19 lipca 2016

Wszystkie gorycze, wszystkie jej nieszczęścia skoncentrowały się (…) - s. 154.


        Podróże mają to do siebie, że kształcą, poszerzają horyzonty, otwierają na nowe kultury, nowych ludzi, ich wady i zalety, pozwalają konfrontować swoje wyobrażenie o świecie i ludziach, a także weryfikować własne potrzeby czy priorytety.

       W takim duchu utrzymana jest całkiem niedawno ponownie opublikowana (tym razem przez wydawnictwo Prószyński i S-ka) powieść John’a Steinbeck’a „Zagubiony Autobus” (tłumaczenie Andrzeja Nowickiego, w tłumaczeniu  Aleksandra Lenobela to „Autobus do San Juan”). 
         Główny trzon powieści oparty jest na podróży tytułowym, starym autobusem, po rozmokłych od ulewnego deszczu drogach południowej części USA w stronę Meksyku (zahaczając po drodze o Hollywood). W autobusie tym jadą obok siebie: kierowca Juan o etnicznych korzeniach, jego mało urodziwy, ale sprytny pomocnik, piękna, cicha i budząca powszechnie zainteresowanie mężczyzna i zazdrość kobiet młoda dziewczyna posługująca się fałszywym nazwiskiem, obwoźny handlarz gadżetami, kelnerka, która dopiero co rzuciła pracę w przydrożnym zajeździe prowadzonym przez Juana i jego kobietę Alice oraz małżeństwo w średnim wieku ze swą nastoletnią córką, którzy odbywają do Meksyku swą podróż życia. 
        Już od początku wyprawa ta przebiega z perypetiami: autobus się psuje, konieczny jest nieplanowany postój i zajęcie części mieszkalnej zajadu, co wprowadza napięcie między jego mieszkańcami, ulewne deszcze niszczą drogi i utrudniają prowadzenie pojazdu, podnoszący się poziom wód budzi niepokój a sam deszcz spowalnia wyprawę. Jednak nie to wydaje się najważniejsze. 
        W tej typowej powieści drogi tak naprawdę nie chodzi o kilometry za podróżującymi i te przed nimi, lecz o te przestrzenie, które pokonują oni w sobie i co – mino wszystko – niemo mówią oni o sobie: o swoich marzeniach, o zawodach i rozczarowaniach, przeżyciach wojennych, o rolach granych przed rodziną i znajomymi, o kłamstwach wmawianych sobie i innych, o pozerstwie, o autentyczności a przede wszystkim o tym, kim oni tak naprawdę, w głębi siebie są i czego pragną. Odbywana podróż i pokonywane kilometry odkrywają – im i czytelnikom – najprawdziwszą prawdę o użytkownikach autobusu Juana.
        Tak skonstruowana powieść Steinbecka z 1947 roku realizuje główne założenie gatunkowe: przy pomocy motywu podróży, odysei, wędrówki próbuje dokonać analizy emocjonalnej i psychologicznej bohaterów a także znaleźć klucz do motywów ich postępowania – bo zbadanie osobowości postaci jest nie mniej ważny od ich wyprawy. Ten typ powieści nie jest moim ulubionym, ale wydaje mi się, że jest takim, który naprawdę wiele może powiedzieć o człowieku jako o elemencie przyrody. I może się okazać, że prawda nie zawsze jest miła i gładka.             



ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ
WYDAWNICTWU PRÓSZYŃSKI i S-KA

1 komentarz:

  1. Świetna książka i cudnie mi się ją czytało :) Warta polecenia.

    Zapraszam na konkurs - zadaj pytanie i zgarnij książkę :)

    OdpowiedzUsuń