28 października 2017

Dosłowność zabija sztukę – Wojciech Jerzy Has

     KSIĄŻKA Z MOIM PATRONATEM MEDIALNYM 

Obrazy i fotografie niemożliwe, które nie mogły powstać, a istnieją Kategorie
     „Obrazy i fotografie niemożliwe…” – nie jest to na pewno typowa książka z pogranicza historii sztuki i analizy dzieła plastycznego. 
     Choć są w niej liczne analizy obrazów, odkryć archeologicznych, próby wykazania związku plastyki z literaturą, uwiarygodniające odwołania do wypowiedzi autorytetów naukowych, przymiarki do ulokowania omawianych dzieł sztuki w konkretnym czasie i przestrzeni kulturowej, to najistotniejszy jest tutaj dobór artefaktów – nietypowych, tajemniczych, z którymi uniwersytecka myśl nie może sobie poradzić, bo miejsce ich znalezienia, okoliczności odkrycia czy tematyka nie przystają do okresu datowania. 
    I już w tym punkcie okazuje się, że prace archeologów czy antropologów kulturowych, świeże podejście do ich odkryć są w stanie zmienić ugruntowany, czasem wręcz stereotypowy i schematyczny, stosunek do dorobku cywilizacyjnego – bo potrzeba artyzmu czy próby uzasadnienia niektórych zjawisk - przejawia(ła) się nie tylko w z łatwością rozpoznawalnej dziś „Ostatniej wieczerzy”, ale również w - przedstawiającym wielkie, tajemnicze czarne i poruszające się z ogromną prędkościom kule -  drzeworycie z drugiej połowy XVI w., czy wizerunku Madonny z UFO. To z czym nie jest w stanie zmierzyć się ograniczony rozum ludzki, próbowały (próbują) opowiedzieć oraz uzasadnić sztuki plastyczne. I nad tym pochyla się autor niniejszej książki. 
    Decyduje się on na dystans wobec utartych stereotypów, na nowatorstwo poszukiwań i badań, nie boi się narazić na śmieszność, rozbudza w sobie i innych ciekawość – bo raz za razem w czytelniku rodzi się pytanie: A może faktycznie pewne kody interpretacyjne należałoby przeorganizować?, nie raz przekonuje, że niektórych elementów kulturowych nie można zracjonalizować, że na przestrzeni lat definicja artysty uległa przeobrażeniom. Książka ta przytacza i omawia typowo artystyczne przejawy ludzkiej aktywności, jak i te z pogranicza nauki (np. „kalkulatory astronomiczne”), pochyla się nad granicami sztuki i kiczu, pyta o pobudki czystoestetyczne, potrzeby wyrażania siebie, nie odchodzi od prac sakralnych, czy tych z pogranicza szamanizmu, omawia tajemnicze wizerunki związane z chrześcijaństwem, nieznane, kontrowersyjne malowidła i obrazy, nietypowe dla czasu i miejsca znalezienia obrazy próbując unaukowić ich cel oraz funkcję, demaskuje niektóre powtarzane od lat zakłamania, sięga po legendy i średniowieczny ethos rycerza.
     Takim sposobem książka „Obrazy i fotografie…” zawiera spory łyk historii sztuki – od malowideł naskalnych po fotomontaże komputerowe, przytacza różne sposoby datowania prac a już na pewno dowodzi, że sztuka – nawet ta odległa, może jeszcze zaskakiwać czy zadziwiać. 

ZA WERSJĘ PRASOWĄ KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ
Wydawnictwo AMBER

26 października 2017

Krzyczała (…) na wspomnienie bólu i z bólu. – Dziewczyny w wodzie, V. Jenkins

    KSIĄŻKA Z MOIM PATRONATEM MEDIALNYM

Dziewczyny w wodzie

    Ona - anonimowa w tłumie, z długą listą pseudo-przyjaciół, odseparowana (na własne życzenie) od rodziny, bez korzeni, przynależności do kogokolwiek i jakiegokolwiek miejsca (bo nawet praca wydawała się mało istotna).
   On – fałszywy przyjaciel, sadysta o chorych oczekiwaniach względem innych, lubujący się w torturach, przemocy i poniżaniu.
    Coś ich kiedyś połączyło. Teraz jemu to dodaje mocy, a ją upadla. Jej przybliża śmierć, a jemu pozwala zabić. „Nie miała już nadziei, nie miała przyszłości”.

    … ta pierwsza to był wypadek. Wcale nie zamierzał jej zabijać. Ale kiedy tylko spojrzał na jej martwe ciało, już wiedział, że będzie następna… W mroźny zimowy poranek w rzece w parku zostaje znalezione zmasakrowane ciało dwudziestoletniej dziewczyny. Detektyw Alex King i jej nowa podwładna Chloe Lane rozpoczynają śledztwo. Kilka dni później znika kolejna dziewczyna. Obie ofiary miały za sobą trudną przeszłość. Obie należały do tej samej grupy wsparcia dla osób z problemami emocjonalnymi. Kim jest potwór, który poluje na dziewczyny poturbowane przez życie? A Alex i Chloe same przeszły już niejedno… Kiedy zaczynają pościg za mordercą, Chloe odkrywa, że ona też jest w niebezpieczeństwie. Ktoś przysyła jej tajemnicze maile. Wie, kim kiedyś była. I postanawia, że teraz za to zapłaci. Ktoś, kto rozsmakował się w zadawaniu śmierci…
Oto  początek nowej niezwykle oryginalnej serii łączącej kryminał policyjny z thrillerem psychologicznym: dwie młode policjantki ścigają przerażającego seryjnego mordercę, a je ściga ich przeszłość.

VICTORIA JENKINS, młoda brytyjska poetka, zadebiutowała jako pisarka w 2017 roku powieścią Dziewczyny w wodzie – pierwszym tomem serii. Tom drugi ukaże się w Wielkiej Brytanii jeszcze w 2017 roku.

ZA INFORMACJE PRASOWE DZIĘKUJĘ
Wydawnictwo AMBER

Plany rewolucjonistów były wzniosłe, ale ich metody nierzadko godne potępienia – E. Durschmeid, Najsłynniejsze rewolucje i zamachy stanu, s. 369.


NAJSŁYNNIEJSZE REWOLUCJE I ZAMACHY STANU
KSIĄŻKA Z MOIM 
PATRONATEM MEDIALNYM
     
  Słowo „rewolucja” nie jest dziś nikomu obce. Wydaje się być odmieniane przez wszystkie przypadki i używane we wszystkich możliwych kontekstach – rewolucja kulturowa, gastronomiczna, edukacyjna, naukowa, gospodarcza, a nawet seksualna. Ale przede wszystkim – o czym niektórzy wydają się zapominać – należy je na pierwszym miejscu odnosić do tzw. trwałych przemian społecznych (które nie zawsze, jak pokazuje historia, przebiegały pokojowo i ze sporą dozą dyplomacji). Takie rewolty z definicji są przeciw czemuś (i)lub komuś. I zawsze zmieniają porządek rzeczy – najczęściej porządek społeczny. 
     Z próbą oddania mechanizmów ich powstawania, przebiegu i ugruntowywania się nowej rzeczywistości zmierzył się Erik Durschmied. Zgodnie z tym co mówi podtytuł, książka ta nie tylko skupia się na rewolucjach. Jest w niej również mowa o buntach oraz zamachach, które swą wagą mogłyby się przeobrazić w niejeden zamach stanu. „Przemierzając” za tymi przewrotami cały świat – od Rosji po Meksyk, od Niemiec po Kubę, od Stanów Zjednoczonych po Japonię, zahaczając nawet o Iran – autor dowodzi, że wielkie czyny i wyraziste osobowości czy postawy rodzą się w skrajnych, nie zawsze chlubnych i pełnych chwały, okolicznościach, a ludzie rewolucji nie jeden raz ubrudzili sobie ręce nieczystą grą i krwią niewinnych, przypadkowych świadków.
   Książka ta daleka jest od spiskowej teorii dziejów, sentymentalnych porywów, mitologizujących i „pomnikotwórczych” podrygów czy też laudacji na cześć wielkich postaci. Autor rzeczowo – choć przy pomocy licznych anegdot, barwnych opowieści snutych żywym, emocjonalnym i często pełnym napięcia językiem – przedstawia przyczyny, przebieg i skutki (nawet te odległe w czasie) kilku, zdawałoby się najbardziej przełomowych, przewrotów. Jak już wspomniano, interesują go nie tylko te oczywiste dla Europejczyka – jak Wielka Rewolucja Francuska i zamach na Hitlera, ale również te dość odległe i „egzotyczne” – jak irańska z 1979 czy bunt w Japonii z 1945. Autora w równym stopniu interesują ci, którzy je wzniecali lub stawali się bezpośrednimi ofiarami – jak i ci, którzy stawali się mimowolnymi świadkami, anonimowym tłumem, któremu nakazywano żyć w społeczeństwie o nowym porządku, bo: „Kiedy w grę wchodzi jedność narodowa, wszystko stawało się dozwolone, w tym również zbrodnie przeciwko ludzkości” (s. 369). Dowodzi to temu, że droga do ugruntowanego później (czasem, choć nie zawsze) ładu społecznego bywa usłana wieloma trupami. Wiarygodności tym opowieściom dodaje również fakt, że Durschmeid skupia się nie tylko na doniesieniach historyków czy zapiskach korespondentów agencji prasowych, ale również na własnych doświadczeniach – jak spotkanie z Fidelem Castro, z premierem irańskim Freydounem Hoveydą czy ajatollahem Chomeinim. 
     I to również dzięki takiemu rysowi wspominkowemu, książka zyskuje na rzeczowości oraz prawdziwości. Staje się nie tylko kolejną nudną pracą okołohistoryczną, ale ma szanse stać się oryginalnym zaproszeniem na wyprawę po krwawych meandrach przeszłości. 


ZA WERSJĘ PRASOWĄ KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ
Wydawnictwo AMBER

8 października 2017

3 egzemplarze książki...

..."Dobrzy ludzie....", które wraz z Wydawnictwem AMBER rozdawałam, mają nowe domy. 
Wędrują do: Marcina-Wojciecha, Gosi i Małgorzaty Kubach. 
Liczę, że historia tam opisana Was nie zawiedzie.  
Miłej zabawy!

Dobrzy ludzie muszą umrzeć   

1 października 2017

Wszyscy tkwili w pułapce (…) – H. Filelds, Dobrzy ludzie muszą umrzeć, s.22.

Dobrzy ludzie muszą umrzećKSIĄŻKA Z MOIM 
PATRONATEM MEDIALNYM
    
  Trzy trupy. Zaginięcie. Porwanie. Wolontariusz w noclegowni dla bezdomnych, pielęgniarka w hospicjum, bibliotekarz-pasjonat o społecznym zacięciu, „lizakowa pani”, prawniczka specjalizująca się w prawach człowieka. Co ich łączy? - praca na rzecz innych. Wszystko wskazuje na to, że sprawców jest dwóch: kobieta i mężczyzna. Porozumiewają się przy pomocy graffiti pozostawianych na miejskich murach. Punkty wspólne mordów: brutalizm oraz bestialstwo dokonane z  niewątpliwą znajomością ludzkiej anatomii i chirurgiczną precyzją. Obok tego hakerski atak na finanse lokalnych prominentów. Edynburg został sparaliżowany. Wszyscy stracili kontrolę nad światem realnym i wirtualnym. A praca śledczych od samego początku przypomina taniec ślepca. 
    Autor już od pierwszego akapitu, tych kilku zdań wstępu wprowadza czytelnika w niesamowitą, trzymającą w napięciu intrygę, która z każdym kolejnym zdaniem przyspiesza, dostarcza nowych informacji, istotnych szczegółów, dość szybko odpowiada na te banalne, podstawowe pytania. Ale ani o krok nie przybliża do znalezienia i ukarania sprawców, którzy mieli czelność w sposób  przemyślany, w każdym szczególe dopracowany i niezmiernie brutalny zabić. 
    W gąszczu pytań i niewiadomych rozpoczyna się wyścig z czasem i mordercami. Kto się wykaże większym sprytem i pomysłowościom? Komu puszczą nerwy? Kto zachowa czujność i otwarty umysł? Sprawcy grają solo, każdy na własny rachunek, czy ktoś im przewodzi, dyryguje mini? I czy uda się udzielić odpowiedzi na pytanie „dlaczego”? Oto zagadki, z którymi zmierzają się śledczy: często sami poranieni, w trudnych sytuacjach rodzinnych, na życiowych zakrętach, balansujących na granicy prawa oraz czytelnik.
       Książki z tej serii niewątpliwie trzymają poziom. Jest zagdaka, są ci źli i ci dobrzy - ale i ich nie zawsze rozrysowuje się na jednostki krystaliczne. Jedne opowieści są bardziej skomplikowane i złożone, inne mniej, ale niewątpliwie chce się czytać do końca. Jedynie co mnie w nich razi to język. Bardzo prosty, czasem na granicy błędu. Często są powtórzenia, dziecinnie proste składnie językowe, nie do końca precyzyjne opisy/wprowadzenia w scenę, których treści czytelnik musi się bardziej domyślić, niż ją wyczyta. Jakby tłumaczowi czy redaktorowi spieszyło się z wydaniem bez troski o staranność i estetykę. A to psuje ostateczny efekt. Szkoda – bo to naprawdę bardzo dobre fabuły są. Żal jedynie, że po przetłumaczeniu gubią czasem ducha literackości.  

ZA WERSJĘ PRASOWĄ KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ
                  Wydawnictwo AMBER


Wraz z Wydawnictwem AMBER mam do rozdania 3 egzemplarze książki 
„Dobrzy lidzie muszą umrzeć”.
Aby otrzymać jeden z nich, należy w komentarzu poniższej spróbować odpowiedzieć na pytanie: 
Dlaczego to akurat dobrzy ludzie z książki Fields musieli umrzeć
Dodatkowo proszę podać swój adres meilowy (by później ustalić szczegóły ew. wysyłki nagród).
Trzy osoby, które napiszą 
najciekawsze, 
najbardziej pomysłowe lub najbliższe rozwiązania fabularnego 
odpowiedzi, 
otrzymają po jednym egzemplarzu powieści.
Fundatorem nagród jest Wydawnictwo AMBER.
Czas trwania zabawy: do 7.10.17, do 23.59. 8.10.17 podam nazwiska/pseudonimy zwycięzców i drogą elektroniczną skontaktuję się z nimi, by ustalić szczegóły wysyłki. 
9.10.17 podam Wydawcy adresy zwycięzców, do których zobowiązuje się On wysłać nagrody. Książki wysyłane będą jedynie do osób posiadających polski adres korespondencyjny.
Miłej zabawy:-)