6 stycznia 2015

Święte symbole starożytności odsłaniają istotę człowieczeństwa. (s. 7)

Nie raz jeden dałam tu wyraz memu upodobaniu do symboli, do treści ukrytych poznawanych przeze mnie książek, oglądanych filmów; uważam, że cały czas żyjemy w przestrzeni wielce zsyblolizowanej, zakodowanej i warto czasem się zatrzymać, by głębiej wejść w utarte zachowania, reakcje i postawy; niejednokrotnie powielamy pewne (nawet banalne, oczywiste) rytuały, nie zdając sobie sprawy z tego, co tak naprawdę się pod nimi kryje.
Póki co posiadam trzy Słowniki symboli: Cirlota (była o nim mowa tu), Słownik wiedzy biblijnej (choć nazwa tego nie sugeruje, tłumaczenie biblijnych symboli i naszpikowanego nimi języka Pisma Świętego stanowi sporą jego część) oraz Święte symbole. Dziś właśnie o tej pozycji.


Jest to niesamowita książka - nawet jej kształt taki jest (to pozycja mała, kwadratowa i gruba:)!). 
Podzielono ją na trzy części: Ludy (Egipt, Celtowie, Rdzenne ludy Ameryki oraz Majowie), Religie (Buddyzm, Taoizm, Chrześcijaństwo) oraz Misteria. 
Poza ogólnymi informacjami z zakresu historii, geografii, kultury i uwarunkowań społecznych danych okręgów (wraz z mapami) każda część opisuje zjawiska powszechnie znane jak i te zupełnie dla mnie nowe. Dla porównania: wiedziałam, jak starożytnie Egipcjanie traktowali wodę, sokoła, kobrę czy interpretowali ankh, ale zupełną nowością jest dla mnie odbieranie pawiana czy tłumaczenia słowa "ba" (ono samo było mi nieznane, a co dopiero jego interpretacja!). Podobnie ma się sprawa z Celtami  (nie wiedziałam, że rzeczy podręczne jak hełm mogą mieć znaczenie głębsze niż "obronność") i Majami (osobiście poznałam znaczenie Błazna, kukurydzy i krwi w ich religii). Nawet jeśli chodzi o chrześcijaństwo okazało się, że nie wszystko znam - a przecież od najwcześniejszego dzieciństwa mam z nim do czynienia. Taką nową figurą jest klucz. Pocieszeniem dla nie możne być fakt, że nie ma w tej książce części, w której całkowicie bym się nie orientowała, nie miała o czymś zielonego pojęcia. Najmniej wiem o taoizmie a najwięcej (poza chrześcijaństwem) o buddyzmie i mandali. Pozycja ta nie jest obszerna, nie jest kwintesencją wiedzy na jakiś temat, daje ogólne rozeznanie w temacie (symboliki przestrzeni ludzkiej, jej kształtowania i funkcjonowania oraz w tłumaczeniu poszczególnych znaków w konkretnych kulturach i religiach) ale również doskonałą podpowiedzią i wskazówką, gdzie szukać szczegółowych analiz. Pomóc w tym może rozbudowana bibliografia  - jak zasadnicza część książki podzielona na części).  
Ale poza tymi typowo naukowymi opracowaniami i wyjaśnieniami ogromnym atutem publikacji jest szata graficzna - mnóstwo zdjęć, reprodukcje najstarszych grafik i obrazów, prezentacja świętych przedmiotów oraz rycin obrzędów pomagają samemu odnieść się do naukowego dyskursu.
Oto kilka z nich (kiepskie, bo kiepskie dziś światło, ale może choć trochę oddadzą istotę rzeczy):






Uważam, że jest to jedna z takich pozycji, które warto posiadać - nawet jeśli nie jest się pasjonatem semiologii:)

Wyzwanie 2.

Wyzwanie 3.

Nowe Wyzwanie

5 komentarzy:

  1. przepiękna odprawa graficzna! książka którą z chęcią bym przeczytała

    OdpowiedzUsuń
  2. los Twoich gazet wisi pod wielkim znakiem zapytania :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O, wydaje się fajnym pomysłem upominkowym dla kogoś kto lubi ciekawostki. I może być początkiem do dalszych poszukiwań na poszczególne tematy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie! I z tej serii jest jeszcze kilka innych pozycji, więc muszę je choć w księgarni przeglądnąć - może znajdę coś ciekawego:)

      Usuń