23 maja 2018

Zatrzymać się...

Nie ma wątpliwości, że dzisiaj świat literacki zatrzymał się z dwóch powodów...


Pierwszy to  The Man Booker International Prize dla Olgi Tokarczuk! Już rano o tym było, cały dzień o tym myślę i długo jeszcze z mojej głowy nie wyjdzie...! 


Okładka

     Powieść Bieguni (Flights) w tłumaczeniu Jennifer Croft została wyróżniona jedną z najbardziej prestiżowych literackich nagród na świecie. 
      To z pewnością jeden z największych międzynarodowych sukcesów polskiej literatury! Powieść Bieguni Olgi Tokarczuk w znakomitym przekładzie Jennifer Croft została wyróżniona The Man Booker International Prize, na stałe zapisując się w historii.
Flights — bo taki tytuł nosi anglojęzyczne wydanie książki — ukazała się na Wyspach Brytyjskich w maju 2017 roku nakładem wydawnictwa Fitzcarraldo Editions. Międzynarodowy sukces powieści, która w 2008 roku została uhonorowana Nagrodą Literacką Nike, zbiegł się w czasie z niedawną polską premierą Opowiadań bizarnych.

      The Man Booker International Prize ustanowiono w 2005 roku jako dopełnienie The Man Booker Prize for Fiction, najbardziej prestiżowej nagrody literackiej za powieść anglojęzyczną. Międzynarodowa Nagroda Bookera przyznawana jest za najlepszą powieść przetłumaczoną na język angielski.


Tokarczuk z Bookerem!


Druga wiadomość przyszłą kilka godzin później. I jest wiadomością smutną.  

W wieku 85 lat odszedł dziś w nocy zdobywca Pulitzera, laureat Man Booker International Prize i jeden z głównych pretendentów do literackiego Nobla – Philip Roth. 




        Na swoim koncie miał najważniejsze wyróżnienia, poczynając od nagrody Amerykańskiego Stowarzyszenia Historyków za Spisek przeciwko Ameryce, przez Nagrodę Pulitzera za Amerykańską sielankę, a na Man Booker International Prize za całokształt pracy twórczej kończąc. Od lat wymieniany jako jeden z głównych kandydatów do Nobla, regularnie zamykał krótką listę zakładów bukmacherskich. Sam jednak nie wierzył, że kiedykolwiek otrzyma to najwyższe z literackich wyróżnień. W wieku 85 lat odszedł dziś w nocy Philip Roth.
      „Czy gdybym zatytułował swoją powieść "Orgazm" w czasach pazernego kapitalizmu zamiast "Kompleks Portnoya" zdobyłaby ona uznanie Akademii Szwedzkiej…” – zastanawiał się w wywiadzie dla „Svenska Dagbladet", przedrukowanym przed dwoma laty przez „Książki. Magazyn do czytania”. Nie należał do literatów zdyscyplinowanych i pokornych. Uwielbiał jątrzyć, drążyć i wywoływać „trzęsienia ziemi”. Oskarżany o „kalanie własnego gniazda”, wyklęty przez konserwatywne środowiska żydowskie, uchodził za kulturowego i religijnego skandalistę. Za nic miał sobie dobry smak i polityczną poprawność. Brutalny w sądach, cięty w języku, nieokiełznany w opisywaniu ludzkiej seksualności, nie ustawał równocześnie w pytaniach o tożsamość uwikłanych w sieć rozmaitych uzależnień bohaterów swoich powieści.
      Niezwykle ważnym i wciąż powracającym w twórczości Philipa Rotha tematem była też kondycja pisarza, jego związek z dziełem, granica między prawdą a literacką fikcją. Błędem byłoby jednak widzieć w najsłynniejszym chyba bohaterze książek zdobywcy Pulitzera, Nathanie Zukermanie, samego autora. Nie powinno się też utożsamiać jego sądów z sądami występującego na kartach kilku książek pisarza o znajomo brzmiącym nazwisku – Philip Roth.
      „Ci, którzy szukają przekonań autora w myślach i słowach jego postaci, szukają nie tam, gdzie trzeba. Wyławianie ‘myśli’ pisarza oznacza niszczenie bogactwa tej mieszanki, która jest najistotniejszą cechą powieści (...). Narzędziem myśli pisarza jest skrupulatność jego stylu. Tu właśnie, w tych wszystkich elementach, kryje się potencjalna wielkość myśli pisarza” – mówił autor Kompleksu Portnoya. W amerykańskiej trylogii opisywał rewoltę obyczajową i polityczny terroryzm lat 60. (Amerykańska sielanka), szydził z maccartyzmu i antykomunistycznej histerii lat 50. (Wyszłam za komunistę) oraz politycznej poprawności końca XX wieku (Ludzka skaza).
        A co myślał o współczesnej Ameryce?
       „Mało prawdy, wszechobecność antagonizmów, dużo gry na najniższych instynktach, gigantyczna hipokryzja, brak jakichkolwiek płomiennych uczuć na horyzoncie, powszechna brutalność, która bije w oczy, kiedy tylko włączy się telewizję, broń masowego rażenia w rękach szuj, całe litanie budzących absolutną grozę aktów przemocy, nieustające wyniszczanie biosfery w imię zysku, przerost inwigilacji, który wróci jeszcze do nas jak upiór, koncentracja bogactw, dzięki którym finansowane są najbardziej niedemokratyczne akty, analfabeci naukowi po 89 latach odgrzewający "małpi proces" wytoczony w 1925 r. nauczycielowi głoszącemu teorie Darwina w Tennessee, nierówności gospodarcze rozmiarów Ritza, depczące wszystkim po piętach zadłużenie, rodziny niezdające sobie sprawy z tego, jak zły obrót mogą przybrać sprawy, wyciskanie pieniędzy ze wszystkiego przy każdej okazji. Oraz, co nie jest nowością, rządy - sprawowane nie przez ludzi wybranych drogą demokratyczną, ale przez wielkie finansowe grupy interesów. Nasza stara amerykańska plutokracja w wydaniu gorszym niż kiedykolwiek”.
        Na literacką emeryturę przeszedł zresztą kilka lat temu. Przeczytał wówczas swoje książki raz jeszcze, żeby sprawdzić, czy jego praca miała sens i z czystym sumieniem, w ślad za swoim idolem z czasów młodości, amerykańskim bokserem, Joe Louisem stwierdził: „Zrobiłem wszystko, co tylko mogłem, środkami, jakie miałem do dyspozycji".
        Jego dzieła nie odejdą w niepamięć. Obrazowy język sprawia, że chętnie sięgają po nie hollywoodzcy filmowcy. W 2003 roku na ekrany kin, jako Piętno, weszła ekranizacja Ludzkiej skazy z Anthony’m Hopkinsem, Nicole Kidman oraz Edem Harris’em w rolach głównych. Pięć lat później mieliśmy okazję obejrzeć filmową wersję Konającego zwierzęcia (hollywoodzki tytuł - Elegia) z kreacjami Penélope Cruz oraz Bena Kingsleya. Do tego grona w 2017 roku dołączyła ekranizacja Amerykańskiej sielanki, w której u boku Ewana McGregora (po raz pierwszy również w roli reżysera!) wystąpiły: Dakota Fanning oraz Jennifer Connelly.


ZA MATERIAŁY PRASOWE DZIĘKUJĘ
WSPÓŁPRACA

1 komentarz:

  1. Czasem przychodzi nam łączyć skrajne emocje. Uśmiechać się dumnie do sukcesu i ubolewać nad stratą. A zatem ogromnie ciepło przyjmuję wieści i ślę gratulacje autorce, którą niezwykle cenię i której będę broniło pomimo tego, że krzyżują się zarówno na temat jej samej jak i jej twórczości opinie skrajne. Ja mam dla pisarstwa Olgi Tokarczuk ogromny szacunek i podziw. Po uśmiechu i poczuciu dumy pora na zadumę. Jestem amerykanistką, mój świat współczesnej amerykańskiej literatury stawia na piedestale Philipa Rotha. On swoją Amerykę dawał nam niezwykłą, pełną zawirowań, niuansów, krzywych zwierciadeł. jak to pięknie, że nawet ekranizacje należą do bardzo udanych, świetnie obsadzonych i nie obniżających poziomu oferowanej nam opowieści. Chyba ta dzisiejsza koegzystencja radości i smutku daje nam obraz prawdziwego życia.

    OdpowiedzUsuń