Jeśli lubisz oddychać pełną piersią – zostań wikingiem, a najlepiej wikińską kobietą, będziesz oddychał dwiema. - Radosław Lewandowski, Wikingowie. Topory i sejmitary


 

    Jest taki typ literatury, gdzie wszystko się miesza: prawda z fikcją, realizm z baśniowością, surowy świat mężczyzn z kobiecą przenikliwością, sprawy lokalne z globalnymi. 

    I nie mam tu na myśli wartkich eposów czy panoramicznych kronik, a sagi, legendy i gawędy - te wielowątkowe opowieści, w których żywy jest nie tylko człowiek, ale i jego przestrzeń. Świat sag i ballad, który szturmem wdarł się do literatury wysokiej w XIX w., otwiera przed czytelnikiem nowe tematy, historie, nowy typ bohatera i nowe wzorce: moralne, osobowe i wspólnotowe, ale i nową narrację. Jest to język częściowo magiczny, częściowo malarski, a momentami nawet język surowej narracji. I opowiadacz prowadzi nim swego czytelnika od wiecu, na pole bitwy, od bitwy na naradę do jarla, od jarla na małżeńskie łoże, a później do sali biesiadnej. I czyta czytelnik takie opowieści, i widzi dawnych ludzi autentycznych swoimi pragnieniami, namiętnościami, żądzami, aspiracjami, bolączkami. Widzi sojusze polityczne, krwawe potyczki dawnych wojów, samotność kobiet, sieroctwo dzieci, upadające potęgi i huczne sławy. I daje się czytelnik prowadzić w świat zdawałoby się stary, odległy, zakurzony...- świat bohaterów i herosów. 

    Bo kto z nas nie potrzebuje bohaterów?

Komentarze