14 czerwca 2018

Nie wierzył, że po końcu może istnieć ciąg dalszy (s. 301) – Barbara Sęk, Nowakowie. Kruchy fundament




Okładka książki Kruchy fundament   Oto książka o pozorach, kłamstwie, oszustwie, grze, o udawanej stabilizacji, fałszywej bliskości, słowach bez pokrycia i maskowaniu faktów. A tak naprawdę o rozpadzie rodziny i tchórzostwie. Wielkim tchórzostwie, które zastąpiło szczerość, odpowiedzialność, dojrzałość, a przede wszystkim prawdę. 
       W swojej powieści Barbara Sęk kreuje portret rodziny zbudowanej nie tyle na kruchych fundamentach, co na wielkim fałszu. Ale zanim czytelnik to odkryje, autorka pokaże mu portret idealnej rodziny: sporo zarabiający mąż, piękna i błyskotliwa żona, czworo zdrowych, utalentowanych o silnych osobowościach dzieci, dom z wysokimi standardami, kilka samochodów, zaufane grono znajomych, regularne spotkania z dziadkami/teściami, a każdy dzień wydaje się być czasem sielskim, ze znanym z góry scenariuszem, który nic nie jest w stanie zakłócić. 
       Faktycznie tak jest dopóki dwoje najstarszych dzieci nie stanie się obserwatorami sceny, która na zawsze odmieni ich dotychczasowe spojrzenia na świat, dorosłych i reguły relacji międzyludzkich. Od tamtego momentu, w ciągu czterech dni akcji właściwej powieści (bo retrospekcji zawarte we wspomnieniach niektórych postaci obejmują aż dwadzieścia lat), autorka godzina za godziną, minuta po minucie pokazuje etapy, części i warunki rozpadu rodziny – dom Nowaków burzy się jak domek z kart i nie są w stanie tego procesu zatrzymać nawet wyznawane wartości, bo ich po prostu nie ma (i nie było). Okazuje się, że rodzice nie są tak krystaliczni - jakby chciały tego dzieci, dzieci nie są tak posłuszne i zdyscyplinowane - jakby sobie życzyli rodzice, a dziadkowie nie cieszą się takim posłuchem i szacunkiem - jakby sami chcieli. Dom Nowaków szybko zmienia się w kupę prywatnych brudów, powoli przekształcających się w lokalne bagienko, w którym każdy z osobna się tapla. Sęk stworzyła powieść o tym, jakie piekło potrafią swoim dzieciom zgotować dorośli tylko dlatego, że w pewnym momencie zabrakło im odwagi, odpowiedzialności i (lub) najzwyczajniej w świecie wolą wygodę oraz tzw. święty spokój. Pokazuje, jak w pewnej chwili relacje w domu przeobrażają się w batalię niczym na sali sądowej, a zwycięstwo raz jest po stronie tych, by za chwilę być po stronie tamtych. Odkrywa ona oblicza okrucieństwa, które zadają dorośli sobie oraz dzieciom. I choć to powieść obyczajowa, trzyma w napięciu niczym kryminał czy thriller, a czytelnik nie jest w stanie pohamować się od psychologicznych dywagacji wokół pytania: Co oni wszyscy w sobie mieli, że w przeszłość podejmowali decyzje, które obecnie doprowadziły do takiej katastrofy? I wnioski mogą wprawić w osłupienie. 
        Bo to okrutna powieść o okrutnych ludziach, którzy: „Są zbyt daleko od siebie, by mogło między nimi dojść do kolizji” (s. 155). 

ZA WERSJĘ PRASOWĄ KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ
GWFoksal.pl - tanie książki, muzyka, filmy

1 komentarz: