27 czerwca 2018

(…) wydaje się silniejsza niż zwykle” (s. 87) – L. Colombani, Warkocz



       Indie to jedno z największych i najludniejszych państw świata. Ważniejszymi z jego problemów są ubóstwo, korupcja, słaba opieka zdrowotna i bród. Z kolei Kanada to drugie co do wielkości państwo świata (plasuje się tuż za Rosją). Jest dwujęzyczna, pozostaje pod wpływem Wielkiej Brytanii i słynie z bogactw naturalnych. Zupełnie inaczej sprawa ma się z Włochami – to słynący z turystyki i bogatej kulturowej przeszłości kraj, zamieszkany przez kolorowych ludzi o ekspresywnych temperamentach. 
       W tych trzech państwach Laetitia Colombani umieściła akcję swojej debiutanckiej powieści – „Warkocza”. To opowieść o trzech kobietach, które znalazły się w krytycznych momentach swojego życia i próbują z nich wyjść z podniesioną głową. Smita postanawia zawalczyć o przyszłość małej córki, co w kastowych Indiach - gdzie każdy ma swoje miejsce i prawie żadne szanse na awans społeczny - nie jest łatwe. Sara, wzięta i charyzmatyczna prawniczka, musi zawalczyć o siebie, nie zapominając o dobru dzieci, a młodziutka Włoszka – Giulia – zanim pomyśli o stabilizacji rodziny, musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy zdoła unieść ciężar nałożonych na siebie obowiązków. 
        Oto trzy kobiety. Trzy historie. Trzy odmienne realia społeczne i kulturowe. I jeden finał. Jedno proste (?) rozwiązanie, będące w stanie pomóc tym kobietom, które nigdy się nie spotkały ani nie wymieniły ze sobą ani jednego zdania. Snując trzy – jak pasma klasycznego warkocza – opowieści, Laetitia Colombani oddała do rąk czytelników powieść o sile kobiet (brzmi to jak tani, oklepany i płytki feministyczny frazes), wzajemnym wsparciu oraz ratunku; o tym, jak ciężko je złamać, jak wierzą w swoje plany, zamierzenia i o „całościowej” (nie „połowicznej”) walce. 
    „Warkocz” nie należy do długich powieści, nie jest to rozbudowany tekst, niektóre motywy upraszcza, niektóre bagatelizuje lub traktuje powierzchownie, ale ten zabieg sprawia, że czytelnik zaczyna szukać tego, co może być (według niego) najistotniejsze, co stanowi o sednie tej książki. Wydaje się, że chcąc głębiej odczytać tę powieść, warto zwrócić uwagę właśnie na ten wspomniany już aspekt walki oraz moment, w którym się do niej dojrzewa, kiedy się człowiek na nią decyduje, kiedy stawia wszystko na jedną kartę, kiedy znajduje odwagę i postanawia zwyciężyć  - nawet swoje lęki czy słabości. A później jest nowy, inny, ponownie narodzony. I taki idzie w świat – Indii, Włoch, Kanady… Nie ważne gdzie, z kim – istotne jest po co (i jakim) się kroczy. 
     Oto nauka, jaką współczesnemu człowiekowi daje Laetitia Colombani. Choćby dla niej warto przeczytać ten króciutki, przeplatany liryką, „Warkocz”.  



ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz