31 sierpnia 2017

Siła naszej osobowości (…) płynie (…) z historii i wspomnień (s. 273) – O. Pamuk, Rudowłosa

      Ewangelista napisał: „Na początku było słowo…”. Ze słów rodzą się zdania, a za zdaniami kryją się opowieści. Często mądre, zabawne, inteligentne, przewrotne, intrygujące, niesamowite; o ludziach, zwierzętach, herosach; osadzone w miastach, wsiach, odmętach dzikiej przyrody. I towarzyszą one człowiekowi wcześniej niż alfabet. W dawnych czasach ludzie tworzący wspólnotę, siedzieli przy ognisku i snuli długie opowieści, które miały moc kreowania wyobraźni i wpływania na los człowieka.          W takiej scenerii – wieczorem, przy ognisku, z dala od gwarnej cywilizacji, zasłuchanych w słowa, skupionych na niesamowitych opowieściach – spotykamy wyjściowych bohaterów najnowszej powieści Pamuka: wchodzącego w dorosłość nastolatka Cema i mistrza-studniarza, którzy, odpoczywając po ciężkich dniach kopania studni dla wymagającego pana Hayriego, snują długie historie. Wszystkie te opowieści spaja jedna, nadrzędna - pierwszoosobowa - opowieść samego Cema, który przedstawia swe losy od momentu, kiedy jego ojciec opuścił rodzinę, a on sam, w celach zarobkowych, dołączył do studniarza, wdał się w romans z piękną Rudowłosą i przyczynił się do śmierci pryncypała, co zaważyło na jego dalszym losie, który miał być losem wziętego pisarza. 
          Ale powieść Pamuka kryje w sobie coś więcej niż tylko historię skomplikowanego życia człowieka, mającego wielkie marzenia, któremu przyszło rozliczyć się z własnymi demonami i który musiał przeorganizować własne plany. To książka o sile słowa - mówionego, zapisanego, a nawet tego jeszcze niewybrzmiałego (jak powieści drzemiące w młodzieńczej głowie Cema, które miały mu przynieść sławę) i książka o  sile opowieści - czy to tyczących się snów, czy też pradawnego mitu o Edypie-ojcobójcy, o dawnej świetności ludzi Stambułu, o przebiegłości żył wodnych, o potworach z podziemnego świata, gór i trzęsień ziemi, o zmarłych ukrytych w obrazach i wielu innych. Każda z tych historii coś nowego mówiła, wnosiła, odsłaniała i pozwalała szerzej spojrzeć na rzeczywistość oraz stać się samoświadomym. 
        I prawdą jest, że Cem cierpiał po starcie ojca, nie mógł mu przebaczyć zdrady rodziny, że stracił głowę dla starszej od siebie kobiety, że wdał się w romans, że oszalał na punkcie cudzej żony, że jego przełożonego czekał tragiczny los, że arogancko czuł się lepszy od Alego, że starał się ulżyć matce. Ale dopiero zmierzenie się z własną historią, kiedy to plamy opowieści snutej jego życiem zaczęły się rozjaśniać, mógł stanąć w prawdzie z sobą i swoim własnym ojcostwem. A to już połowa drogi do odkrycia tajemnicy siebie samego. 
          Nie jest to pierwsza czytana przeze mnie książka Pamuka, ale pierwsza, która aż tak oczarowała mnie konstrukcją narracyjną, aluzjami kulturowymi, rytmem fabuły (który przyspieszał, by wnet zwolnić, jak to ma miejsce w snutych przy ognisku opowieściach) i uniwersalizacją tematu. Bo jak dla mnie, chodzi w niej o człowieka w ogóle – nie tyle Turka, mieszkańca Stambułu, człowieka rozdartego między Azją a Europą (co bardzo było wyczuwalne w „Stambule”), co jednostkę próbującą odgadnąć tajemnicę siebie samego. A książki, które coś mówią są najbardziej warte przeczytania.                  

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ
WSPÓŁPRACA

(…) ślad zagadki naszego pochodzenia (s. 124) – Luc Burgin, „Tajne archiwa archeologii”

Tajne archiwa archeologii       Archeologia jest nauką, która próbuje odtworzyć drogi i ścieżki, jakimi ludzkość podążała, by dziś dzierżyć taki a nie inny dorobek cywilizacyjny. Bada kości ludzkie, zwierzęce, zachowane minerały, pozostałości po domach, infrastrukturze miast i wsi, grobowce, również wytwory ludzkich rąk – typu narzędzia. I nie ulega wątpliwości, że to nauka, która bazuje na przeszłości – teraźniejszość interesuje ją o tyle, o ile ułatwia dotarcie do przeszłości, a przyszłość jedynie w aspekcie szacunku dla czasów minionych. I choć popularnością cieszy się od lat, a prace naukowców niezmiennie trwają na wszystkich kontynentach, przeszłość wciąż pokryta jest wieloma pustymi plamami niewiedzy.
       I ten stan stał się jednym z głównych założeń dla autora „Tajnych archiwów archeologii”. Luc Burgin – pisarz, dziennikarz i badacz przeszłości – stawia w swojej dość kontrowersyjnej książce nie jedną problematyczną tezę. Ogólnie rzecz ujmując, pracę jego można potraktować jako sporych rozmiarów rozliczenie z uniwersyteckimi środowiskami archeologów i z ich niechęcią do hipotez innych odkrywców (niekoniecznie amatorów). Burgin skrupulatnie wylicza cały szereg znalezisk, które mogłyby być kluczowe, rewolucyjne, mogłyby wprowadzić ducha nowości i świeżości, mogłyby zweryfikować dotychczasową wiedzę o przeszłości, uzupełnić kilka luk a nawet na nowo poukładać posiadany obraz prehistorii, ale uznane zostały za falsyfikaty i kuglarstwo. Fragment czaszki z Hiszpanii, szczątki ludzkie znalezione nad rzeką Jangcy i te odkryte w północnej Etiopii, kamienne narzędzia z Australii czy wyspy Flores, drewniane oszczepy z Dolnej Saksonii, fragment czaszki z Jawy, flet sprzed 43 do 82 tysięcy lat czy znaleziony we włoskiej kopalni szkielet oreopithecusa to jedynie kilka unikatów, które pretendują do funkcji burzyciela starego porządku wiedzy i wyobrażeń o świecie sprzed ery homo sapiens. Autor zapewnia, że w uniwersyteckich magazynach i piwnicach muzealnych jest cała masa artefaktów, które pozwoliłyby przetasować wiedzę na temat zasiedlania Europy, dałyby początek antydatowaniu okresu zasiedlania Azji, dostarczyłyby nowej wiedzy na temat migracji, stopnia rozwinięcia kultury społecznej, początków zorganizowanych polowań czy żeglugi. Jednak na przeszkodzie stoi skostniała i zacofana, zdaniem autora, postawa najbardziej wpływowych przedstawicieli świata nauki. Jak przekonuje Burgin: „Zamiast tworzyć nową wiedzę, koncentrują się na tym, aby utrwalić wiedzę już istniejącą” (s. 92) oraz: „Tylko wówczas, kiedy będziemy potrafili odrywać się od istniejących wyobrażeń i otwierać na to, co nowe, oraz zadawać wolne od uprzedzeń pytania, możemy natrafić na ślad zagadki naszego pochodzenia” (s. 124). 
      Takim sposobem „Tajemne archiwa archeologii” stają się, z jednej strony, pozycją rozrachunkową z akademikami. A z drugiej strony są pracą, próbującą zinterpretować i omówić te ukryte artefakty – ale jedynie te, do których autor uzyskał dostęp. Interesuje go między innymi zaszyfrowanie tekstu Biblii, okoliczności powstania otworów w kamieniu piramidy egipskiej, 0,03 milimetrowe spirale, podstawa podobna do nogi lądownika, gigantyczne dzbany, mapa przypominająca zdjęcie satelitarne, tajemne rysunki z puszczy brazylijskiej z przedstawieniami dinozaurów na czele, autorstwo monumentów na dnia Rock Lake - dlaczego powstały, jakie miały zastosowanie i z jakiego powodu świat dzisiejszych naukowców tak się ich obawia. 
     I co byśmy nie sądzili o „Tajnych archiwach archeologii” jest to książka, która - choć często sypie odważnymi interpretacjami - każe się zastanowić nad pytaniem, dlaczego tak bardzo boimy się rewolucji naukowej, jaki tak naprawdę jest nasz obecny stan wiedzy i co by było, gdybyśmy niektóre odkrycia zechcieli uwiarygodnić.

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ
Wydawnictwo AMBER

28 sierpnia 2017

Ludzie z innego świata - Czerwone dziewczyny, Kazuki Sakuraba, s. 31.

     Historia rozpisana na trzy części. Pierwsza obejmuje, począwszy od roku 1953, ponad 20 lat i jej główną bohaterką jest - mająca swe korzenie w owianym tajemnicą rodzie z gór - Manyo, druga to koleje dwie dekady począwszy od roku 1979 i tutaj główną postacią jest córka Manyo – Kemari, a część trzecia, poświęcona wnuczce Manyo, rozpoczyna się w roku 2000 i jest bez końca, ma trwać nadal. 
    Trzy kobiety, trzy różne historie opowiedziane trzema różnymi narracjami. Tak w telegraficznym skrócie można omówić „Czerwone dziewczyny”. 
     Manyo to kobieta „stamtąd”, „przybysz”, „podrzutek”. Na realia równin, małego miasteczka żyjącego pomiędzy stocznią a hutą patrzy z boku, na swój sposób rozumie je inaczej, odbiera je jakby innymi zmysłami i opowiada swoistym językiem. To ta inność, wymykanie się oczywistościom - jak choćby nie opanowanie umiejętności czytania - czyni ją niesamowitą, zagadkową i ciągle otoczoną aurą tajemniczości. I choć rozumienia kodu alfabetu Manyo nie opanowała, posiadła dar widzenia przyszłości i interpretowania znaków – widziała nieoczywistość w oczywistości, czym zaskarbiła sobie uwielbienie, szacunek i miłość wymagającej teściowej. 
      Druga z kobiet to kierująca damskim gangiem wulgarna buntowniczka, która nie boi się nikogo i niczego. I jak dla mnie, to najsłabszy wątek tej powieści – z jednej strony czytamy o sprytnej dziewczynie dobrze radzącej sobie w półświatku bliskim yakuzie, a z drugiej to opowieść o typowej zbuntowanej nastolatce, która niejednym wybrykiem przysparza rodzinie zmartwień, a wśród kolegów budzi postrach. I nawet opowieść o jej wychodzeniu z buntu, znalezieniu sobie innego ujścia dla wciąż kipiących emocji i pasji wydaje się naciągana. 
     Z kolei jej córka to postać łącząca te dwie, jakże skrajne, kobiety. Jako osoba wrażliwa na prastarą mądrość babki, widzi jej siłę i rolę, jaką odegrała w bujnej oraz skomplikowanej przeszłości rodziny. Ale jako córka swej zawsze hardej i upartej matki nie wyobraża sobie, by nie rozwiązać zagadki kryjącej się w ostatnich słowach wypowiedzianych przez umierającą babkę. I ta droga dochodzenia do prawdy o jednej z największych tajemnic babci, okaże się jej osobistą drogą ku dobie – ku własnym miejscu w świecie. 
      O „Czerwonych dziewczynach” napisano wiele: że echa realizmu magicznego (fakt – część pierwsza jest mu bardzo bliska, jest ten duch baśni, rytm prastarych opowieści, elementy mitów i próby ich widzenia w detalach codzienności), że to opowieść o sile kobiet, że to współczesna baśń dla dorosłych z dalekiej Japonii, z duchem nieśmiertelnej yakuzy. A ja powiem tak: część pierwsza rewelacyjna, aż chciało się więcej i to w takim samym duchu czy z takimi opowieściami, czytanie części drugiej to rozczarowanie, estetyczny zawód i żal za zmarnowany potencjał, z kolei ostatnia przynajmniej w części rehabilituje wcześniejszą gorycz – bo dość sprawnie wplata elementy historii detektywistycznej. 
     I choć „Czerwone dziewczyny” chciałyby pretendować do roli genialnej powieści mówiącym magicznym językiem o ludziach magicznego kraju, jak Europejczycy traktują Japonię, pozostaje jedynie powieścią więcej niż dobrą (ale nie rewelacyjną) snującą ciekawą historię o prastarym rodzie, którego siłą i wielkością były jego kobiety.        

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ
WSPÓŁPRACA

20 sierpnia 2017

(…) Maciek zachowywał się tak, jakby był opętany przez Broad Peak – B. Sabała-Zielińska, Jak wysoko sięga miłość? Życie po Broad Peak. Rozmowa z Ewą Berbeką

       Wiosną 2013 roku cały nasz kraj żył wydarzeniami na Broad Peak: spektakularnym pierwszym zimowym wejściem na szczyt dokonanym przez czterech polskich himalaistów - Adama Bieleckiego, Artura Małka, Macieja Berbeki, Tomasza Kowalskiego i późniejszą tragedią, jaka się tam wydarzyła, kiedy to grupa podzieliła się na pół i do bazy zeszli Bielecki i Małek, a Kowalski i Berbeka utknęli pomiędzy szczytem a obozem szturmowym, co przypłacili życiem. Krótkotrwała radość i duma z tak spektakularnego sukcesu szybko przeobraziła się w zdumienie, niedowierzanie, niekończący się ciąg hipotez na temat tego, co wydarzyło się tam w górze, kto i dlaczego podejmował takie a nie inne decyzje, dlaczego jedni zeszli, pozostawiając tych drugich. W kraju rozpoczęło się piekło: jedni oskarżali, inni bronili, jedni bazowali na faktach, omawiali warunki pogodowe, inni odwoływali się do emocji i kodeksu himalaisty – a finałem tych dysput był raport specjalnie powołanej komisji, która miała wyjaśnić, co „tam u góry” się wydarzyło. A w tym chaosie głosów i wypowiedzi tkwiły rodziny – zmarłych i żyjących: żony, matki, dzieci, przyjaciele. 
      I właśnie z jedną z takich osób – z żoną Macieja Berbeki, Ewą – zakopiańska dziennikarka Beata Sabała-Zielińska przeprowadziła wywiad-rzekę, któremu nadała (jak to rasowa dziennikarka) dość rzeczowy i pozbawiony literackości tytuł: „Jak wysoko sięga miłość? Życie po Broad Peak. Rozmowa z Ewą Berbeką”. I choć miała to być rozmowa o wspinaczce, górach, sukcesach, porażkach małych i tej wielkiej tragedii, o oswajaniu bólu i rozpaczy, o drodze do pogodzenia się z losem, stała się ona rozmową o życiu, pasji, codzienności, głębokiej przyjaźni i szacunku, o tym, jak goprowiec-grafik oraz malarka stali się jedną z najbardziej charyzmatycznych par Zakopanego. 
      Ta książka nie ma fabuły, wątków, tematów, które dziennikarka zgrabnie „odhacza” w kolejnych rozdziałach – jest długą, rozpisaną na kilkanaście sekwencji opowieścią o życiu: szalonej młodości, wspólnych przyjaźniach, przestrzeni, zaufaniu, pasjach, wsparciu, dojrzewaniu do rodzicielstwa, małżeńskim koleżeństwie, organizacji codzienności – bo w domu trzech synów, a ojciec w górach ratuje połamańców, lub trenuje przed kolejną wyprawą, z kolei matka robi projekty. Jest też opowieścią o wyborach – czasem trudnych i na pierwszy rzut oka podszytych egoizmem, chęcią realizacji własnych ambicji, jak i opowieścią o solidarności grupowej, etyce i uczciwości sportowej. 
    Tej książki nie da się opowiedzieć jak dobrze rozpisanej obyczajówki czy kryminału i nie da się też czytać bez emocji. Każde jej zdanie aż kipi od uczuć: tęsknoty, zawodu, smutku, żalu, ale i radości z małych-wielkich spraw, jak choćby głębi rodzinnych więzi. Jak to bywa w wywiadach, falami wylewa się tu subiektywizm, na przykład wtedy, gdy przychodzi Berbece wypowiedzieć się na temat Polskiego Związku Alpinistycznego. I nie trzeba się znać na alpinizmie i himalaizmie, ani orientować się w zakopiańskich realiach, by zrozumieć, co jest istotą tej opowieści. 
     To pierwsza od dawna książka, przy której buczałam rzewnymi łzami – bo człowiek wie (cały świat wie), jak skończą się losy głównych postaci i podświadomie się przeciw temu buntuje, nie godzi się na finał odegrany w górskich szczelinach - a przecież to koniec napisany nie ręką pisarza, lecz ręką losu.   


ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA WERSJI PRASOWEJ KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ    
WYDAWNICTWU PRÓSZYŃSKI I S-KA

19 sierpnia 2017

Powietrze napełniło się cieniutkim jękiem niewidzialnych kul – S. Rembek, W polu, s. 311.

Okładka książki W polu    Powstanie listopadowe, powstanie styczniowe, kampania wrześniowa, powstanie warszawskie, powstanie w getcie, nawet Wiosna Ludów czy rabacja galicyjska to starcia zbrojne, które od lat mają trwałe miejsce jako temat tekstów literackich. Inaczej ma się sprawa z wojną polsko-bolszewicką. Nie licząc filmu Hoffmana, nie jest to motyw obecny w tekstach kultury. Może zmieni się to za sprawą wydawnictwa Latarnia, które w 2016 roku wydało powieść „W polu”. 
     Jej autor – Stanisław Rembek – brał udział w kampanii wrześniowej, obronie Warszawy w 1939, podczas okupacji angażował się w tajne nauczanie, a w okresie dwudziestolecia międzywojennego był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej. I „W polu” jest powieścią wyrosłą na tych właśnie doświadczeniach. 
     Jej bohaterem są żołnierze 7 kompanii strzelców – niby to bohater zbiorowy, ale składają się na niego mikroopowieści o niejednym członku tej organizacji bojowej. Na przykładzie tych tragicznych i smutnych pojedynczych losów czytelnik poznaje odhumanizowane i odbrązowione realia wojny: natarcia, odwroty, chaos walk, długie godziny czekania w okopach, wojnę nerwów, brud, głód, choroby – z zakaźnymi na czele, brak snu, próby ocalenia (?), przywrócenia (?), zachowania (?) choć resztek normalności zachowując umiejętność śmiechu czy budowania koleżeńskich relacji. Realia wojny to realia zachwianej dyscypliny, godności ludzkiej, upadek morali, koniec rodzin (co widać na przykładzie Robaków – trzech braci: Michała, Józefa, Antoniego), a z wypowiedzi bohaterów wyczytać można ogólnonarodowe nastroje społeczne czy polityczne – zmęczenie aktualną sytuacją, rozczarowanie, konieczność znalezienia sposobu wyjścia z obecnego impasu. A diagnozy typu: „Bo Polacy, panie poruczniku, uznają jakiś dziwny nakaz niepotrzebnego cierpienia. Nazywa się to poświęceniem czy ofiarnością, ale zdaje się być raczej narzucone przez dość powszechną u nich zawiść” (s. 252) nie podnoszą w grupie ducha. 
     Wszyscy ci bohaterowie podlegają temu samemu czasowi – nie pór dnia czy dób, ale jest to czas odmierzany kolejnymi starciami i zaczepkami. Z kolei trzecioosobowa narracja tej książki raz jest powolna, monotonna i leniwa - jak godzinne oczekiwania w okopach, a innym razem gna zdaniami krótkimi, urywanymi, wręcz żołnierskimi - jak kompania szykująca się do natarcia lub odwrotu.
       I w błędzie jest ten, kto sądzi, że powieść ta dostarczy czytelnikowi niesamowitych opowieści o niesamowitych bohaterach, którzy przyczynili się później do powstania mitu o tzw. cudzie nad Wisłą – brak tu krystalicznych postaw, niepodważalnych i bezdyskusyjnych dowodów odwagi. Są za to ból, cierpienie, często głęboko skrywane bunt, zawód, zmęczenie oraz osaczający strach. A to wszystko razem czyni „W polu” pozycję na wskroś wiarygodną i autentyczną, napisaną doświadczeniami i historią.     

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ
WYDAWNICTWU LATARNIA         

18 sierpnia 2017

...Należy chronić młode niewiasty przed lekturami nadmiernie frywolnymi i jałowymi... A. Brzezińska

   Z tego, co zauważam, jesień usłana będzie wieloma niesamowitymi propozycjami książkowymi. Był wpis o ofercie Grupy FOKSAL, dziś pora na Wydawnictwo Literackie. Z Krakowa mogą już od dziś wędrować do naszych domowych bibliotek naprawdę ciekawe propozycje – o różnej tematyce i różną narracją prowadzone. Sami popatrzcie:

Orhan Pamuk, Rudowłosa, przeł. Piotr Kawulok
Wydawnictwo Literackie, 17 sierpnia

„Za życiem, które wiedziemy, zawsze kryją się teksty. Freud próbował nam powiedzieć, że nieświadomość człowieka składa się właśnie z nich. Nie musimy żyć w bibliotece. Te teksty w nas wnikają. Wsiąkają w nas ze społeczeństwa, z naszego otoczenia, nawet jeśli w ogóle nie czytamy… Bardzo mocno powiązana jest też z tą kwestią religia. Religie monoteistyczne czerpią pełnymi garściami ze starożytnej Grecji i Egiptu. Najciekawsze jest to, jak bardzo różne opowieści są do siebie podobne. W tej powieści konfrontuję ze sobą dwie takie historie i prowokuję czytelnika do myślenia”. Orhan Pamuk
Okolice Stambułu, upalne lato roku 1986. Ojciec nastoletniego Cema z powodów politycznych zostaje zamknięty w więzieniu, chłopak – chcąc opłacić kursy przygotowujące do egzaminów wstępnych na studia – musi znaleźć pracę. Zatrudnia się jako pomocnik mistrza studniarskiego. Co wieczór, by odetchnąć po całym dniu ciężkiej fizycznej pracy w palącym słońcu, studniarz i Cem opowiadają sobie rozmaite historie, m.in. dwa wielkie mity – grecki, o królu Edypie, niczego nieświadomym zabójcy swojego ojca i mężu własnej matki, oraz perski, o wojowniku Rostamie, który w ferworze walki bezwiednie dopuszcza się synobójstwa.
Pewnego wieczoru, gdy mistrz i nastolatek – których relacja coraz bardziej zaczyna przypominać tę łączącą ojca i syna – wyruszają do pobliskiego miasteczka Öngören, Cem poznaje rudowłosą aktorkę teatralną i obsesyjnie się w niej zakochuje. Chłopak nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że całe to lato – ludzie, których w tym czasie poznał, historie, które usłyszał – oraz Rudowłosa na zawsze zmienią jego życie…
„„Rudowłosa” jest powieścią zbudowaną z zazębiających się wątków i następujących jeden po drugim zwrotów akcji, pełną aluzji historycznych i społecznych; powieścią, która stawia przed nami nowe fakty, wymagające od nas refleksji. Jest powieścią uniwersalną, która uwspółcześnia antyczną tragedię”. Hasan Bülent Kahraman, „Sabah”
„Jest to książka wielowarstwowa: powieść o konsekwencjach puczu z 1980 roku, powieść psychologiczna, powieść o ostatnich trzydziestu latach w tureckiej historii, powieść o możliwości czy niemożliwości bycia jednostką w Turcji, powieść o tragedii kobiet w tym kraju, powieść o niepokojącej metaforze studni… Słowem, powieść Orhana Pamuka. Trzeba ją przeczytać”. Murat Bjeduğ, „T24”


Anna Brzezińska, Córki Wawelu. Opowieść o jagiellońskich królewnach
Premiera, 14 września
Władza, polityka i  gry o tron w  epoce Jagiellonów
Tej samej listopadowej nocy w Krakowie na świat przychodzą dwie dziewczynki: karlica Dosia – nieślubna córka służącej i słodownika, oraz Katarzyna – potomkini królewskiej pary. Jest rok 1526. Kilka lat później Dosia zostaje sprzedana na dwór jako podarek dla królowej Bony. Maskotka jednak okazuje się sprytniejsza niż wszyscy myśleli. Ma dostęp do królewskiego stołu, śpi w komnacie królewien i towarzyszy córkom Zygmunta Starego – Jadwidze, Izabeli, Zofii, Annie i Katarzynie – od pełnego nadziei dzieciństwa aż po nieszczędzącą im upokorzeń dorosłość. Zna ich lęki i marzenia. Ociera łzy królewny Anny, kiedy zalotnicy wybierają jej młodszą siostrę Katarzynę, przynosząc Annie wstyd i upokorzenie. Podąża śladami Bony Sforzy knującej kolejną intrygę przeciwko wybrance serca Zygmunta II Augusta. Czuwa u boku królewny Katarzyny, nieszczęśliwej i uwięzionej przez chorego psychicznie króla Szwecji Eryka XIV w twierdzy Gripsholm pod Sztokholmem, stając się powierniczką swej pani i skrycie usuwając z jej drogi wrogów. Oczami karlicy Dosi poznajemy koleje królewskiego życia, obserwujemy damy dworu, mieszczki, wieśniaczki i ladacznice. Zaglądamy do wawelskich komnat, pracowni alchemików, izb porodowych i do domów rozpusty.  Dosia widzi wszystko. I nie zapomina...
Zaskakująca, nowatorska, fabularyzowana opowieść o wyjątkowym momencie w historii Polski, w którym dynastia Jagiellonów znajduje się u szczytu potęgi i na skraju przepaści zarazem.
Obowiązkowa lektura dla miłośników dobrej literatury i wielkiej historii. Dla wszystkich, którzy czekali na brawurową opowieść o przeszłości, przypominającą książki Pawła Jasienicy. Dzieło totalne.

„Czegoś takiego jeszcze nie było. Opowieść o renesansowej Polsce, Wawelu i jagiellońskich królewnach - z kobiecego punktu widzenia. A kobiety widzą więcej, bo widzą i kuchnię, i sypialnię, i skarbiec, i stajnię. Słyszą szepty w kuluarach, wyczuwają pismo nosem. To wszystko jest w tej książce, przeczytałem z zapartym tchem”. Wojciech Orliński, "Gazeta Wyborcza".

Z książki: „...Należy chronić młode niewiasty przed lekturami nadmiernie frywolnymi i jałowymi... Na największą swobodę przyzwalał chyba fra Sabba Castiglione, który przestrzegał, że kobieta nieumiejąca czytać wielkich włoskich pisarzy i poetów — Dantego, Petrarki i Boccaccia — będzie prostacka. Ale i fra Castiglione przestrzegał przed nadmiarem swawolnych lektur i powodował nim raczej zachwyt nad arcydziełami literatury włoskiej niż przyzwolenie, żeby młoda panna czytała, co jej tylko wpadnie w ręce...”

Anna Brzezińska – ceniona pisarka i historyczka, trzykrotna laureatka Nagrody im. Janusza A. Zajdla, prestiżowego polskiego wyróżnienia w dziedzinie fantastyki, autorka powieści i opowiadań, uznana felietonistka. Gdy nie pisze, pielęgnuje ogród, w którym hoduje historyczne odmiany róż i jabłoni.


Hanna Kowalewska, Góra śpiących węży
Polecamy kontynuację znakomitej powieści Tego lata w Zawrociu
W Górze śpiących węży – kontynuacji Tego lata, w Zawrociu – Matylda musi jeszcze raz zmierzyć się z przeszłością i rozwikłać kolejną rodzinną zagadkę. Kim był jej ojciec, który zginął, gdy miała pięć lat? Dlaczego pamięć o nim została niemal całkowicie wymazana z rodzinnych opowieści, a pamiątki po nim zamknięte na klucz w pawlaczu? Czy znalezione tam stare zdjęcia pomogą wyjaśnić tajemnicę jego śmierci?
Krok po kroku, ze strzępków wspomnień, z urywków rozmów, których nie chce kontynuować jej matka, z historii osobliwej rodziny Malinowskich, z którą pozornie niewiele ją łączy, Matylda układa obraz swojej przeszłości, dzieciństwa i zawikłanych rodzinnych relacji. Nie spodziewa się, jak wiele demonów z przeszłości obudzi. A i teraźniejszość przyniesie niejedną niespodziankę... Im więcej faktów poznaje, tym więcej ma wątpliwości czy zna tak naprawdę swoich najbliższych…
Refleksyjna i znakomicie napisana powieść o szukaniu własnych korzeni, przemilczanych krzywdach, a także o świecie teatru, głośnej i modnej Warszawie, o spokojnej prowincji, która jak każde miejsce na świecie ma też swoje sekrety.
 
Z powieści: „Jesień, babko. Szary i zadeszczony listopad. Kilka tygodni nie zaglądałam do pamiętnika. Nie napisałam w nim ani jednego słowa — do ciebie, do Michała, do siebie. Dobrze mi było z wewnętrzną ciszą, z brakiem pytań i z tą dziwną pewnością, że mimo odejścia Michała i paru innych przykrych niespodzianek wszystko jest tak, jak powinno być. Było, ale już nie jest. Zanim jednak do tego doszło, Zawrocie trwało we mnie jak słoneczna kryjówka, w którą można się wsunąć w każdym miejscu i czasie, niepostrzeżenie dla innych — w pół kroku, w pół słowa. Byłam tu, w mieście, i jednocześnie tam, za wysokim parkanem, wśród drzew, odurzona zapachem sierpniowego zmierzchu, otulona ciepłem płynącym z kominka i muzyką Pawła. Azyl. Ty też w nim byłaś, bezcielesna, ale wszechobecna, jak światło i cień, jak powietrze. Co ty na to, babko? Nie jesteś zdziwiona? Oczywiście, że nie! Stare czarownice nie są skłonne do zdziwień. Zostawiłaś w Zawrociu część duszy — zdajesz się mówić. Dobrze, że w ogóle udało ci się stamtąd wyjechać. Stało się tak, bo sobie tego życzyłam. Gdybym miała inne plany…”


Jürgen Thorwald, Dawna medycyna
przeł. Albin Bandurski i Janina Sczaniecka

Autor „Stulecia chirurgów” i „Ginekologów” ponownie w WLu!
Medycyna w świecie starożytnych cywilizacji                                
Autor „Kruchego domu duszy” i „Pacjentów” na tropie tajemnic starożytnych lekarzy Fascynująca opowieść o wielkich cywilizacjach i ich wkładzie w rozwój medycyny. Na długo przed Hipokratesem, nad Nilem, między Eufratem i Tygrysem, u stóp meksykańskich wulkanów czy peruwiańskich Kordylierów wybitni lekarze stawiali czoło przeróżnym chorobom i schorzeniom. Stosowali pierwotne formy antybiotyków w leczeniu ran, amputacje, zabiegi chirurgiczne i trepanacje czaszki (a to wszystko bez znieczulenia!). Co więcej, nieobce im było cesarskie cięcie, operacja zaćmy czy przeszczepy skóry, a jedna trzecia znanych i używanych obecnie ziół była wykorzystywana przez lekarzy w starożytnym Egipcie. Wydaje się niemożliwe? A jednak!

Jürgen Thorwald z reporterską precyzją ukazuje kunszt antycznych lekarzy, każdy rozdział rozpoczynając rysem historycznym danej kultury. Napisana z pasją, erudycją i wyczuwalnym podziwem dla praojców medycyny oraz bogato ilustrowana książka prowadzi czytelnika w świat wysoko rozwiniętych cywilizacji Egiptu, Mezopotamii, Indii, Peru, Chin i Meksyku. Prezentuje dorobek badań medyczno-historycznych i przegląd świata medycyny pięciu starożytnych kultur.
Wielki talent narracyjny i żywy język – dzięki nim opowieści Thorwalda czyta się jak wciągający kryminał, a zarazem non-fiction w najlepszym wydaniu.

Z książki: „Wzmianki o nakłuciuzaćmy, przekazane w kodeksie króla Babilonii Hammurabiego,pochodziły z pierwszej połowy II w. p.n.e. Operacja zaćmy stanowiła tylko część pionierskich osiągnięć chirurgicznych spisanych w zbiorze Suśruty. W dwóch dalszych przypadkach prawie nie ma wątpliwości co do tego, że metoda w nich zastosowana znalazła swoją drogę ze Wschodu na Zachód jako podarunek dawnych Indii dla medycyny śródziemnomorskiej i zachodniej”.


Madeleine Thien, Nie mówcie nam, że nie mamy niczego
przeł. Łukasz Małecki
Nominowana do Nagrody Bookera powieść kanadyjskiej pisarki, której talent zachwycił samą Alice Munro.
„Ojciec opuścił nas dwukrotnie w ciągu jednego roku. Po raz pierwszy, aby zakończyć swoje małżeństwo, i po raz drugi, gdy odebrał sobie życie”. Przyczyny rodzinnej tragedii, która stała się udziałem Marie Jiang, sięgają głęboko w przeszłość, a o ich odkryciu zadecyduje przypadek. Marie, nauczycielka matematyki w Vancouver, pochodzi z rodziny chińskich emigrantów. Wiele faktów z życia swoich bliskich pozna jednak dopiero dzięki obcej osobie – studentce z Pekinu, która uciekła do Kanady po masakrze na placu Tiananmen. Dowie się między innymi, że ojciec był studentem konserwatorium w Szanghaju. Dlaczego nigdy jej o tym nie opowiedział? Dlaczego w ich domu nie było fortepianu, na którym ponoć grał po mistrzowsku? Rodzinna historia, którą Marie powoli składa z okruchów wspomnień i świadectw różnych osób, okazuje się być kłębkiem skomplikowanych relacji uczuciowych i wielu dramatów, rozgrywających się w cieniu, ale i  w bezpośrednim następstwie, totalitarnej polityki Mao Zedonga. Epicka i liryczna, zbudowana kunsztownie niczym sonaty Bacha, które pobrzmiewają na wielu jej stronach, melancholijna, pełna humoru i ciepła powieść Madeleine Thien jest uważana za jedno z najważniejszych wydarzeń 2016 roku.

„Jestem zaskoczona przejrzystością jej stylu, łatwością, z jaką pisze, swego rodzaju emocjonalną czystością”. Alice Munro

Madeleine Thien (ur. 1974) – kanadyjska pisarka o chińsko-malezyjskich korzeniach, autorka powieści i opowiadań. Laureatka wielu prestiżowych wyróżnień, m.in. Canadian Authors Association Award, Kiriyama Pacific Rim Book Prize. Jest uważana za najlepiej zapowiadającą się autorkę młodego pokolenia w Kanadzie, jej debiut zachwycił Alice Munro, która uznała Thien za „wyjątkową pisarkę”. Studiowała taniec współczesny i literaturę. Mieszka w Montrealu.


Fleur Daugey, Sekrety zwierząt. Złap trop i podążaj za śladami
przeł. Andrzej Stańczyk
Fascynujące tajemnice świata, który szczeka, miauczy, syczy, bzyczy, ryczy, buczy, muczy, kląska i pohukuje…
Zwierzęta - dzikie i te oswojone, nasze domowe pieszczochy – mają wiele sekretów. Pora je poznać. Dzięki Fleur Daguey odkryjesz, że twój ulubiony kot może stać się prawdziwym zabójcą, niektóre ryby są w stanie przeżyć nawet w temperaturze 50°C, a japońskie makaki dzielą się między sobą… kulinarnymi przepisami! Poczujesz dreszcz na plecach, czytając o tygrysach ludojadach i żarłocznych ptasznikach… Nauczysz się też w końcu odróżniać gawrony od kruków, a pingwiny od alek. W tej zielonej książeczce, kontynuacji bestsellerowych Sekretów roślin Anne-France Dautheville, znajdziesz ponad 300 anegdot, historyjek i legend na temat zwierząt. Są poważne i zabawne, czysto naukowe i bardzo praktyczne, użyteczne i całkiem zbędne, i niezmiennie nas fascynują oraz zaskakują.
„To niesamowite i zadziwiające bestiarium, to florilegium autorstwa Fleur, ucieszy z pewnością każdego miłośnika przyrody. Są tu i deszcze żab lecące z nieba, i grzyby atakujące mrówki, i niezwykłe dzieje owczarka Rintintina, i karłowate słonie śródziemnomorskie, a jeszcze do tego opowieści o zdumiewającej pamięci ryb, o boginiach-wężach, o stworzeniach odpornych na zamarzanie, o inteligencji ośmiornicy – pałac odkryć, przez który prowadzi nas Fleur Daugey, wydaje się nie mieć końca. Liczne cytaty, od Marguerite Yourcenar po Pierre’a Perreta, wiersze, a także mityczne przygody Greków czy Indian przypominają nam, że zwierzęta nie przynależą jedynie do dziedzictwa przyrodniczego, ale są także bardzo głęboko wpisane w kulturowe dziedzictwo ludzkości – i wciąż drzemią w zakamarkach naszej nieświadomości. W chwili obecnej, gdy przyroda jest rujnowana przez działalność człowieka, zaczynamy tęsknić za zaginionymi zwierzętami. Wraz z nimi utraciliśmy nasze totemy, legendy, najbardziej magiczne i najsilniejsze źródła naszej wyobraźni. (…) Oby ta książka przyczyniła się do tego, byśmy na nowo rozpalili w sobie zainteresowanie dla dzikiej przyrody i dla żywych, wolnych zwierząt”. Marc Giraud – przyrodnik, pisarz i dziennikarz radiowy

Fleur Daugey – autorka książek o zwierzętach i książek dla dzieci, dziennikarka. Studiowała psychologię i etologię. Laureatka Environment’s Book Prize, Amerigo Vespucci Prize oraz La science se livre Prize.


Laetitia Colombani, Warkocz
przeł. Małgorzata Kozłowska
Siła kobiet. Trzy poruszające współczesne historie, splatające się w walce bohaterek z przeciwnościami losu.
Smita mieszka w Indiach. Należy do Dalitów – kasty ludzi nietykalnych, na najniższym miejscu w hierarchii społecznej. Zajmuje się czyszczeniem latryn. W szkole jej córka jest bita i poniżana. Smita chce odmienić jej los. Ucieka z córką do oddalonej o tysiąc kilometrów miejscowości. W drodze zatrzymuje się w świątyni Tirupati. Prosi Wisznu o łaski i w darze obcina włosy. To największa ofiara, pozbycie się własnego ego, ukorzenie przed bóstwem.
Sara jest prawniczką w znanej kancelarii w Montrealu. Wiecznie zajęta, ciągle w pracy, całkowicie skupiona na karierze. Pewnego dnia słyszy przerażającą diagnozę: nowotwór. W trakcie radioterapii traci włosy. Traci też posadę, gdyż szefowie uznają, że choroba nie da się pogodzić z pracą na pełnych obrotach.
Guilia ma dwadzieścia lat, jej rodzina prowadzi zakład produkujący peruki z naturalnych włosów. Gdy ojciec dziewczyny ulega śmiertelnemu wypadkowi, Sycylijka musi przejąć rodzinny interes. Firma stoi na skraju bankructwa. Matka zmusza Gulię do małżeństwa  z synem lokalnego bogacza, w zamian za wykup hipoteki. Jednak dziewczyna ulokowała swoje uczucia w kimś innym. Ukochany podpowiada rozwiązanie – import włosów z Indii.
Losy tych trzech kobiet, które dzielą kontynenty, kultury i osobiste doświadczenia, splotą się pewnego dnia w przedziwny sposób. Niczym warkocz…

 „Fenomen wydawniczy – ta książka wywołała wielkie poruszenie, jeszcze zanim się ukazała. Była sensacją targów książki w Londynie – 16 krajów zakupiło prawa do tłumaczenia. Znakomity materiał na film i niezaprzeczalnie udany debiut”. RTL

Laetitia Colombani (ur. 1976) – aktorka, scenarzystka, reżyserka. Warkocz to jej literacki debiut, który trafił na szczyt listy bestsellerów francuskiego Amazona. Prawa wydawnicze sprzedano do 16 krajów.


Andrea de La Barre de Nanteuil, Lovisa Burfitt, Mademoiselle Oiseau i listy z przeszłości
przeł. Maria Jaszczurowska
 
Boże Narodzenie w Alei Minionych Czasów.
Nadszedł listopad. Jesień była tak wspaniała, jak może być tylko przy Alei Minionych Czasów, w samym sercu Paryża. Minęło dokładnie pięćdziesiąt dziewięć dni od tamtego upalnego sierpniowego dnia, kiedy to Mademoiselle usiadła na zielonym jedwabnym dywanie, uniosła się nad podłogą, po czym wyfrunęła przez balkon. Isabella została sama w mieszkaniu Juliette Oiseau. Dopiero teraz zorientowała się, że pod fantazyjnymi falbankami i żabotami kryją się mroki przeszłości. Dawne życie skrywa liczne tajemnice i spieszne pożegnania, ale zostały po nim marzenia i siła siostrzanej miłości. Isabella musi szybko wyruszyć na poszukiwanie prawdy, zanim będzie za późno, i uratować wigilijną tradycję, o której jej ekscentryczna przyjaciółka najwyraźniej chce zapomnieć.

„Napisana w baśniowej konwencji opowieść o odnajdywaniu piękna w codzienności. Zilustrowana w sposób rozbudzający wyobraźnię przenosi czytelników w świat, w którym każda chwila może stać się świętem”. Dobre Książki Magazyn

Andrea de La Barre de Nanteuil (ur. 1976) – mieszka w Paryżu, zawodowo zajmuje się modą jako specjalista PR. Ukończyła uniwersytet w Lund, studiowała też w ESCP Europe w Paryżu. Jest autorką serii książek dla dzieci z Mademoiselle Oiseau oraz książki POMPOMDOOZLES.
Lovisa Burfitt (ur. 1973) – jedna z najzdolniejszych współczesnych skandynawskich ilustratorek. Absolwentka Szkoły Mody Beckmana oraz Królewskiego Instytutu Sztuki w Sztokholmie. Po studiach zamieszkała w Paryżu, gdzie rozwinęła karierę jako projektantka mody i ilustratorka. Obecnie mieszka w Aix-en-Provence.

16 sierpnia 2017

Uważaj...

Idzie jesień. Często smutna, szara, mglista, mokra i mroczna pora roku. Długie wieczory i późne poranki sprzyjają czytaniu. Grupa Wydawnicza FOKSAL już dziś kusi pomysłami, jakimi tytułami te wieczory i poranki sobie wypełnić :-)

Premiera: 27 września 2017 
Mam na Twoim punkcie OBSESJĘ
Okładka książki Obsesja

Uważaj… Nowa powieść Katarzyny Bereniki Miszczuk, autorki cyklu "Kwiat paproci"! 
Kilka miesięcy po rozwodzie Joanna Skoczek przeprowadza się do Warszawy, kupuje kawalerkę na Pradze i mieszka jedynie w towarzystwie swojego kota. Przeprowadzka to dla niej nowy start i szansa na ponowne ułożenie sobie życia. Rezydentura na oddziale psychiatrii upływa Asi pod znakiem trudnych konsultacji i długich nocnych dyżurów. Pewnego dnia w podziemnym magazynie zostaje znaleziony trup jednej z pacjentek. Z oględzin wynika, że powrócił seryjny morderca kobiet, od trzech miesięcy poszukiwany przez policję. W dodatku Asia otrzymuje ostatnio niepokojące listy od anonimowego wielbiciela. Wszystko wskazuje na to, że bohaterka może być w niebezpieczeństwie… Pani doktor ma swoje podejrzenia, co do osoby mordercy, a próbując na własną rękę dojść do prawdy, wplątuje się w grę między przystojnym szpitalnym podrywaczem - chirurgiem Tomkiem a upartym i czarującym Markiem, lekarzem medycyny sądowej. 

Sekretnik Szeptuchy 
Co każda Słowianka wiedzieć powinna 
Katarzyna B. Miszczuk 
Premiera: 13 września 2017 
Okładka książki Sekretnik Szeptuchy. Co każda Słowianka wiedzieć powinna

Gratka dla fanek cyku "Kwiat paproci" i niezbędnik każdej prawdziwej Szeptuchy! Oto niespodzianka dla fanek cyklu "Kwiat paproci": sekretnik z zapiskami i na zapiski Szeptuchy! Znajdziecie w nim między innymi: 
• kalendarz Szeptuchy, który pozwoli wam poznać daty ważnych słowiańskich świąt, 
• opisy roślin i ziół, 
• charakterystyki bóstw i demonów słowiańskich, 
• przepisy na słowiańskie smakołyki i ziołowe nalewki, 
• zabawne psychotesty, 
• porady i cytaty na każdy tydzień roku, 
• niepublikowane dotąd fragmenty czwartej części przygód Gosi,
• dwa premierowe opowiadania o Babie Jadze! 
Całość ozdobiona jest pięknymi ilustracjami autorstwa Mileny Młynarskiej. Dodatkowo osoby, które kochają kolorowanie, będą mogły spróbować swych sił, dodając życia ilustracjom! 
Zanurz się w świecie Szeptuchy! 
Odnajdź w sobie jej moc!

Czasami kłamię, Alice Feeney
Premiera: 25 października 2017
Tłumacz: Agnieszka Walulik
A kiedy sądzisz, że już wszystko rozumiesz... wtedy CZASAMI KŁAMIĘ! 
Są trzy rzeczy, które powinniście wiedzieć o Amber Reynolds. Pierwsza: jej mąż już jej nie kocha. Rzecz druga: jest Boże Narodzenie, a Amber leży w szpitalu w stanie śpiączki. Zapadła w nią po wypadku samochodowym, którego praktycznie nie pamięta. Jej ciało jest bezwładne i nieruchome, zdane na łaskę i niełaskę innych ludzi, ale jej umysł nie śpi, analizując wydarzenia ostatnich tygodni.
Na co dzień czuwają nad nią siostra i mąż, których po cichu podejrzewała o romans. W ciemności szpitalnej sali czai się jednak ktoś, kto nieustannie jej zagraża. Policja także nie wierzy w nieszczęśliwy zbieg okoliczności, ślady na ciele Amber wskazują na to, że ktoś celowo chciał wyrządzić jej krzywdę. Kim jest tajemniczy oprawca? Czy to mąż Amber, tak jak podejrzewają śledczy? Czy może duch przeszłości, ktoś, o kim dawno już zapomniała?
Poza tym... Rzecz trzecia: tak się składa, że Amber czasami kłamie. 
W tej intrygującej, mrocznej opowieści niczego nie można być pewnym! Nie ma jednej wersji wydarzeń, a sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Kto mówi prawdę?
Zapomnij o wszystkich thrillerach, które do tej pory czytałeś! CZASAMI KŁAMIĘ Tobą zawładnie!

A oto fragment powieści:
- Tak cię przepraszam, Amber. Już jestem przy tobie.
Chwyta mnie za rękę, nieco za mocno. Może w tej chwili sama się zgubiłam, ale on zgubił mnie lata temu i już nie dam się odnaleźć. Druga pielęgniarka wychodzi, by dać nam trochę prywatności, a może zwyczajnie czuje się niezręcznie, widzi, że coś jest nie tak. Nie chcę, żeby wyszła, nie chcę, żeby zostawiła mnie z nim sam na sam, ale nie wiem, dlaczego.
- Słyszysz mnie? Proszę, obudź się – powtarza on raz za razem.
Mój umysł wzdraga się na dźwięk jego głosy. Imadło znowu ściska mi czaszkę, jakby na skronie napierały tysiące palców. Nie pamiętam, co mi się stało, ale nie mam najmniejszych wątpliwości, że ten człowiek, mój mąż, miał z tym coś wspólnego.

Alice Feeney – brytyjska pisarka i dziennikarka, przez piętnaście lat pracowała dla BBC News jako wydawca, reporterka i producentka. W 2016 roku ukończyła kurs pisarstwa organizowany przez Faber Academy w Londynie. Razem z mężem i psem mieszka w hrabstwie Surrey. “Czasami kłamię” to jej debiutancka powieść, do której prawa zostały sprzedane jeszcze przed premierą do 8 krajów!

Przeszłość Tessa Hadley 
Premiera: 17 sierpnia 2017 
Tłumacz: Katarzyna Malita
 Okładka książki Przeszłość

Kiedy rodzeństwo spotyka się po latach, między nimi staje PRZESZŁOŚĆ… Czwórka rodzeństwa – Alice, Roland, Harriet i Fran – postanawia spędzić wspólny urlop na angielskiej wsi. To ich ostatni pobyt w urokliwym domku, odziedziczonym po dziadkach, ma więc być wyjątkowy. Zasady są proste: tylko rodzina, żadnych obcych. Fran przyjeżdża z dwójką dzieci, Roland z córką (z pierwszego małżeństwa) i nową żoną (trzecią z kolei), Harriet jak zwykle jest sama. Wyłamuje się tylko Alice, która przywozi ze sobą swojego prawie-pasierba Kasima, syna byłego partnera. Dom dziadków pełen jest bolesnych wspomnień, lecz choć przeszłość przypomina im o sobie na każdym kroku, trudno jest im się z nią rozstać. Czas, który nie oszczędził niszczejącego budynku, odcisnął także piętno na ich wzajemnych relacjach. Rodzinne wakacje, w zamierzeniu sielankowe, nieuchronnie zmierzają w kierunku katastrofy, atmosfera gęstnieje z dnia na dzień… Tessa Hadley po mistrzowsku kreśli intymny portret rodziny, której członkowie pod płaszczykiem dobrego pochodzenia, wykształcenia, statusu materialnego, skrzętnie skrywają pożerające ich namiętności i mroczne sekrety. 
Rodzinny dom, czwórka rodzeństwa i PRZESZŁOŚĆ… Przeczytaj powieść, którą zachwyciła się Zadie Smith! 

A oto fragment powieści:
– Chyba wolałabym pozbyć się domu, niż zmienić te dachówki. 
– No to już – oświadczyła Fran. – Wszyscy się zgodziliśmy, że pora się rozstać, nie możemy znieść myśli o nowych dachówkach lub zmianie czegokolwiek. Mnie i Jeff'owi pieniądze na pewno się przydadzą. Przynajmniej możemy go wycenić. Skontaktujemy się z Wallerami, są najlepsi. Jak myślisz, Rolandzie, ile za niego dostaniemy? 
Nie miał pojęcia, nikt zresztą nie wiedział. Trzysta tysięcy funtów? Może więcej, może mniej, bo dom był w opłakanym stanie. 
– Moglibyśmy się wstrzymać – zasugerowała Harriet – i powiedzieć, że sprzedamy tylko komuś stąd. – Moglibyśmy – zastanowił się Roland. 
Fran nie spodobał się ten pomysł. 
– A potem sprzedać jakiemuś miejscowemu budowlańcowi, który odsprzeda go jako drugi dom za dwa razy tyle! 
Oczywiście wyszlibyśmy na tym lepiej, gdybyśmy pożyczyli pieniądze na remont i dopiero potem go sprzedali. Nikt nie chciał zawracać sobie tym głowy. 
– Wiem, że macie rację – powiedziała Alice. – Pora sprzedać dom. Zgadzam się z wami, naprawdę. Nigdy nie wiem, co jest dla mnie dobre. Może zacznę nowy etap w życiu i nie będę się czepiać przeszłości. Może nawet stanę się nową osobą. Nie rozpoznacie mnie! Nareszcie szczęśliwa! 
– Alice, nie bądź głupia – skarciła ją Fran. – Teraz też jesteś szczęśliwa, wiesz, że tak jest. W każdym razie zawsze możemy tu przyjechać z wizytą. W okolicy jest tyle ładnych pensjonatów, w których możemy się zatrzymać. 
Alice wyglądała na przerażoną. 
– Przenigdy. Kiedy sprzedamy dom, nigdy tu nie wrócę. Dla mnie to będzie koniec.

Tessa Hadley – brytyjska autorka powieści, opowiadań oraz literatury faktu. Jej utwory często skupiają się na relacjach rodzinnych. Jej powieści były dwukrotnie nominowane do Orange Prize oraz Wales Book of the Year, a w 2016 roku została nagrodzona Windham–Campbell Literature Prize for fiction. Jej opowiadania regularnie ukazują się w „The New Yorker”, „Granta” i innych pismach. Od 2016 roku jest naucza kreatywnego pisania w Bath Spa University. 

Wyniki...

Była rozdawajka - jest i wynik :-)
Amatorów "Idealnej żony" zgłosiło się całkiem niemało:


Dłoń ma wylosowała jedno nazwisko:
Wszystkim uczestnikom bardzo, bardzo dziękuję. 
Niezmiernie miło było się z Wami bawić i bardzo się cieszę, że mogę Was gościć na moim Zielono Mi... Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze przy moich kolejnych recenzjach
i innych książkowych zabawach.
A Ciebie Sylwio proszę o przesłanie adresu korespondencyjnego.

Serdecznie Was pozdrawiam!  

5 sierpnia 2017

Zgarnij książkę na lato :-)

Wraz z Wydawnictwem Świat Książki chętnie Wam oddam jeden, nowy-nowiuteńki, przeznaczony specjalnie na potrzeby zabawy egzemplarz niedawno opublikowanej książki „Idealna żona”. Ja jej nie znam, nie czytałam i chętnie poznam Wasze opinie. A Wydawnictwo gwarantuje świetną fabułę usytuowaną w niesamowitej scenerii:

Kitty Hamilton przyjeżdża do Tanganiki z wielkimi nadziejami na nowe życie. Ekscytująca przygoda na drugim końcu świata może być tym, czego ona i Theo potrzebują, żeby odzyskać równowagę po skandalu, który omal nie zniszczył ich małżeństwa.
Ale w tym dzikim i obcym kraju zaczynają budzić się jej marzenia. I chodzi o coś więcej niż marzenia o byciu idealną żoną. Gdy stare rany zaczynają się odzywać, a nowe pragnienia rozpalać, Kitty i Theo muszą stawić czoło uczuciom, które pchną ich poza granice tego, co dotąd znali i w co wierzyli.
Głęboko poruszająca opowieść o walce między obowiązkiem a pragnieniem - i potrzebą podążania za głosem serca, bez względu na to, dokąd cię to zaprowadzi.
I ci, co już przeczytali nie stronią od pochwał:
Egzotyczna sceneria, po mistrzowsku prowadzona narracja i więcej niż pobieżne spojrzenie na to, co czyni nas ludźmi. „Weekly Times”



By powalczyć o książkę, należy wypełnić kilka warunków. Oto szczegóły:

1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Zielono Mi…, a nagrodę ufundowało Wydawnictwo Świat książki.

2. Konkurs trwa od 5.08.17-13.08.17, do 24. 00. Wynik zostanie ogłoszony 16.08.17. Do 18.08.17 będę czekać na adres korespondencyjny od zwycięzcy. Paczuszkę wyślę zaraz po weekendzie :-)  

3. By powalczyć o książkę, należy: zostawić w komentarzu pod tym wpisem zgłoszenie oraz podać swój adres meilowy. Będzie mi miło, jeśli zostaniecie obserwatorami bloga/profilu fb/g+ i/lub udostępnicie informacje o zabawie. Tutaj umieszczam "wizualizację":


4. By konkurs został rozstrzygnięty, musi się zgłosić minimum 10 osób.  

5. W zabawie może wygrać jedynie jedna osoba, a udział mogą wziąć osoby, które podadzą jedynie polski adres korespondencyjny (w celu wysłania nagrody).

6.   Konkurs nie podlega Ustawie z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).


ŻYCZYMY MIŁEJ ZABAWY :-)