4 grudnia 2013

Rożnie bywa...

Są takie dni, kiedy świat się kręci inaczej niż byśmy chcieli, niż planujemy, zakładamy, oczekujemy – a nawet marzymy.
Przychodzi taki czas, kiedy nie układa się tak fajnie, radośnie i spokojnie, jak to wymyśliła nasza głowa.
No i mamy dzień smutasa… Dziś mi po prostu smutno…
I teraz muszę znaleźć sposób, by niepowodzenie przekuć w sukces i siłę; przekształcić na moją korzyść, by stało się motorem napędowym innych, pozytywnych aspektów.
Właśnie – jak w przegranej znaleźć klucz do jakiegoś kolejnego sukcesu i powodzenia? Jak sprawić, by nie zaczęła mnie zżerać od środka urażona duma i odczuwany zawód? By z jasnym spojrzeniem patrzeć na każdą nadchodzącą chwilę?
To pytania na dziś.

A skoro dzień byle-jaki to i dzisiejsza piosenka raczej rzewna, delikatna.  


Ten mężczyzna o płaczliwym, operowym wręcz głosie był aktorem (w tym musicalowym) i piosenkarzem, który aż do śmierci nie umiał rozstać się ze sceną. Chcący poznać jego talenty artystyczne, mogą sięgnąć po tytuły takich filmów jak: Wieczór w operze, Dzień na wyścigach, Statek Komediantów, Rose Marie

A tutaj fragment filmu Wieczór w operze z wykorzystaniem tej piosenki. 


Melomanom życzę niezapomnianych chwil:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz