27 października 2018

(…) to, co złe, już się dzieje i nie trzeba na to dłużej czekać (s. 120) - M. Warda, Dziewczyna z gór


    Małgorzata Warda od lat oswaja czytelników z trudnymi tematami: śmiertelny wypadek, ucieczka, pobicie, gwałt, porzucenie, choroba psychiczna… Nie inaczej jest z jej najnowszą książką – „Dziewczyna z gór”. 
   Na kartach tej powieści pojawia się zamożna rodzina z nastoletnią córką i zwariowaną, ale budzącą zaufanie ciotką Wandą, złamany przez życie, nieufny a chwilami nawet agresywny Jakub  oraz niedoświadczona jeszcze policjanta Anna. Ich wszystkich na długie lata połączy - i im wszystkim na zawsze zmieni życie - jedno króciutkie wydarzenie, mające miejsce pewniej późnosierpniowej nocy. Od tego momentu już nic nie będzie takie samo. Olga nie będzie spełniającą się matką, Michał realizującym się ojcem, Wanda ciotką-przylepką, Nadia dzieckiem udającą dorosłą kobietę, a Jakub zdolnym rysownikiem. Tamta noc jest nocą zerową – w niej się wszystko skończyło i wiele zaczęło.
        Swoją powieścią Warda dowodzi, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje, człowiek niejednokrotnie gra – nawet przed sobą i rzadko kiedy otwartymi kartami, relacje międzyludzkie splecione są delikatnymi nićmi, których porwania nie chce się ujrzeć; swoją opowieścią wali prosto między oczy, obnaża tajemnice, obdziera z pozorów, krzyczy w imieniu tych, których nikt nie chce wysłuchać; pokazuje, że nikomu nie jest obca mistyfikacja, kuglarstwo czy sztuczki w pozorowaniu prawidłowych relacji międzyludzkich: tu każdy każdym manipuluje, urabia do swoich racji – tylko powody bywają różne. Więc nastolatka nie jest bezradna, jakby się wydawało, mąż wcale nie daje oparcia, żona raczej nie jest w nim zakochana, sierota to nie tylko skrzywdzony przez dorosłych, bezduszny system i surowe paragrafy chłopak, a policjantce jedynie się wydaje, że widzi wszystkie elementy układanki. 
     Choć to krótka powieść, pisana wartkim stylem, nie przedłużana zbędnymi opisami czy dywagacjami natury psychologiczno-filozoficznymi, już od pierwszych stron wprawia w osłupienie, gra na emocjach, podsyła pytania i obdziera z naiwnych złudzeń, że będzie dobre zakończenie – bo nie będzie, taka historia dobrze skończyć się nie może, ofiary muszą być: choćby uczuciowe i emocjonalne. 
    To jest zdecydowanie książka dla osób o mocnych nerwach, które nie boją się ciężkich tematów, trudnych pytań i prawdy, że nie ma ludzi całkowicie dobrych – bo człowiek to istota bardzo skomplikowana.         

ZA WERSJĘ PRASOWĄ DZIĘKUJĘ
Znalezione obrazy dla zapytania prószyński i ska logo

17 października 2018

(…) może naprawdę jesteśmy jak dzikie zwierzęta (…) - „Silva rerum II”, Kristina Sabaliauskaitė


OkÅ‚adka książki Silva Rerum II    Co łączy „Lalkę”, „Bunt chimery”, „Miasto świateł”, „Silva rerum II”, Córki Wawelu”, „Dzielnym będzie.. .”, „Królewską heretyczkę”? A no to, że bohaterem ich wszystkich jest miasto – wielkie, tłoczne, gwarne, w ważnym dla siebie momencie, a postacie pojawiają jedynie, by opowiedzieć historię tego miasta, snuć opowieść o Warszawie wieku XIX, Paryżu przełomu wieków, Londynie u progu renesansu czy w czasie niemieckich nalotów lub Wilnie wieku XVIII.
 Właśnie temu ostatniemu poświęcone jest „Silva rerum II” litewskiej historyczki sztuki i pisarki Kristiny Sabaliauskaitė. 
    Na kartach tej 400ta stronicowej powieści powróciła autorka do modnego w kulturze staropolskiej gatunku sylw, które – zgodnie z definicją – są tekstami obejmującymi „(…) niejednorodne formalnie teksty zapisywane "na gorąco" i wyróżniające się różnorodną tematyką. Sylwy staropolskie przybierały postać dwoistą – były (…) zbiorami, w których obok prozaicznych zapisków z życia codziennego autora rękopisu przeważały teksty o charakterze literackim bądź refleksyjnym. Sylwy były również zwane "Bibliami domowymi", pośród wielu zapisków o charakterze informacyjnym (np. narodziny członków rodziny, śmierci, wydarzenia w okolicy, wyniki sejmów i spotkań samorządowych) znajdowały się również zapisy literackie. Sylwy były również zbiorami zasłyszanych dowcipów czy też przepisów kulinarnych. Dzięki sylwom zachowały się wiersze m.in. Daniela Naborowskiego i J.A. Morsztyna. Mogą znaleźć się w niej nie tylko wspomnienia o ślubach czy narodzinach, ale także pamiątki (…). Bardzo często umieszcza się również drzewo genealogiczne rodu (rodziny)”. 
    W jej „Silva rerum II” spotkać można Wilno niedługo po najeździe Szwedów, przez nich spalone, dziesiątkowane przez głód, brud, choroby przenoszone przez szczury; to miasto zabobonów, niechcianych ciąż, syfilityków, dzieciobójczyń, kanibalów, ale i miasto wielokulturowe, w którym Żyd-lekarz prowadzi swoje badania, leczy gojów i tworzy elitę społeczności, sieroty z dobrych rodzin znajdują opiekę (a później mężów) na dworach magnackich czy szlacheckich. Ta książka to barwna opowieść o baroku pełnym dysonansu – przepych i rozrzutność jednych miesza się tu ze skrajną biedą drugich, religijność przeplata się z przesądami, chrześcijaństwo spotyka się z judaizmem, bogobojność z namiętnościami ciała (i nie ważne, że gorszym oskarżeniem niż cudzołóstwo może być zdrada stanu oraz spoufalanie się z grabiącym okoliczne wsie najeźdźcą). Magnaci, żołnierze, mieszczanie, urzędnicy, chłopi, lokaje, gwardziści, rada miasta, złodzieje, mordercy – to jedynie pionki w fabule „Silva rerum II”, którzy mają opowiedzieć losy miasta, koleje jego świetności i upadku, mają również sobą głosić historię sporego skrawka Rzeczpospolitej Obojga Narodów. 
     Ale nie tylko to zasługuje tutaj na uwagę. Również język powieści, który jest barwny, wartki, zrytmizowany, dynamiczny, zbliżony do gawędy, kończącej się nie tam, gdzie autor postawił kropkę, ale tam, gdzie nie ma się już nic do powiedzenia, gdzie historia się dopełnia i zamyka. Stąd te zdania - długie, wielokrotnie złożone, przypominające monologi ogarniętego pasją szaleńca. To one sprawiają, że postacie stają się autentyczne, z krwi i kości, ogarnięte obsesjami, namiętnościami, lękami, nadziejami, wątpliwościami. To nie są osoby pomnikowe, jednowymiarowe, do jakich przyzwyczaił czytelników na przykład Sienkiewicz, ale to ludzie ukształtowani przez historię, okoliczności, rodzinę, powinności względem niej, własnej płci czy funkcji. 
    A że autorka „Silva rerum II” nie powiedziała jeszcze ostatniego zdania, nie domknęła swej barwnie opowiadanej historii, pozostaje cierpliwie czekać na część III.     

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA DZIĘKUJĘ
 Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo literackie logo