz

On obserwuje, czeka i liczy… swoje przerażające trofea. Każdy trzyma zanurzony w formaldehydzie, żeby zapobiec rozkładowi. Każdy oznacza jedną ofiarę. Torturowaną i zabitą, z sercem wydartym z piersi i zastąpionym symbolem jej zdrady. A on co tydzień zasiada i w samotności napawa się widokiem swoich trofeów. Wszyscy byli winni. A teraz kolejni będą musieli zapłacić… Kto lub co łączy ofiary? Charlotte „Charlie” Stafford, młoda, ambitna detektyw londyńskiej policji, prowadzi dochodzenie w sprawie okrutnych morderstw. Nie ma żadnych poszlak. Żadnych związków pomiędzy ofiarami. Jest tylko pewność, że wkrótce zbrodniarz zabije znowu. I że śledztwo Charlie znalazło się w ślepym zaułku, który może stać się śmiertelną pułapką dla niej samej… Według GOODREADS to „Przerażająco realistyczny, mroczny kryminał pełen fałszywych tropów, które nie pozwalają domyślić się rozwiązania zagadki aż do szokującego końca”.
A teraz przyszła pora na „Dobrzy ludzie muszą umrzeć”.
 Dobrzy ludzie muszą umrzeć
Trzy trupy: wolontariusza w noclegowni dla bezdomnych, pielęgniarki w hospicjum, bibliotekarza-pasjonata o społecznym zacięciu. Punkty wspólne: brutalizm oraz bestialstwo dokonane z  niewątpliwą znajomością ludzkiej anatomii i chirurgiczną precyzją. Obok tego hakerski atak na finanse lokalnych prominentów. Od samego początku praca śledczych przypomina taniec ślepca. A autor już od pierwszego akapitu, tych kilku zdań wstępu wprowadza czytelnika w niesamowitą, trzymającą w napięciu intrygę, która z każdym kolejnym zdaniem przyspiesza, dostarcza nowych informacji, istotnych szczegółów, dość szybko odpowiada na te banalne, podstawowe pytania. Ale ani o krok nie przybliża do znalezienia i ukarania sprawcy, który miał czelność w sposób  przemyślany, w każdym szczególe dopracowany i niezmiernie brutalny zabić. W gąszczu pytań i niewiadomych rozpoczyna się wyścig z czasem i mordercą. Kto się wykaże większym sprytem i pomysłowościom? Komu puszczą nerwy? Kto zachowa czujność i otwarty umysł? I czy uda się udzielić odpowiedzi na pytanie „dlaczego”? Oto pytania, z którymi zmierzają się śledczy i czytelnik.                   

HELEN FIELDS przez trzynaście lat była adwokatem od spraw kryminalnych. Jako pisarka zadebiutowała kryminałem Perfekcjonista – bestsellerem Amazonu i magazynu „The Bookseller”. W ciągu zaledwie pół roku sprzedano w Anglii 125 000 egzemplarzy. Prawa do publikacji kupili wydawcy w innych krajach. Książka zdobyła nominację do CWA Dagger 2017 dla najlepszego debiutu roku (odpowiednik filmowego Oscara dla kryminału). Brytyjska telewizja zrealizuje film na jej podstawie. Dobrzy ludzie muszą umrzeć to druga powieść w serii. Na początku 2018 w Anglii ukaże się trzecia.


TEKST POWSTAŁ PRZY WSPÓŁPRACY Z
Wydawnictwo AMBER